czwartek, 10 września 2015

Miodowe - dzień piąty, ostatnia rajza po Polsce. Nidzica.

      Dawniej po Polsku Nibork, a po niemiecku Neidenburg. Jest położone nad rzeką Nidą (nazywa się tak górny bieg Wkry).
      Główną atrakcją naszego przybycia do tego historycznego miasta była bardzo dobrze zachowana, potężna warownia, zbudowana w XIV wieku w stylu gotyckim.



      Przewodniczył nam niesamowity człowiek, który w opowieści dotyczące samego zamku, wplatał historię swojego ojca, którego perypetie po drugiej wojnie światowej sięgały właśnie tych terenów. Ponad to recytował nam wiersze, pieśni, wcale nie krótkie i bez zająknięcia. Żywa skarbnica wiedzy.
      Jeżeli będziecie kiedykolwiek zwiedzać to miejsce, jeżeli zobaczycie, że wycieczki prowadzi ten facet, naprawdę nie wahajcie się, śmiało można mu zaufać i udać się z nim w podróż historyczną.




O.K. ;)



Duch grasujący na zamku. Widać go, bo mam specjalny obiektyw w aparacie i przy odpowiednim zbliżeniu,
robię rentgen wszystkim duchom, zjawom i upiorom.
            Sale zamkowego przyziemia rozpoczynają kurs w przeszłość.
      W pierwszej sali znajdują się eksponaty ukazujące najstarszą historię Prusów, zamku i miasta.


      Druga sala to zdjęcia Nidzicy, ukazujące miasto sprzed I i II wojny światowej. Piękne kafle mazurskie oraz wydawnictwa religijne pisane gotykiem, adresowane do Mazurów.

Ta i poniższa stronica, to M.J.G. Braftberger - "Evangeli Doftly".

Kazania na niedziele.


      Trzecia sala to zbrojownia. Znajdują się tam kopie uzbrojenia piechoty chłopskiej i rycerstwa z okresu bitwy pod Grunwaldem. Wyposażenie mazurskich chałup, sprzęty użytku domowego, a czwartą salę zajmuje etnografia.

Patrząc na to (to i poniższe zdjęcie), rozważyłam w myślach, jakże wiele jeszcze brakuje w mojej kolekcji...


Średniowieczna frania.

      Na pierwszym piętrze zamku jest galeria Hieronima Skurpskiego.
      Dalej, mieliśmy okazję podziwiać największą i najważniejszą: Salę Rycerską. To dawna kancelaria wójta, kaplica i refektarz. Znajdują się tu piękne XV wieczne polichromie oraz gotyckie sklepienie.




      Ostatnim punktem zwiedzania jest sala widokowa. To dawny krzyżacki spichlerz z pięknym starym obelkowaniem drewnianym i gankami wartowniczymi oraz z panoramą na miasto, zamek i okolicę.




      Według legendy pod koniec XVIII wieku na zamku i w jego okolicy rezydowali Inkowie: potomkowie Tupaca Amaru II oraz część arystokracji, uciekający przed hiszpańskimi prześladowaniami. Na terenie zamku inkascy zbiegowie mieli też ukryć część skarbu przeznaczonego - prawdopodobnie - na sfinansowanie powstania przeciw Hiszpanii.




Informator:
Od października do kwietnia czynne:
Od wtorku do soboty w godz. 9.00 – 16.00
Od maja do września:
cały tydzień w godz. 9.00 – 17.00

Ceny biletów:
Normalne: 8 zł
Ulgowe: 6 zł
Grupy zorganizowane: 6 zł

      Gustowna restauracja zamkowa:





Nidzica - centrum.
      Była to ostatnia podróż po Warmii i Mazurach. Przykro jest opuszczać miejsce, w którym sercu niczego nie brak.
      Pewne sprawy zajmują u mnie najwyższą półkę wartości, są to sprawiedliwość i prawdomówność, bez nich człowiek traci swą godność ludzką.
      Kiedy wyjeżdżałam w te rejony samodzielnie, nigdy nie przypuszczałam, że to będzie miało aż tyle wpływu na przyszłe, całkiem dorosłe życie. Wyjeżdżając samotnie na urlop, jest ogromnie wiele czasu do namysłu. Poukładałam w sobie kilka przeżytych lat, miałam okazję wczuć się w ciszę, w naturę, w zwierzęta, a przede wszystkim w siebie. Nauczyłam się także poznawać historię i podziwiać zabytki ale tak naprawdę, nie jak kiedyś, spojrzećtylko, lewym uchem wpuścić, prawym wypuścić. To jest przecież fascynująca lekcja, w którą wpatruję się z nie mniejszym zaangażowaniem niż w gwiazdy. Zabytki architektury czy przyrody, to owoce naszych przodków, państwa, z którego powinniśmy być dumni, ale niestety dzisiejsi politycy zmuszają nas do opuszczania granic.
      Dziś północno-wschodnia polska przyjmuje mnie jak siostrę. Tam szepty wiatru zawsze coś znaczą, a deszcz jest cudownym oczyszczeniem. Jezioro kiedyś prawie mnie przykryło do wiecznego snu, jednak zostałam uratowana, z tym że część duszy i tak została na jego dnie. Zakotwiczyła pewnie o jakąś perłę rzadkiego gatunku małży.
      W Szwajcarii jedyne co można znaleźć na dnie jeziora, to amunicja i sprzęty bojowe zatopione po II Wojnie Światowej. Perłopławy? Tu nie ma małż ani nawet raków, choć woda taka czysta i turkusowa. Zbyt zimna pewnie.
      To tyle słowem uniesienia i zachwytu nad ulubionymi miejscami na mapie. Ale moja historia przecież się nie kończy, bo dalej też coś jeszcze było. Kolejny przystanek na niekończącej się drodze wędrowca.

12 komentarzy:

  1. Kolejna, piękna Polska budowla i piękna Ty. Polska to Polska. Swoja, własna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Własne to własne ;) I swobodniej i człowiek pewniejszy siebie od razu.

      Usuń
  2. Witaj Hexe.
    O rany, to moje klimaty, więc jestem pod wrażeniem.
    Zdjęcia super. Szkoda tylko, że z racji wieku nie wszystkie takie miejsca zobaczę. A szkoda...
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nikt nie jest za stary na wędrowanie, a już na pewno nie po własnym kraju. Uwierz w siebie troszkę bardziej, możesz wszystko ;)

      Usuń
  3. moja uwage zwróciła całkiem ciekawa klamka. Ty prezentujesz sie świetnie.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta klamka to moje ulubione zdjęcie O_O Serio O_O Bardzo lubię klamki, drzwi, okna, przejścia, bramy i kraty... O_O

      Usuń
  4. Piękna fotorelacja. Macie naprawdę udany miesiąc miodowy. Miły i krajoznawczy. A my przy okazji z Wami możemy w nim uczestniczyć. Za co dziękuję ja, Halszka, i pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się ogromnie, że moje wycieczki wzbudzają entuzjazm :) Dziękuję za miłe słowa i pozdrawiam ciepło :)

      Usuń
  5. Jest tych zameczków troszkę!!! Czemuż tak daleko mieszkam???
    Piękny jest zamek w Nidzicy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co ja mam powiedzieć :P ? Daleko mieszka... phi :P
      1437 km mam do samego Szczytna. o.k.14h w drodze samochodem :P

      Usuń
  6. Uwielbiam przewodników, którzy nie ograniczają się do recytowania monotonnym głosem szeregu dat i nazwisk, ale rzeczywiście dają coś od siebie, pokazują wszystko z taką pasją. Fajnie, że udało Wam się na kogoś takiego trafić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiersze, pieśni, jak on nieomylni recytował to wszystko. Bardzo ale to bardzo szybko mówił, trzeba było uważnie słuchać ;)

      Usuń

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.