wtorek, 1 września 2015

Lidzbark Warmiński. Perła tej ziemi.

      Przed Wami, moi mili, pełen majestatu, okazały zamek gotycki, który wzniesiono wśród zadrzewionych wzgórz morenowych, na stosunkowo wąskim półwyspie przy ujściu Symsarny do szerzej rozlewającej się tutaj Łyny. Po wschodniej stronie miasta Lidzbark Warmiński [Heilsberg]:


      Warmińskie miasto niegdyś było największym. Od XIV do XIXw. było uważane za stolicę Warmii, dziś nazywana Perłą Warmii. Ów zamek, posiada dużą wartość artystyczną i historyczną w skali światowej, uznany został za pomnik historii, dawniej zaliczany do zabytków klasy "0".  W pięciostopniowej klasyfikacji obiektów zabytkowych, klasa "0" oznacza najwyższą wartość artystyczną, historyczną i naukową w skali światowej.
      To jeden z najcenniejszych zabytków w Polsce. Jest najlepiej zachowaną budowlą na ziemiach byłego państwa zakonnego, choć nigdy bezpośrednio nie znalazł się we władaniu Krzyżaków. Dziedziniec lidzbarskiego zamku ze względu na krużganki przypomina dziedziniec Królewskiego Zamku na Wawelu.



       W Lidzbarku Warmińskim znajdują się warte uwagi:
  • Kolegiata wraz z klasztorem i wikarówką; Jest budowlą późnogotycką, murowaną, orientowaną. Otoczona skarpami uskokowymi. Wieżę wieńczy barokowy hełm trójlatarniowy, a na nim chorągiewka z herbem biskupa Potockiego. Po 1698 r. kościół przebudowano na barokowy, a w 1870-1872 niestety regotyzowano go.
  • Dawny kościół ewangelicki; Architektura budowli inspirowana była twórczością z różnych stylów i epok i charakteryzuje się połączeniem nowatorskich struktur kompozycji i estetyki. Jest pseudoromańską bazyliką, aktualnie cerkwią prawosławną.
  • Wysoka Brama (właściwie: przedbramie); Jest to najbardziej monumentalny zabytek tego typu (XVw.) na Warmii i Mazurach; przypomina Bramę Holsztyńską w Lubece.
  • Oranżeria; Pawilon ogrodowy.
  • Ratusz; neogotycki XIX-wieczny. Trwają prace projektowe nad odbudową średniowiecznego - spalonego, najokazalszego na Warmii ratusza.
  • Zabytkowe domy przy ulicach: Wysokiej Bramy, Kajki, Mickiewicza, Kopernika, Lipowej, Wyszyńskiego, Placu Konstytucji 3 maja, Ratuszowej, Hożej, Kasprowicza, Placu Wolności 3.
      Niegdyś Staropruska osada leżąca na pograniczu ziem Warmów i Bartów. Pierwsza wzmianka o tym mieście pochodzi z 1240 r. i mówi o podbiciu przez Krzyżaków miasta Lecbarg. O wszystkich wojennych perypetiach możemy przeczytać tu.


      Największa sala zajmująca całe skrzydło zamku (długość: 27 m) pokryta jest sześcioprzęsłowym sklepieniem gwiaździstym z żebrem przewodnim. Są one oparte na wspornikach ozdobionych maswerkiem [Maßwerk - dekoracyjny, geometryczny wzór architektoniczny odkuty z kamienia lub zrobiony z cegieł].
      Sala pierwotnie była przeznaczona do szczególnych uroczystości. W wyższej jej części wydzielono Izbę Sybilli.







      Od końca XVI wieku zamek stopniowo zatracał funkcję obronną. Zgodnie z modą epoki renesansu i baroku rozrastał się i przekształcał w okazały dwór książęcy, bogato wyposażony w wytworne sprzęty, biblioteki i dzieła sztuki. Do nowych funkcji przystosowano pomieszczenia zamkowe, dzieląc je na mniejsze i ozdabiając bogato malowidłami. Krótko mówiąc, biskupom się powodziło.
      W latach 1666 - 1673 biskup Jan Stefan Wydżga zbudował przy południowym skrzydle zamku pałac barokowy. Obie budowle łączyły się na poszczególnych kondygnacjach i stanowiły jedną całość. Nowy pałac przejął funkcje mieszkalne i reprezentacyjne.
      I powiedzcie mi teraz, na co kapłanom mającym żyć w umiarkowaniu i skromności, takie królestwo? Czego to przykład?

Płyta nagrobna biskupa warmińskiego Pawła Legendorfa.
      W czasie II wojny światowej zamek przejęła administracja państwowa. Przeznaczono wówczas niższą kondygnację piwnic na więzienie dla rosyjskich jeńców.
      Mimo, że obiekt nie ucierpiał bezpośrednio od działań wojennych, to zbiory po byłym muzeum uległy dewastacji i rozgrabieniu. Przez długie lata trwały prace konserwatorskie.
      Dziś wszystkie malowidła naścienne są odnawiane dla naszego wybrednego oka turysty. Widziałam parę zepsutych zamków, które dziś nie zasługują już na miano zabytków średniowiecza, otynkowanych na biało, z gresem polerowanym w korytarzach. W tym przypadku jednak, nikt nie zapomina o oryginalności, jestem pewna, że gdy prace konserwatorskie dobiegną końca, zamek będzie wart zobaczenia.


      Pomieszczenie, które tutaj Wam pokazuję, znajduje się na poziomie Wielkiego Refektarza, w kwadratowej podstawie wieży. Wszystkie malowidła powstały na zlecenie wuja Mikołaja Kopernika, który wbrew donosom nie był kobietą, ale za to był Warmiakiem i miałam okazję go poznać kilka lat temu w Olsztynie gdzie raz w roku dorabia sobie na zamku, opowiadając, co sam namazał kiedyś na ścianach, a były to różne pomoce naukowe.
      Malowidła, wracając do tematu, przedstawiają cztery tematy biblijne, Adorację Boga, Św. Jana na Patmos, Ofiarę Abrahama i Mojżesza na Górze Synaj, a także ujrzeć można Chustę Świętej Weroniki oraz herby biskupów.
      Z przedsionka prowadzi wewnątrz muru wejście do dwóch pomieszczeń. Nad kaplicę, gdzie krył się skarbiec, i niżej do lochu więziennego.






      W tej sali, której obecny wygląd pochodzi z końca XV w., nie wiedzieć czemu, dokonano pewnych znacznych poprawek w strukturze murów. Tu wuj Kopernik przyjmował posłów.
      Dzisiejsze, ozdobione zewnątrz barokowym portalem z szarego marmuru, pochodził z drugiej połowy XVII w. Ufundował je biskup, bo ci zawsze byli obrzydliwie bogaci i nie dawali biednym, zupełnie jak nasi politycy,
      W przejściu do krużganku zachował się fragment oryginalnej posadzki ułożonej w jodełkę. Od czasów Jana Dantyszka (XVI w.) mieściła się tutaj biblioteka, która w 1633 zawierała 164 dzieła teologiczne, 179 historycznych, 175 prawniczych i 266 "świeckich i heretyckich". Nigdzie nie znalazłam adnotacji na temat, co się stało ze wszystkimi książkami. Do obejrzenia w gablotach, leżało tylko kilka z nich.



      W latach 1936-37, podczas prac konserwatorskich, odkryto fragment niszy z zarysem XIV-wiecznej arkady. Dla celów dokumentalnych zachowano fragment.



      Ponoć w następnej sali znajdował się w podłodze otwór, jednak obecnie przykryty on jest posadzką... to małe pomieszczenie nad kuchnią pozwala przypuszczać, że był tu wyciąg do potraw dostarczanych wprost z kuchni, a stąd wnoszono je do jadalni.




      Przed 87 laty, ekipa remontująca zamek, znaleła zatkaną ceramicznym korkiem butelkę z browaru św. Jerzego. Była zamurowana w blendzie północno-zachodniej wieżyczki zamku tak, że zupełnie nie było jej widać.
      Kilka dni później muzealnicy wyciągnęli list. Był napisany odręcznie, ołówkiem, a charakter pisma nie był najstaranniejszy. Z tego powodu udało się wówczas odczytać tylko fragmenty, m.in. to, że napisali go robotnicy remontujący zamek (dokładnie 4 lipca 1928 roku) i że budowlańcy przedstawili się w nim imionami i nazwiskami.
      Po kilku tygodniach pracy nad listem poznaliśmy już jego całą treść. Jest uroczy! Robotnicy byli nietuzinkowi - powiedziała kierownik muzeum na lidzbarskim zamku Małgorzata Jackiewicz-Garniec.
      "Zamurowaliśmy już wiele pism, których musicie poszukać. Dzisiaj przybył cyrk Sohns, nasz August Grumensberg jest zazdrosny o latającego krokodyla. Murarze mają w Lidzbarku płacone za godzinę 94 fenigi i ich dzień pracy trwa 8 godzin. Jest to prawnie uregulowane, poza tym żyjemy w spokoju i wesoło, bo nic ponad przyjemności. Najważniejsze dla nas młodych są pieniądze i kobiety, bądźcie wszyscy szczęśliwi i pomyślcie o nas, jak znajdziecie tę kartkę".
      Dzięki temu, że w liście wymienionych zostało z imion i nazwisk dwunastu pracujących przy remoncie robotników, muzealnicy w księgach adresowych odszukali tych ludzi. Okazało się m.in., że murarz - czeladnik Josepf Herrmann, który w czasie pisania listu miał 25 lat, dożył do 1978r. Wyjechał z Warmii, pochowano go w Rostocku. Miał czworo dzieci, a jego żona nazywała się Luzia Lehmann.
      Pomocnik budowlany Anton Kutzki, który w czasie pisania listu miał 41 lat, został w czasie II wojny światowej powołany do Wehrmachtu. Jako oficer poległ pod Leningradem we wrześniu 1941 roku. Muzealnicy ustalili, że jego żona Anna Schmidt, z którą Kutzki miał troje dzieci, wyjechała do Niemiec i zmarła w Hameln w 1970 r.
      Cieśla Valentin Kablau, który w czasie pisania listu miał 43 lata, pracował w cegielni. Zmarł w 1946 roku w Schwerinie. Kablau miał czworo dzieci. Jeden z jego synów, Bruno, poległ w Rosji w 1943 roku. Żona cieśli Anna zmarła w 1936 roku.

      Ekipa, która obecnie remontuje zamek w Lidzbarku Warmińskim także ukryła w wieżyczce "butelkę dla potomnych". Robotnicy włożyli do niej wydruk listu z 1928 roku, kilka pamiątek i swój autorski list. - Panowie nie powiedzieli nam co napisali, to ich tajemnica. Mamy nadzieję, że za 100 lat ktoś ten list odnajdzie - przyznała Jackiewicz-Garniec.

- info pochodzi z warmińskiego newslettera





      Legenda głosi, że zamek lidzbarski nigdy nie ulegnie zniszczeniu, albowiem do jego budowy wykorzystano kamień, w który zamieniony został na własną prośbę, cierpiący z rozpaczy za niespełnioną miłością, Prus Przemko. Według innej legendy po zamku krąży duch ślepca – skazańca, który w wyniku amnestii uniknął kary śmierci. Najwyraźniej kara ta była sprawiedliwa, albowiem po wyjściu na krużganek oślepiło go światło słoneczne. Podobno do dziś po zamku skaczą dwie iskierki – oczy skazańca.






      Antepedium prawego ołtarza bocznego kaplicy zamkowej uszyte jest z denek czepców warmińskich. Pewnego razu, gdy Krasicki podejmował na zamku Niemcewicza, ten zauważył, iż usługuje im bardzo brzydka służąca i zażartował: "Kto z brzydką grzeszy, dwa razy grzeszy, bo i Boga obraża i ludzi śmieszy". Biskup oczywiście nie pozostał dłużny i odrzekł: " Kto z brzydką grzeszy, duszę swą zbawia, bo grzesząc jednocześnie pokutę odprawia".



      Zamkowe katakumby to zawsze było moje ulubione miejsce. Miły chłodek, tajemniczy półmrok i wejścia, do których nierzadko można dostać się tylko z latarką.
      W tych podziemiach odnaleźliśmy ciekawe eksponaty, refleksyjnie zamyślone rzeźby.





Strzelili focha...


      W związku z pracami remontowo – konserwatorskimi zamku lidzbarskiego wyłączone są czasowo ze zwiedzania pojedyncze sale. W związku z tym cena biletu wstępu do Muzeum Warmińskiego została obniżona. 9 PLN, a 7 PLN za dzieci. W poniedziałki zamek jest nieczynny, zaś wtorki są bezpłatne, ale nie wszystkie wówczas komnaty są dostępne, jeśli wgl. można mówić o dostępności... Podczas utrudnień w zamkowych korytarzach, można zobaczyć jakąś smutna jedną czwartą całej fortyfikacji.
      Wypożyczalnia strojów historycznych (do korzystania na miejscu) czynna od 9.00 do 16.00. Cena biletu za strój - 3 zł.
__________________________
informacje czerpałam z różnych źródeł,
m.in. Wiki oraz informatory na zamku; i inne.

7 komentarzy:

  1. Witaj Hexe.
    Wspaniała wedrówka i moje klimaty. Fajne zdjęcia...
    Ja też się wybieram w te strony, może już niedługo.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama myślę o powrocie w te strony, również niedługo. Ale powiem szczerze, że nie ma co planować, przyjdzie czas, człek będzie wiedział, że czas mu w drogę.

      Usuń
  2. Rzeczywiście piękny zamek! Z piękną historią - szczególnie urzekły mnie latające po zamku oczy, a liście robotników nawet nie wspominając (sama z kumpelami też nie raz takie zostawiałam w różnych miejscach, kto wie, może kiedyś też zrobią taką uciechę znalazcom).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanawiałam się, czy gałki oczne osobno po zamku latają... O_O

      Usuń
  3. Ładne, ciepłe zdjęcia. Lubię takie klimaty! Troszkę tylko za dużo historii, nawet jak na moją historyczną duszę:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię konkrety, które ubarwiam swoimi komentarzami ;) Wybacz mi wylewność, mam nadzieję, że jednak nie zanudziłam.

      Usuń
  4. Przepiękny jest ten zamek!!! Tak, chce go zobaczyć!!!

    OdpowiedzUsuń

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.