wtorek, 25 sierpnia 2015

Reszel i pluskwy w japonkach na zamku.

      Miecze w dłoń, łuki w juki, a łupy wziąć w troki i hajda na koń! Nie omyliłam swej nadziei. Mimo tego, co mi poprzednio mówiono, spodziewałam się znaleźć gród takiej odpornej siły, jak Reszel. Znalazłam sobie twierdzę potężną, o której nikt bez dział ciężkiego kalibru nie mógł nawet pomyśleć. Ale wiadomo, iż Bóg stworzył nieprzyjaciół, aby mężowie wojenni łup z kogo brać mieli. A za chwilę przede mną stanął wierny służbie i prawy rycerz:
      - Ja jestem Kowalski, a to jest pani Kowalska, innej nie chcę - i wskazał z dumą na broń swoją toczoną.
     A więc czas nam w bój!


      - Zawżdy sam nie będziesz, ja wojsko całe poprowadzę. Ja mury te pokonam i tron zaanektuję. A ty, jeśliś wiernym wojownikiem, siądziesz po mej prawicy.
      - Ale jam jest zachłannym i żądam czegoś więcej.
      - Nim zażądasz, zdobądź najpierw zamek. Dla mnie.


      A stał on dumny i górował nad głowami, wieżyce swe najeżone miał włóczniami i grotami.





      Reszel uważany jest za najładniejsze miasto Warmii. Spośród innych wyróżnia go lokalizacja oraz urok. Zamek biskupi, wyniosła fara, gotyckie mosty, świetnie zachowany zespół staromiejski zastygły na uliczkach klimatem średniowiecza.
      Rößel, miasto w woj. warmińsko-mazurskim, położone jest na Pojezierzu Mrągowskim, nad rzeką Sajną, dopływem Gubra wpadającym do Łyny. Jest to małe miasto z wieloma zabytkami, należące do sieci cittàslow.
      Cittàslow (dosłownie: "powolne miasto") ruch, a zarazem organizacja non-profit, której celem jest oparcie się globalizacji i homogenizacji miast poprzez popieranie różnorodności kulturalnej, ochronę środowiska naturalnego, promocję tradycyjnych lokalnych produktów oraz dążenie do poprawy jakości życia. Inspiracją dla ruchu jest organizacja Slow Food.


     Dwuosobową obławę zaplanowałam w towarzystwie wojownika, boć wśród rycerzy wielość jest prawości, a tu wymóg na spryt, pomysłowość i bezwzględność.
      Przebraliśmy się za turystów w japonkach. Część wojsk ukrywała się wtedy w krzakach, inną zaś część posłałam, by odwrócili uwagę strażników. Na horyzoncie unosiły się już kłęby dymu. Cała uwaga adwersarzy skupiła się na tamtej wiosce.


      Kropla historii od początku: Najpierw, przed 2 tys. lat, żyło tu plemię Prabałtów. Z upływem wieków stara osada przekształciła się w obronny gród plemienia Bartów, później w 1241 wojska krzyżackie zdobyły gród pruskiego plemienia, który w tym czasie nosił staropruską nazwę Resel (Reszel).
      Zaczęli się budować, bo gród to za mało i tak w miejscu zniszczonej osady postawiono strażnicę. Prusowie doszukali się zemsty i rok później, podczas powstania, odbili gród. Utrzymali go przez pięć lat.
      W 1247 gród został ponownie zajęty przez wojska zakonne. Kolejne umocnienia krzyżackie zostały pobudowane dwa lata później i przetrwały do 1261 i wtedy wybuchło II powstanie pruskie. Załoga krzyżacka sama zniszczyła gród i wycofała się najprawdopodobniej do Braniewa. Powstanie upadło w 1273.
      Jako pierwszy łapę na tej ziemi położył braniewski mieszczanin Eleus. Miasto budowane było według wcześniej ustalonego planu. Posiada zachowany średniowieczny układ urbanistyczny. W 1372 rozpoczęto budowę murów obronnych z basztami i trzema bramami: Wysoką, Królewiecką i Rybacką. W tym czasie Reszel był trzecim co do wielkości miastem Warmii, po Braniewie i Lidzbarku Warmińskim.
      Po bitwie pod Grunwaldem Reszel przeszedł pod panowanie Władysława Jagiełły, ale jeszcze jesienią 1410 przywrócono władzę zakonną. W 1440 Reszel przystąpił do Związku Pruskiego założonego w Kwidzynie, jako jedno z miast założycielskich. Tajna Rada Związku Pruskiego w dniu 4 lutego 1454 wypowiedziała posłuszeństwo władzom zakonnym. Dwa dni później opanowano większość zamków krzyżackich i biskupich. Obroniły się tylko Malbork, Sztum i Chojnice. Wojska zakonne rok później opanowały Reszel, biskupom warmińskim przekazały miasto dopiero w 1462.





      Znaleźliśmy niestrzeżone przejście na sam dziedziniec, ale to mogła być pułapka. Użyłam swojej mocy wpływu i wpuściłam do środka pionka.


      Reakcja jego była krępująca... wyhamowała nasze inicjatywy.


      Zaczailiśmy się cichutko oczekując aż ktoś przyjdzie sprawdzić niepokojące dźwięki.




      Po wojnie trzynastoletniej Warmia przeszła pod opiekę króla polskiego, a Reszel stał się polskim miastem granicznym. Przyszły biskup porwany został przez podjazd krzyżacki z pobliskich Łężan. Krzyżacy pod murami Reszla zażądali poddania miasta, szantażując, że zabiją dziecko, jeśli bramy miasta nie zostaną otwarte. Dziecko zostało jednak odbite i obyło się bez otwierania bram miasta, dlatego my podłożyliśmy kota.

Czuje się bardzo fotogeniczna w towarzystwie tego zamku...
      Usłyszałam pierwsze kroki, coraz bliżej, budzące nadzieję na powodzenie misji.


      W trakcie napaści nikt nie robił zdjęć. Ukryliśmy nieprzytomne ciało tam w dole i zakneblowaliśmy. Następnie weszliśmy na mury, by dać znak siedzącym w krzakach. Zostało tylko znaleźć pokrętło i podnieść wrota.


       Budowa nowych murów obronnych i fortyfikacji miasta, pomogły obronić miasto w 1520 podczas szturmu wojsk zakonnych. Mieszczanie reszelscy dobrze prosperowali w wieku XV i XVI, ale największy rozkwit nastąpił w okresie baroku. Pracowały tu liczne warsztaty malarskie i złotnicze. Sławni byli rzeźbiarze, m.in Krzysztof Peucker (1662-1735) oraz rodzina Schmidtów.
      Wojny polsko-szwedzkie nie spowodowały zniszczeń. Rozwój miasta i zamożność mieszkańców pozwoliła na wykupienie miasta spod władzy biskupiej w 1655. Reszel w okresie baroku znany był jako miasto artystów. Zamek reszelski był jedną z rezydencji ostatniego biskupa warmińskiego Ignacego Krasickiego.


Po odnowieniu wierzy, zostawili na pamiątkę stare bale.
      Po I rozbiorze Polski Reszel dostał się pod panowanie pruskie. Zamek został przekształcony w więzienie oraz magazyn zboża i spirytusu. W latach 1806 i 1807 dwa kolejne pożary mocno zniszczyły miasto. Prawie całe spłonęło, ocalał m.in kościół gimnazjalny, jeden z budynków kolegium, wikarówka oraz zamek.
      Zamek został przekazany gminie ewangelickiej. Pomieszczenia w skrzydle południowym zostały przekształcone w zbór. W 1816 r. ukończono budowę ratusza. Kolejne lata to powolny upadek miasta, powodowany m.in. pożarami, a miasto zajęli Rosjanie. W 1917 spłonęła część kamieniczek przy rynku.

      Weszliśmy na wieżę, horyzont płonął. Spojrzałam na miasto w dole z niejakim sentymentem... Już tu kiedyś byłam. W misji pokojowej. A dziś przejmę tron. Dziś poznacie nowego władcę. I podniosę Wam podatki...


Widok na Kościół farny pw. św. Piotra i Pawła.




      W wyniku II wojny światowej, podczas której miasto nie doznało większych zniszczeń, Reszel został włączony administracyjnie do nowo powstałego województwa olsztyńskiego. W następnych dziesięcioleciach rozebrano ponad 30 zabytkowych budynków w obrębie starego miasta. Remont generalny zamku został przeprowadzony w latach 1976-1985.
      A wioska płonęła w oddali magicznym, trującym płomieniem.



      Oblężenie rozpoczęto pod czujnym okiem drugiego dowódcy ->



      A ja w tym czasie poszłam grać o tron w chowanego ze strażnikami!


      Niepostrzeżenie przemknęłam się na wieżę kościelną i w celu dezorientacji zadzwoniłam na mszę.



Oto moja armia
Oto moje prawa
Ogień na sztandarach
Oto moja wiara
Kto ma siłę - jego czas

Glorya! Glorya! Glorya!

      Rozbrzmiała pieśń wojowników. I dalej wszystko potoczyło się bardzo szybko. Nagle mój stary świat zawiesił się...



Krew na moich rękach
Krew braci na twarzy
Noc zapadła nagle
Słońce wstanie krwawe
Kto ma siłę - jego czas

Glorya! Glorya! Glorya!


Nikt nie zmierzy się z ogniem, który zapłonął nad nami

Oto moja armia
Oto moje prawa
Ogień na sztandarach
Oto moja wiara


Krew na moich rękach
Krew braci na twarzy
Noc zapadła nagle
Glorya viva l'arte!!!


      A później poszliśmy na obiad ustalać nowe podatki. Oczywiście wioskę na horyzoncie kazałam ugasić i zapłacić za szkody. Oddadzą mi później z podatkach.


Takie nam fajne noże do rybki podali.
      - Teraz jest na to czas. Czego żądasz w zamian za tron, który pomogłeś mi zdobyć?
      - 1/3 dziewek z miasta i sam wybieram.
      - Nie za wiele oczekujesz?
      - Wszak zamek już zdobyty.
      - Ale kobieta zmienną jest. Straże! Wtrącić go go lochu!!



      Z niejakim rozrzewnieniem spoglądałam na jeszcze puste krzesła moich posłów i wiernych doradców, z którymi będę władać miastem.



      I tak się kończy moja historia i w zasadzie mogłabym naprawdę zatrzymać czas i na skrzydłach jak ptak lecieć co sił tam gdzie moje pradawne sny o wędrówkach w siodle z mieczem przy pasie w kompanii wesołej i tylko czasem zatrzymawszy się w gospodzie, zaśpiewać niczym bard o swej niedalekiej przeszłości. Są takie chwile, dla których się żyje.

Widok na zamek z wieży kościelnej.
Zamek biskupów warmińskich - zbudowany na planie kwadratu, z dziedzińcem wewnętrznym i krużgankami. Część mieszkalna znajdowała się w skrzydłach południowym i wschodnim, pozostałe boki zamykał mur kurtynowy. W narożniku północno-zachodnim znajduje się wieża obecnie nakryta dachem, wcześniej zwieńczona była blankami. Wieża bramna z zachowanymi do dzisiaj prowadnicami bron znajduje się w zachodniej części zamku.


Kościół farny pw. św. Piotra i Pawła - budowę rozpoczęto w 1348. Początkowo była to trójnawowa hala bez prezbiterium, z okazałą wieżą od strony zachodniej oraz zakrystią i kruchtą od strony północnej.
      Kościół uległ znacznemu zniszczeniu w pożarze. Kolejny pożar zniszczył odbudowany kościół i spłonęły m.in. obrazy. Kolejna odbudowa przyniosła projekt nowego hełmu wieży z latarnią. Wnętrze ponownie wyposażono.
      W ołtarzu głównym znajduje się obraz patronów kościoła. Do 1945 w kościelnym skarbcu przechowywano kilka wartościowych, gotyckich sprzętów liturgicznych, w tym krzyż relikwiarzowy z ok. 1400 r., relikwiarz św. Piotra z XVI w. i kielich ufundowany przez biskupa Łukasza Watzenrode z ok. 1500 r.









      A propos mojej poprzedniej notatki: poniższe zdjęcie przedstawia Oko opatrzności. Jest to symbol oka otoczonego przez promienie światła lub glorii, zwykle zamknięte w trójkącie, tutaj mamy je przedstawione jako trzy głowy bestii. Wszystkowidzące oko ma swoje źródło w mitologii egipskiej i symbolu oka Horusa.
      Oko opatrzności reprezentuje wolnomularstwo. Przypomina, że tutaj od początku miały miejsce działania masonów, nie Chrześcijan.


      W kościele jest możliwość wejścia na zabytkową wieżę widokową o wysokości 51,2 metra. Można w niej zobaczyć zabytkowy, działający mechanizm zegara (1913) oraz dzwony kościelne.


      Na poziomie pierwszym wieży (6,30 m) jest to poziom organów i chóru, mury wieży mają grubość 4,20 m. Dawniej na tym poziomie znajdowały się miechy do napędu organów, obecnie jednak mają one nadmuch elektryczny.
      Na ścianach są widoczne ślady po pożarze. Ogień przedostał się do wieży z wnętrza kościoła poprzez wypalone przewody organów.


      Na poziomie IV (22,1 m - 103 stopnie), znajduje się spód drewnianej konstrukcji dzwonnicy, opartej na murach o grubości 2,60 m. Pochodzi ona z I połowy XIX w., z okresu odbudowy po pożarze.
      Na wyższych stopniach konstrukcja dzwonnicy nigdzie nie styka się z murami wieży, aby amortyzować drgania wywołane biciem dzwonów i nie przenosić ich na mury.


      Poziom VII (36,8 m - 169 stopni), jest to poziom dzwonów. Zegar wybija równe godziny na dużym dzwonie, a kwadranse na średnim.
      Ogromne okna dzwonnicy zaopatrzone są w drewniane żaluzje kierujące dźwięk dzwonów w dół dla lepszej słyszalności.
      Dzwony wprawiane są w ruch w sposób tradycyjny, ręcznie, za pomocą lin wykonanych z naturalnego sizalu.



      Poziom VIII (41,8 m - 190 stopni), tarcze zegara. Znajdują się tu: mechanizm rozdziału napędu zegara na osie wskazówek i drewniany kołowrót dźwigu do wciągania dzwonów spod drewnianej konstrukcji hełmu wieży.
      Schody prowadzące na ten poziom są podwieszane i nie stykają się z podłogą. Wszystko w celu odizolowania drgań dzwonów.
      W odnawianych tarczach zegara osadzono zrekonstruowane liczby i wskazówki. Zostały one pozłacane płatkami złota, a narożne ornamenty tarczy zostały pokryte płatkami platyny.
      Poziom XI (51,2 m - 232 stopnie), galeria widokowa latarni hełmu wieży. Żadne z nas nie ma lęku wysokości, ale mięliśmy problemy z wejściem na ostatnie stopnie. Ciśnienie namieszało nam w głowach, ja miałam wrażenie, że jestem nad morzem. Nie polecam wieży lękliwym. Widoki jednak zrekompensowały wszelki trud.

Uwolniłam Kowalskiego, wszak jam miłosierna królowa.
Poza tym jako człowiek wolny, może płacić podatki.





      21 sierpnia 1811 w Reszlu miał miejsce ostatni w Królestwie Prus, a także ostatni w Europie przypadek spalenia czarownicy na stosie. Ofiarą była Barbara Zdunk. Oskarżano ją jednak nie tylko o czary, ale przede wszystkim o podpalenie, bowiem na zamku miał miejsce pożar, którego przyczyny pozostają niejasne. Proces trwał 3 lata. Sprawa winy budziła kontrowersje, jednak sąd w Królewcu zatwierdził wyrok. Przed spaleniem skazaną uduszono.









      Wszędobylska zieleń i cień soczystych drew, to czego mi brakuje w Szwajcarii. Brak mi lasów na tych otwartych terenach pól, łąk i pastwisk.


      Dzień pełen emocji. Tradycyjnie poranna szarża konna, śniadanie na bogato, oblężenie, a o wieczorze opowiem Wam następnym razem.

________________________
źródło wiedzy i pochodzenie
niektórych fraz:
- Wikipedia
- "Potop"
- folder turystyczny
- piosenki zespołu "Wilki"

10 komentarzy:

  1. Och, cudowne miodowe dni macie. Piękne zdjęcia, Wasze Królewskie Mości. ;) Dziękuję za pokazanie tych, pięknych, historycznych miejsc i ich krótki zarys historyczny.
    Polska to ciekawy Kraj. Nie masz zieleni w Szwajcarii? To gdzie Wy mieszkacie? Ja mam kochanej zieleni mnóstwo, dookoła lasy, mieszkam w Jurze Szwabskiej.

    Dziękuję za wizytę! A tak, te najgrubsze to świnie wietnamskie... Tak też opisałam to zdjęcie... Nie zauważyłaś?
    Pozdrawiam! Halszka

    OdpowiedzUsuń
  2. W Szwajcarii są łąki, pola rolne, pastwiska dla bydła, trawniki... a lasy tylko w górach. Tak żeby sobie iść na spacer do lasu - niewykonalne. Wszędzie rozległe tereny otwarte, zero cienia latem. Jak się jeździ po takich pejzażach na rowerze, człowiek zaczyna nudzić się tymi widokami. Góry, trawa, pola, góry, trawa, pola, rzeki, nic więcej. Może uznasz, że narzekam, ale ja po prostu kocham lasy i nie poradzę, że mi ich tutaj brak.

    Serio patrzyłam czy jest podpis, i nie zauważyłam O_O!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Witaj Hexe.
    Byłem kiedyś w Reszlu. Ale lata temu, więc muszę się tam jeszcze raz wybrać.
    Fajne zdjęcia i piosenka "Rycerzy Trzech". A. Waligórskiego.
    A nam strzelać nie kazano... Wstąpiłem na działo.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię tam wracać, to jest urocze miasteczko. Z pewnością najciekawiej jest je oglądać, kiedy żyje w nim odtworzona historia, np podczas turnieju rycerskiego. Takie imprezy są naprawdę warte uwagi i w Reszlu naprawdę jest na to miejsce.

      Usuń
  4. pozazdrościc wyjazdów... też bym tak chciała... mam nadzieje ze uda mi sie chociaż w weekend oderwać sie na jedna dobę gdzieś pojechać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet jeden dzień, ale potrafi dodać skrzydeł. :)

      Usuń
  5. Opisy Twojego "podboju" zamku zabił mnie, jest cudowny XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Planując urlop na Mazurach, jednym z ważniejszych jego punktów, będzie zaliczenie kilku zamków :D. Raszel jest piękny!!! Miasto też robi przyjemne wrażenie :).

      Usuń
    2. To moje ulubione miasteczko, ze względu na zabudowę z dawnych czasów, przyjemnie jest przejść się tymi ulicami. W takim razie zainteresuje Cię kilka następnych moich notatek o mazurskich zamkach.
      Świętą Lipkę i Reszel zwiedza się w jeden dzień, bo są praktycznie obok siebie.

      Usuń

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.