sobota, 11 lipca 2015

Trend na pecha, deprechę i inne nieszczęścia. Bo ludzie lubią narzekać.

      Odwrócenie trendu nie wymaga ciężkiej pracy, choć i ja daję się ponieść emocjom, czego najlepszym przykładem były frustracje wyniesione ponad chmury, a i one wisiały nade mną czarne. Czasem nadal, przyznam szczerze, nad głową rozbłyśnie jakiś piorun. Staram się jednak, staram o spokój.
Kwiaty nawet na skale wyrosną. Dlaczego i Ty nie miał byś dać rady?


      Naczytałam się sporo o ludziach, którzy wyszli z sytuacji pozornie nie od pokonania. Nie wiedzieć czemu, lubię pamiętniki, blogi, dzienniki prawdziwe i te fikcyjne. Cudze życie to fascynująca księga o tym, jaką ktoś obrał drogę i w jaki sposób nią podążył, i jakie przechodził lekcje. Zauważyłam tylko jeden wspólny mianownik. Nie wolno się poddać. Nigdy.
      Czytałam i słuchałam jak ludzi wykańczał obecny system. Jak tonęli w długach, jak dręczyli ich wierzyciele - ale oni wzięli się w garść i dziś żyją spokojnie. Jak rozpoczęli dążenie do sukcesu? Teraz pewnie każdy z Was z niecierpliwością oczekuje niesamowitej recepty, otóż ja takiej nie podam. Rozczarowani? Zobaczcie co dalej.

Znaleźliśmy na spacerze ławkę okolicznościową.
A z niej rozciągał się uspokajający widok.
Szczęśliwe są chwile kiedy czas się nie liczy.
Kiedy można się zatrzymać i pomilczeć.
Uśmiechnąć się do siebie. Do natury. Do nieba.
      Przeczytałam kiedyś o spotkaniu ludzi będących w niemałych tarapatach, do których przyszedł człowiek sukcesu. Byli pod wrażeniem całej opowieści, choć nie zapowiadało się na to od początku - ot przyszedł pan Bogacki, by opowiedzieć jak to fajnie spać na pieniądzach. Otóż nie, on opowiedział im o tym, jak to kiedyś był bankrutem.
      Co on zrobił aby się uratować? Niewiele, właściwie tylko jedno - zmienił nastawienie. Postanowił walczyć. Nabrał hartu ducha, był przekonujący, rzeczywiście bardzo chciał sobie z tym wszystkim poradzić, nie ukrywał się, rozmawiał, próbował negocjować ze swoimi wierzycielami. I oni nagle zechcieli mu pomóc. Wszak interes był wspólny, on nie chciał mieć długów, oni chcieli odzyskać pieniądze, mięli wspólny cel i zaczęli współpracę - ponieważ facet wydawał się tego wart.

Te zagadkowe mury w lesie... Nadal nie wiem kto je zbudował i kiedy.
Jaki cel miały?
Ale ktoś tego dokonał. Bez zaprawy, bez żadnej mechaniki,
Bez środków. Siłą własnych rąk, sprytem własnego umysłu.
Precyzyjnie.









Może ktoś z Was ma pomysł, dlaczego w lasach powstawały takie fortyfikacje?
      W przeszłości, jak opowiadał, unikał spotkań, nie otwierał nikomu drzwi. Bez wyjątku zostawał odrzucany, ponieważ sprawiał wrażenie kogoś, kto nie jest zdolny dotrzymać żadnych obietnic.
      Zmienił psychikę i zobaczył siebie takiego, jakim chciał się widzieć i zaczął działać. Miał błyskotliwe pomysły, rozmawiał, zaczął się radzić, pracował, nie unikał telefonów od wierzycieli, a tym wydawał się naprawdę szczery, że aż chcieli z nim współpracować.
      Wyszedł w końcu z długów, zamienił mieszkanie, dziś kłopoty go nie dotyczą. Jest ponad to. Wyrzucił ze świadomości przeświadczenie, że przeznaczono mu iść przez życie cierpiąc niedostatek.

A las wciąż patrzył i lustrował nasze zamiary.
      Innym ciekawym przykładem jest historia pewnego mężczyzny, który zazdrościł szefowi jego willi z basenem i oryginalnymi obrazami na ścianach. Pewnego dnia przemyślał i głęboko przeanalizował to wszystko i stwierdził, że przecież w każdej chwili może pojechać nad jezioro i będzie miał piękniejsze widoki niż na pejzażach artystów. Że ma wygodne łóżko i potrafi sobie smacznie nagotować, a robił to świetnie. I odprężył się. Przecież to, co ma, wystarcza mu.
      Odmieniwszy nastawienie, rozpogodził się i nie tylko dobrze się wysypiał, (wcześniej cierpiał na bezsenność) stał się solidnym pracownikiem i wkrótce dostał awans.
      Minęły lata. Dziś jest prezesem tej firmy i ma willę nad jeziorem.

      Człowiek jest jak pomalowany dom. Drewno zajmuje większy % jego powierzchni niż farba, ale to farba przesłania cały jego wygląd.
      Drewno to Twój optymizm, a farba to negatywne myślenie. A teraz skup się.



- na podstawie książki Bena Sweetlanda

8 komentarzy:

  1. Mi ktoś powiedział bym nigdy nie zazdrościła bo nigdy nie będę tego miała.

    OdpowiedzUsuń
  2. O to "nastawienie" właśnie chodzi. Zawsze można zmienić swoje nastawienie do życia, wystarczy tylko chcieć... i czuć się szczęśliwym. Wszystko - co problematyczne - odpowiednio w swoim Centrum Dowodzenia poukładać, zmienić zwrotnicę i nastawić się na nowe tory.

    Ciekawe te Twoje kamienie. Też mam do nich sentyment. I nawet odrębną kategorię na blogu.
    Włochate krowy rdzawobrunatne już widziałam, ale nigdy nie miałam okazji je sfotografować. Twoje są wspaniałe. Byłam, widziałam.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami trudno jest znaleźć motywację, ale nie ma łatwej drogi, każda bywa w pewnym sensie utrapieniem. Jeśli tylko mamy cel, drogę przejdziemy z gigantyczną satysfakcją. Byle to nie okazało się syzyfową pracą.
      Kamienie niestety lubią spadać. Ale gdyby nie nadzieja i dobre nastawienie, Syzyf by nie pchał tej kulki. On wierzy. My toczymy o wiele mniejsze kamienie, ale często jest ich kilka. Ćwiczymy mięśnie swych ramion, tak samo jak nasze doświadczenia bogacą się o nowe lekcje, aż w końcu wtaczamy balasty na sam szczyt. Jeden jest tylko warunek - nie poddawać się. To jest wykonalne.

      Usuń
  3. Masz rację. Tylko... trudno jest zabrać się za siebie!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Początki we wszystkim są arcytrudne. Po prostu poddać się nie wolno.

      Usuń
  4. Chciałabym się dowiedzieć jak być ponadto, co nas boli. Trzeba być ogromnie silnym i odważnym, żeby się nie poddawać, ale przecież Ty to wiesz.

    Zawsze zastanawiałam się jak ludzie to robią, że rzucają wszystko i bez pieniędzy ruszają w drogę. No jak?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami wydaje mi się, że ja to wiem, a czasami coś lub ktoś ściąga mnie na ziemię, twarzą w dół. Łatwe to nie jest.
      Cejrowski opowiada często o tym jak to jest wyruszyć bez pieniędzy. Ja jeżdżąc, miałam tylko na bilet. Czasami na powrót nie było.

      Usuń

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.