wtorek, 28 lipca 2015

Od bladej nieśmiałości, po gorący temperament.

      Nareszcie odpoczywam od słońca, ziemia wreszcie jest mi lekką - jakkolwiek to brzmi, ale rzeczywiście jej gorąco powodowało wrażenie, że grawitacja się wzmogła... Nie muszę leżakować na kamieniach w korycie rzeki, a stopy nie wtapiają się już w asfalt i głowa wreszcie nie boli. Dzięki temu wytchnieniu, mogłam po prostu OGARNĄĆ wszystko i skutecznie zacząć się pakować, stworzyć prowiant na drogę, bo po tych gotowcach ze stacji, wydech mnie pali jeszcze przez następny dzień, a ja nie chcę zmarnować tego czasu na złe samopoczucie. W końcu trzeba jakoś wyglądać kiedy będzie się wstępowało do rodziny, wzdęcia i gorące pruki nie będą mile widziane.


      Jeszcze raz spojrzeć przez okna, raz w jedną, raz w drugą stronę, upewnić się, że wszystko stoi na swoim miejscu i można tak zostawić. Dopić kawę, zakomunikować światu, że rozpoczynam podróż (w razie gdyby potrzebna była identyfikacja zwłok rozmazanych po autobanie, by wszyscy wiedzieli, że mają siedzieć w domu i czekać), podlać te rośliny, które zostają pilnować atmosfery w domu, dbając o uzupełnianie tlenu w zamkniętej klatce.

Spojrzeć w prawo...
...spojrzeć w lewo.
      Komponując pewne swoje własne prawdy, tudzież posługując się słowami znawców sprawy psychiki ludzkiej i zachowań behawioralnych [(ang. behavior lub behaviour - zachowanie) - kierunek psychologiczny], artykułuje siebie coraz częściej poprzez dzieciństwo. Jednak coś w tym jest, że wszelkie terapie mające naprostować słabych ludzi, rozpoczynają się od kopania w najdalszej przeszłości.
      Stwierdzono, że ci, którym się nie powodzi przez całe życie, mają instynkt porażki, który był im wpojony w psychikę gdy byli jeszcze dziećmi. Wielu z nas krępuje nabyte w dzieciństwie poczucie, że się nie nadajemy do czegoś. "Odejdź stamtąd, bo popsujesz!" Dziecko zawsze słyszy o tym, czego nie potrafi zrobić, rzadko się je chwali. Taki chłopak potem wyrośnie nieśmiały, bez poczucia własnej wartości.
      Wszystkie lęki, fobie, zachowania i kompleksy oraz niechęci, które niesiemy w naszej psychice, powstały gdy byliśmy dziećmi.
      Przedstawię teraz pewną typową sytuację: matka chce zaprezentować małą córeczkę swoim gościom. Prosi więc, żeby coś wyrecytowała. Z jakiegoś powodu córeczka się opiera, wtedy matka stwierdza, że jest taka nieśmiała. A kiedy jest sama, śpiewa i gada, zaś w towarzystwie milknie. To jest tworzenie świadomości dziecka. Córka stale będzie mówić o swojej nieśmiałości w dorosłym życiu, by usprawiedliwić swoje zachowania i porażki.
      "Uważaj, bo przetrzesz kolana, w tym miesiącu nie mam na nowe spodnie!" "Nie zostawiaj niczego na talerzu, jedzenie jest drogie, chociaż mięso zjedz." - Dziecko idzie potem przez życie, nigdy nie czując się bezpieczne. Obawia się zrobić cokolwiek, co by wymagało inicjatywy, ponieważ sądzi, że mu się nie uda.
      Na czym polegała moja przemiana z zastraszonego niepowodzeniami dziecka, nieśmiałego i w gruncie rzeczy nieprzystosowanego do brutalnego świata, szykanowanego w szkołach na każdym kroku i nie radzącego sobie z niczym samodzielnie? Zrozumiałam, że nie ważne kim byłam dotychczas - teraz mogę być kim zechcę. I tak słowniki, encyklopedie, lektury i inne literatury referencyjne, stały się moimi przyjaciółmi. Dokonałam redukcji myśli i redukcji świadomości. I teraz mogę o tym pisać ciesząc się z sukcesu samodoskonalenia.
      Oczywiście to wielki skrót, historia przemian ciągnęła się przez lata. Ale dlaczego o tym piszę? Mogę powiedzieć słowami Wolanda, "ale o czymś przecież trzeba pisać". Przypomniało mi się o tym właśnie teraz, kiedy stoję w obliczu takiej samej koncentracji sprzysiężonych przeciwko mnie energii, jak kiedyś. Tyle że wtedy ją do siebie zapraszałam, wtedy byłam czarną owcą, najsłabszym ogniwem, dzisiaj stanowię cały nierozerwalny łańcuch i jako czarna owca, czuję się po prostu indywidualna, ale borykając się przez życie z problemem akceptacji w środowisku, do jakiego wyraźnie nie pasuję, wiem, że z butami wchodzić nie wolno. Walczyć również nie wypada o wstęp, jedynie o honor swego mienia. Nie mam w gruncie rzeczy powodu do tego, aby być świnią. Choć faktycznie życie byłoby cudowne, gdyby ludzi można było oznaczyć jako spam.
- kilka słów należy do Bena Sweetlanda


      W niedzielę był kiermasz książek na Księżym Młynie w Łodzi. Chociaż nie brakuje mi czytania, bo zabrałam z sobą spory zapas, to może jednak coś ciekawego znów bym znalazła, co pozmieniałoby moje sny? Wygląda na to, że znów znajdę się w mieście, podczas gdy nic absolutnie nie będzie się działo.
      Lubię swojskie, ludowe klimaty, czasami mam taki zryw w duchu, że podoba mi się nawet Zakopower. Nie oszukujmy się, wszyscy wiedzą też, że z każdego ścierniska zrobię San Francisco jeśli tylko będzie trzeba. A kto rozkręcił salę pod sceną, kiedy wszyscy stali jak te kołki, a ja miałam ochotę skakać i szaleć? Ja wespół z artystą, a ludzie nagle zapragnęli brać udział w tym samym co ja.
      Mój temperament przygasł, bo nie mam gdzie go ładować i rozładować, jestem jak akumulator, potrzebuję ciągłej pracy, bo obecnie bez prostownika nie odpalę niestety.
      Na rocznicę swojego skromnego życia, narzeczony podarował mi Campanulę. Moje donice zostały powierzone, mam nadzieję, odpowiedzialnym rękom, na czas mojej bytności w kraju rodzimym, w którym przyjdzie mi spędzić 2 tygodnie. Inaczej zastałabym suche badyle.






      Czas pokaże czy ja zakwitnę jak te kwiaty na balkonie, czy też może ktoś przypnie do mnie kwiat sztuczny i nie będę już mieć sił ponad udawanie. Jeszcze wierzę, jeszcze żyję.
      A tymczasem co powiecie na taką fryzurę? XD


Dla jednych kochana jest marihuana
A drudzy do nieba by chcieli już iść
I są ludzie chciwi, uczucia zgubili
Ty bądź ponad nimi, ty kochaj i żyj!

      Zatem zgiełku, tumulcie, pogwarze mej przeszłości, witaj mnie, toć nieubłagane. Witaj mnie i zalewaj jadem, a ja sprawdzę jak już bardzo obrosłam pancerzem obojętności, sprawdzę czy się udało znieczulić na Ciebie. Bo chcę kochać i żyć i ponad tym być.
      Ktoś mi kiedyś powiedział, że jestem zbyt inteligentna, by dać się zgnieść prostym zachowaniom ludzi zbyt z kolei dumnych. Prawda jest jak dupa - każdy ma swoją. /master Endrju S.

8 komentarzy:

  1. Witaj Hexe.
    U Ciebie dzisiaj jest filozoficzno-terapeutyczo-kwiecisto. Ale aje to do myślenia, a myślenie nie boli...
    I jakby się nie stanęło, to i tak dupa zawsze będzie z tyłu.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami warto po prostu pomyśleć. Zastanowić się przez chwile, a może się okazać, że nasze postępowanie nie było tym jedynym najwłaściwszym.

      Usuń
  2. U mnie to chyba bez fachowej pomocy się nie obejdzie ;). Prawie 33 lata na karku, a jak mam iść na egzamin (dajmy na to) stres mnie zżera jakby to miały być najgorsze tortury!!! Aspołeczna jestem strasznie i masz rację, korzeni tego trzeba szukać w dzieciństwie. Podziwiam mojego Miśka!!! On nie cacka się ze sobą!!! Mówi co myśli i zazwyczaj stawia na swoim!!! Dobraliśmy się na zasadzie przeciwieństw ;P. Liczę na to, że córy moje będą bardziej pyskate!!! To ułatwia znacznie życie!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama podziwiam takich ludzi, w tym brutalnym świecie, osoba ze spokojnym usposobieniem nie przebije się pośród tłumu wyszczekanych ludzi. Do bycia taką to jednak sporo mi brakuje ;P

      Usuń
  3. O, zmieniłaś szablon. Też ładny. No i ta sentencja bardzo mądra i na czasie. A co Ty z tą autobaną? Co za humor angielski!
    Ja w każdym razie życzę Ci szczęśliwej podróży do Ojczyzny i miłego tam pobytu. Nastaw się pozytywnie, to może mniej będzie boleć. :)

    Dzięki za wizytę!
    Rany, Hexe, to masz faktycznie przechlapane z tymi osami. Musisz nosić przy sobie jakieś antidotum na ich jad. Czytałam, jakie dla niektórych osób potrafią być niebezpieczne, wręcz śmiertelnie niebezpieczne. Znam takie przypadki, znanych osób.
    Jak żyję, a żyję już dość długo ;), nigdy mnie żadna osa nie użądliła. A pędzę je zawsze, jak tylko widzę, że mają ochotę lądować np. na zastawiony stół w ogrodzie. Może one "lubują się" w specyficznych zapachach, i nie każdy osobnik je wkurza? :) Coś w tym musi być. Ale bardzo mi Ciebie żal, że tak upośledzają Twoje wędrówki. Wszędzie musisz nasłuchiwać ich brzęczenia. To może być bardzo stresujące.
    Pozdrawiam... i do usłyszenia po urlopie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okazało się, że jednak nikt mnie na autobanie nie rozmazał, przeżyłam 11h drogi XD
      Na razie opcja - pozytywne nastawienie - jeszcze nie wygasła.
      Stwierdziłam, że os jest więcej w Polsce niż Szwajcarii, tam nie były tak częstymi gośćmi. Na trasie na przystanku już mnie otoczyły. Kiedyś był taki rok, że dwie mnie ugryzły w niedługim odstępie czasowym. W tym roku, odpukać, udaje się uniknąć opresji.

      Usuń
  4. Trzymaj się ciepło, nie daj się zjeść Polaczkom robaczkom. Przesyłam trochę morskiej bryzy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nic nie przesyłam, bo to mógłby być wyłącznie miejski smog, a pozytywne fluidy muszę oszczędzać :P :P
      Dzięki i baw się dobrze, potem liczę na fotorelację!! :)

      Usuń

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.