czwartek, 2 lipca 2015

Co ja myślę o życiu w tym naszym świecie?

       Mam wrażenie, że minęły bardzo odległe czasy, pomiędzy wtedy, a teraz. Nie pamiętam takiego poczucia spokoju jak w minionym tygodniu. Zwolniłam swoje tempo, wiem że ze wszystkim zdążę i cierpliwie pokonuję swoje rebelianckie zrywy rokoszu*. Te moje kłopoty z wysypianiem się... ;/
      Moja królowa okolicznej przyrody została obalona po raz drugi... może nie dosłownie, ale trzeci raz poprawiać już nie trzeba. Chyba że jeszcze raz położyć ją pokotem, tym razem od innej strony, bo niby znów 'nieznany szlak' ;P. Aż może ją w końcu wdepczę w ziemię!!

Ex królowa Duża Góra.
"Potrafiła nagle stawać się dorosła i twarda, jakby uczyniło ją taką dziesiątki lat doświadczeń."

      Ludzie potrafią się zmieniać, choć wcześniej wierzyłam, że tak nie jest. Z kolei niektórym jednak to zupełnie nie grozi.
      "Wszystko przemija prócz zmiany" - prawił Heraklit. W życiu nieustannie zachodzą mniejsze i większe zmiany - nieraz niemal niezauważalne. Te z mojej własnej inicjatywy, z reguły dogłębnie przeanalizowane, tym samym wiem co robię, inne zaś, bezczelnie spadają na mnie nieoczekiwanie i niszczą ustalony porządek. Nie twierdzę jednak, że padam ofiarą niepomyślnych okoliczności, nie wierzę w pecha, ale za to istnieją pewne czynniki: zły szef, nieodpowiedzialny partner, nieposłuszne dzieci. Ale z tym można coś zrobić. Zastanów się.
      Trzeba zacząć od samego siebie ale nie każdy jedzie tym torem. Niektórzy niepowodzenia odreagowują na innych, a wtedy brak poczucia własnej wartości nagle magicznie przemija jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.


      Nie mam wrogów. Znam tylko ludzi, którzy mają inne zdanie i MAJĄ do tego pełne prawo. Ale jeżeli śmią złorzeczyć, nie są warci mojej uwagi. Człowiek, który robi komuś afronty, spotwarza sam siebie. Jeżeli obgaduje mnie za plecami, jest w najlepszej pozycji do tego, aby pocałować mnie w d.....
      Mimo tego należy do mojego świata. Dzięki temu czyni mnie niewrażliwą i całkowicie niewzruszoną za co serdecznie chciałabym podziękować.

Czarne piękności rozkwitły na całego.
Kwiatek patriotyczny, dumnie prezentuje swe barwy.
"W oczach był spokój kobiety, która wie o życiu akurat tyle, aby nie mieć w stosunku do niego niepotrzebnych złudzeń."

      Nie szukam przyczyn niepowodzeń w cechach mojej osobowości. Wiem już, że to właśnie sprawia, iż człowiek czuje się bezradny i skazany na nieszczęście - to jest ten nasz cały "pech" i nasze wszystkie kompleksy. Samonastawienie.
      Niepowodzenie jest często ukrytym dobrodziejstwem dla ludzi, którzy wyciągają z niego naukę. Jeśli porażki się pojawiają, należy przyznać się do nich i wyciągnąć wnioski, ja nie znam lepszego spojrzenia na nie.

Dajmy się zwariować, w małych rzeczach jest pełno dużych skarbów.

      Aktywność i ciekawość świata jest zdrowa jak nic innego. Nie wolno zapominać o tym, jak dobrze być entuzjastą życia i takich ludzi poszukujmy na swojej drodze.
      Życzliwy humor jest jednym z najwartościowszych mechanizmów obronnych, jakie psychika stosuje, by poradzić sobie z kłopotami. Warto również uczestniczyć w życiu społeczności (choćby internetowej) czy jakiejś organizacji. To wszystko razem pomaga poczuć się potrzebnym nie tylko sobie i rodzinie, a człowiek to istota społeczna, stadna.
      U mnie np, zdaje to rezultat całkowicie, dlatego zajęłam się prowadzeniem strony poświęconej tematowi, który kocham i stanowi moje nadrzędne hobby. Zapraszam, jeśli oczywiście jesteście zainteresowani - do śledzenia bloga o zdrowiu i sportach.
      Jeszcze nikomu nie udało się stępić mojego entuzjazmu sportowego. Dziś cieszę się skutkami pracy, a ci co próbowali mnie temperować, mówili także, że nie dam rady i po co mi to. Zamiast wierzyć na słowo, sprawdziłam.


"Ale czy to jest szczęście? Ten bolesny zachwyt nad wszystkim, bo podarowane na krótko, miało się zaraz utracić."

      Pieniądze kojarzą mi się wyłącznie z kłopotami. Pozytywną myślą jest, że mogą paradoksalnie dawać bezpieczeństwo. Podróże, nowy aparat... nagle wszystko staje się możliwe. Zbyt często jednak w dobie ciężkich czasów, aby je zdobyć trzeba się poniżać, wykonywać czynności, których się nie lubi, czy użerać z szefem despotą.
      Dobrze jest zabezpieczyć się finansowo, co nie zmienia faktu, że pieniędzy nie lubię. Podróżowałam i bez nich, w zasadzie wystarczy mieć tylko na bilet.
      Ale teraz rozpoczęłam zupełnie inny etap w życiu i czas poszerzyć swoje zawodowe horyzonty. A boję się tego, że cholewa, magma mnie zalewa! Niedługo stanę się dunitem*.

Sytuacja rzeki zapowiada się obiecująco, nadal lodowata i kusząca w dobie nadchodzącego skwaru...
Jeśli natomiast dostanę szoku termicznego, nie wyławiajcie mnie, to wtedy umrę szczęśliwa.
"Ale nawet, jeśli się myśli, że czegoś nie ma, istnieje puste miejsce, które także może boleć właśnie dlatego, że jest puste..."

      Niezmordowanie pielęgnuję pogodne spojrzenie na świat. Wiem, że człowiek ma prawo do własnego sposobu życia i nikt nie ma prawda mówić mi, że żyję w niewłaściwy sposób i zwracam swoją uwagę na niepotrzebne rzeczy. Wszystko co mnie interesuje, jest bardzo potrzebne, to napędza mnie do działania.
      I pamiętajcie, każdy wiek ma swoje blaski i cienie. Bo ja piszę do wszystkich.

"Na szczęście wypełniała swoje religijne obowiązki bez przesadnej gorliwości i pozwalała mężowi, a później także synowi, na zupełną swobodę w tej dziedzinie. Był z resztą zbyt szczęśliwym dzieckiem, żeby odczuć istnienie i potrzebę Boga. Przypomni sobie o nim zapewne przy pierwszym smutku, a kiedy młodość przestanie być poczuciem nieśmiertelności, przybliży go do Niego każda myśl o śmierci"

      Nigdy nie rozumiałam, dlaczego ludzie przez większość swego czasu na Ziemi żyli bez Wiary, a jak trwoga to do Boga. Albo wszystkie starsze kobiety, młodość spędziwszy z dala od kościelnego proga, na stare lata klęczą przed ołtarzem każdego dnia.
      Jestem osobą wierzącą, kościół towarzyszył mi w życiu i spełniał ważną rolę, póki nie nastąpił pewien przełom, póki nie rozróżniłam w religii mnóstwa błędów i tabunu niejasności, kłamstwa. Odeszłam przed całkowitym wszyciem się w togę Boga, a już było wszystko ułożone i spięte na szpilki... O tym by długo opowiadać. Ale nigdy nikogo nie potępię za praktykowanie wszech panującej religii.
      Jestem przeciwna wprowadzaniu dzieci w Chrześcijaństwo od najmłodszych - nieświadomych - lat. Dzieci uczestniczą w tym, bo rodzice chcą, bo rówieśnicy też biorą w tym udział, jedno patrzy po drugim, a jakie prezenty na kolejny sakrament!
      Sama byłam chrzczona w wieku znacznie późniejszym niż większość, ale uważam, że to nadal mimo wszystko nie był mój świadomy wybór. Bo koleżanki szły do komunii. Bo sukienka była tematem priorytetowym w podstawówce. Bo wiedziałam, że dostanę prezent. Bo rodzice szykowali przyjęcie.
      Nie żebym żałowała, ale myśli o apostazji też krążyły w mojej głowie, lecz te już w późniejszym wieku. Gdybym jednak się zdecydowała, nie mogłabym zostać matką chrzestną najwspanialszej dziewczyny w rodzinie ;)
      Wątpliwości nie odebrały mi Wiary, bo to akurat, wg jakiej religii się modlę, nie zmienia faktu iż w Boga wierzę i ufam Mu.

Szwajcarska namiastka moich Mazur.
"Przyjeżdżać tu co roku z tym samym bolesnym zachwytem ściskającym serce(...)  a mogłaby pojechać do każdego innego miasta na świecie(...) i od dwudziestu pięciu lat jej się to nie przykrzy. Co robić żeby to było możliwe? Żeby nie dać się zgnębić szarości życia bez perspektyw, wypełnionymi samymi obowiązkami zamiast przyjemności..."

      Tak, to prawda. Obłąkańczo jeżdżę każdego roku w to samo miejsce. Znam tam ludzi, mam te tzw. "swoje miejsca", swoją ciszę, azyl. Naturę i spokój.
      Tam dusza odpoczywa, nawet miejski zgiełk ma inny wydźwięk, życie toczy się inaczej, a okolica jest piękniejsza niż to, co znam z centralnej Polski. Wielkie, gęste lasy, dookoła pełno jezior, przyroda, niebo, wspaniałe powietrze, jak ono pachnie, ależ smakuje!
      Kiedyś miałam dosyć odważny plan, chciałam przeprowadzić się w tamte rejony na stałe, żyć tam. Jednak koleje losu są dowcipne i powiodły mnie w przeciwnym kierunku, za to w krajobrazy jeszcze dziksze i kompletnie niedostępne. Tutejsze jeziora są zupełnie inne. To nie znaczy, że są złe, podobają mi się. Są czyste, szmaragdowe i zimne. Jedni zdobywają górskie szczyty, a ja pływałam po jeziorach. A teraz mogę robić jedno i drugie.
      Zabawne, że gdy przyjeżdżam na Mazury, zawsze wzruszam się ze szczęścia. A gdy pora powrotu, również chce mi się płakać, ale są to rzewne łzy i przeważnie są silniejsze ode mnie.
      W tym roku to będzie niezwykły czas. Zazwyczaj koiłam tam swój ból. Zazwyczaj pojawiałam się tam ze złamanym sercem. Znam tam pewną szczególną osobę, jest mi bliska z tego względu, że zawsze potrafiła postawić mnie do pionu, a kiedyś zadzwoniwszy do mnie, wymusiła na mnie przysięgę. Mówiła - obiecaj mi, że następnym razem przedstawisz mi swojego narzeczonego! Dosyć cerowania podartej duszy! - i obiecałam. A teraz przedstawię jej męża. I cholernie ta myśl mnie nakręca, że aż wyczekuję tego czasu. Jeszcze miesiąc i znów się z nią zobaczę! To będzie naprawdę dobry czas.

"Czasem bywają rozstania boleśniejsze niż śmierć, wtedy tylko lektura zabija w nas pamięć o stracie..."

W rękach moje tysiąc stronicowe "To".
      Książka, niechciane i wymuszone lektury, poza tym, czytać kazali, a nie dawali na to czasu - tak było. A dziś nie ma dnia bez książki, nawet te nieszczęsne lektury szkolne chętnie czytam. I sama lubię pisać, choć póki co - do szuflady. Pomaga mi to rozwijać myśli, rozszerzyć perspektywę, zarówno czytanie jak i pisanie.
      Ileż w polskim szkolnictwie popełnia się błędów... Przydałaby się porządna reformacja. No już, dosyć o mnie!

Taka tam, erupcja wulkaniczna.
      Docierają do mnie obecnie nieciekawe wydarzenia z Europy odnośnie fali upałów. Zainteresowało mnie to, kiedy dowiedziałam się, że do nas dojdzie ona w piątek. W zeszłym miesiącu z powodu upałów w Pakistanie zmarło ponad 1 200 ludzi, a w maju w Indiach ponad 2 tys. temperatura przekraczała tam 40 stopni w cieniu.
      Żeby nie szukać za daleko, we Francji, jak donosi serwis informacyjny, upały spowodowały zamieszanie na kolejach, a ministerstwo energetyki doniosło o wyłączeniach prądu i pożarach spowodowanych wysoką temperaturą. Na zachodzie we wtorek wieczorem bez prądu było koło miliona gospodarstw domowych.
      Zatem czy rzeczywiście jest się z czego cieszyć? Plażowicze już zacierają ręce... W niektórych krajach, m.in. we Francji i Hiszpanii, ogłoszono alert, bo pogoda ma być bezwietrzna i może wystąpić wysoka koncentracja zanieczyszczeń. Trudne warunki mają się utrzymać do końca tygodnia.
      W Szwajcarii za dnia place zabaw są puste, jest sjesta, tzw. Mittagpause. Wczoraj na naszym termometrze temperatura doszła do 37 stp. C. Wiatrak chodzi na pełnych obrotach.
      Do Polski to również dotrze, a co to jest? Pogoda prosto znad Sahary.

(termometr, jak widać, znajduje się w cieniu)

__________
SŁOWNICZEK:
rokosz - zbrojny bunt szlachty przeciwko królowi
dunit - głębinowa skała magmowa


_________________
"cytaty" - Stanisława Fleszerowa - Muskat
"Most nad rwącą rzeką"
-> przepiękna książka, szczerze polecam.

Niektóre zdania w powyższym poście
z są autorstwa Bena Sweetlanda.

14 komentarzy:

  1. Ktoś mi kiedyś powiedział, że ludzie się nie zmieniają. Nie wierzę w to.

    Podziwiam Cię, że się odważyłaś, wiesz? Mimo takiego bagna w życiu potrafisz wierzyć w to, co dobre (nie wiem dlaczego przypomniała mi się tu piosenka Kasi Kowalskiej) i spróbować. Trzeba do tego naprawdę sporej odwagi i motywacji do walki o własne szczęście. Gratulować.

    Trudno jest nie tryskać jadem na innych i nie złorzeczyć. Chciałabym być taką osobą, ale nie potrafię.

    O w cholerkę, znowu coś mnie ominęło? Męża? Nie nadążam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno to nie ludzie się zmieniają, ale zmieniają się ich nawyki. To chyba jednak sprawa zupełnie indywidualna, zależna w dużej mierze od własnych przeżyć.

      Dziękuję. Sprawy moje znasz, wiesz, że było momentami masakrycznie, coś tam pisałam, teraz mogę o tym zapomnieć... ale jednak nie całkiem... gdzieś to tam siedzi z tyłu głowy, że chciałoby się jak najlepiej, chciałoby się coś zmienić, naprawić... Jednak nie jestem wszechmocna. Staram się ratować przynajmniej samą siebie. Zawsze starałam, a zaczęłam od przeanalizowania problemu i zbudowania sobie najwłaściwszego nastawienia. I dystansu do świata, choć nie do wszystkich ludzi się da, bo jak ktoś nie potrafi odpuścić, to nie ma rady.

      Nie mam męża :P Napisałam tak o niedalekiej przyszłości, że jak się z moją zaprzyjaźnioną duszą spotkam, to już będzie mąż ;)

      Usuń
    2. Mam to samo. Świata nie da się na siłę zbawić. Chyba jeszcze nie dorosłam do uratowania samej siebie.

      Uff, bo wiesz, prawie zeszłam na zawał w tym tempie.

      Usuń
  2. straszne że ludzie umierają, a tęskno nam do słońca jednak trzeba ostrożnie niestety... moja koleżankawczoraj sie zjarała na plaży i cierpi okrutnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już nie to samo słońce co dawniej. Pamiętam czas, kiedy można było swobodnie wychodzić na dwór bez żadnej ochrony w kremie. Obecnie smaruję się nawet jak wychodzę do sklepu, inaczej mam dziwne uczulenia i pieczenie. Z resztą nie tylko ja tak mówię, nie tylko ja to zauważam.

      Usuń
  3. Witam.
    Toś mi siostrą i bratem, bo biegasz z aparatem.
    Każdy, no prawie każdy ma swoje Idaho - jeden Mazury, inny Bieszczady...
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja i aparat - nierozerwalnie. Bo wspaniale jest podzielić się z kimś swoją wędrówką.

      Usuń
  4. ciekawy blog :)

    http://anicix.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Jesteś bardzo ciekawą Osobą. Bardzo wrażliwą i inteligentną. Choć jestem dużo starsza, w większości zgadzam się z Tobą.
    Bądź sobą, a będziesz szczęśliwa.
    Pozdrawiam! Halszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo, to szalenie miłe komplementy, i ogromnie się cieszę, że potrafiłam zainteresować.
      Być sobą mogą tylko osoby wolne. Jeżeli cokolwiek nas niewoli, nasz właściwy charakter znika, pojawiają się smutki. Staram się przede wszystkim być sobą i aby przykre bądź nudne obowiązki, nie miały wpływu na to, jak kreuję swoje tu i teraz.
      Pozdrawiam serdecznie i do poczytania :)
      Wiedźma Anna.

      Usuń
  6. Bo książki się zaczyna kochać dopiero jak nikt nas do nich nie zmusza. Jak sami jesteśmy ciekawi jaką historię kryją w sobie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Podoba mi się rozwój Twojego życia, tylko chyba coś ważnego przegapiłam, czy Ty w międzyczasie wzięłaś i wyszłaś za mąż! Ależ ja byłam zajęta, że nawet Ci nie pogratulowałam!!! :)))) Ale super, że dowiaduję się tego teraz i mogę nadrobić!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. NIE NIE NIE ! :PP Męża jeszcze nie mam :P Napisałam to w formie określającej zupełnie niedaleką przyszłość, że jak się z moją zaprzyjaźnioną duszą spotkam, to już będzie mąż ;)

      Usuń

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.