niedziela, 19 lipca 2015

Bandytka, dwa jeziora i przebłysk najlepszego rozwiązania dla problemu.

      Bandytka - runda druga, podejście szczytowe - maksymalnie możliwe. Wyżej się nie da.
   Wiele o niej pisałam, lokalizowałam ją na mapie, opisywałam swoje uczucia przed i po zdobyciu, a były one ambiwalentne. Chętnie pokażę Wam jak było tym razem, co jakiś czas dając upust natchnionym słowom. Bo kiedy otaczam się pięknem, szczególnie głazami, w mojej głowie tworzą się niesamowite historie, nierzadko wierszowane. Skupię się tym razem na przemyśleniach koncepcyjnych.
      1751 m n.p.m., zdobyte po raz kolejny.


Nic nie ginie samo w próżni,
jedynie tylko stosy myśli
niepoukładanych ściśle
w żadne metafory ani wizje.


Poprawka mojego zdjęcia na drzewie.
Podeszliśmy już pod samą chmurę. Było coraz ładniej.
Dzieci mroku na ten widok się cieszą, na ten widok radują.


W górach jest rześkie powietrze, często wilgotne i wtedy przywodzi na myśl skojarzenie z tropikami.
Idealne dla ludzi z problematycznymi zatokami. Całą drogę miałam drożny nos,
to wspaniałe uczucie i pozytywna odmiana po suchym i upalny powietrzu na dole.

Co ukryte zostało
w cieniu niemej poezji?
Co czai się w drżącym świetle,
które nie pozostawia wątpliwości?
Sprzedajne myśli co stają na rogu
jak dziwki sprzedają swoje sumienia,
jątrzące się ropą języki
wrzodziejące słowa na podstawie cienia
niemej prozy i przygasającego światła.
Czy moje słowa są puste?
Jeśli zechcesz słuchać,
jeśli zechcesz uwierzyć,
jeżeli ten cień coś wart,
niech światło będzie brzaskiem zwykłego dnia,
który rozerwie cień na rymy,
kąsające mnie słowa obróci w niepamięć.



Spisywanie za pamięci
drobnym drukiem swe inkausty
chowasz skrzętnie i z szacunkiem
przed złowrogim światem.
A wżdy czas przyjdzie płodny
dla mistrza kunsztu słowa
wnet poniesie twe zapiski
muzyki pięknej wymowa.
I pieśni cichych wieczorów,
kędy je układałeś,
będą brzmieć dumnie,
by był to hymn, gorąco się starałeś.
Hymn rycerzy światła,
obrońców uciśnionych,
w których puenta tkwi smagła
dla nadziei obrony.
A gdy inkausty w ogień wpadną
będą szeptać przez dym
swe ukryte słowa prawdy
lecz w muzyce już wiodą prym.



O dziwo, tu nie ma fioletowych...

































Nie udało mi się to zdjęcie, ale nie mogę go odpuścić, ponieważ pierwszy raz widziałam
coś takiego. Jest to smolik sosnowiec.
      Można je spotkać na starszych i osłabionych drzewach, zwłaszcza takich które już zostały zaatakowane przez jakieś owady, lub np. pożar. Ich larwy są bardzo podobne do larw korników, rozwijają się w gałęziach. Najpierw tworzą promieniście rozchodzące się na boki "chodniki", a później każda z osobna drąży jeden, podłużny chodnik, który może mierzyć nawet 20 cm. Na jego końcu, larwa buduje kolebkę poczwarkową, którą okłada grubymi wiórami powstałymi podczas jej żerowania. Dorosłe chrząszcze zimują ukryte pod korą lub w ściółce.
      Niektóre źródła podają, że smolik jest uznawany za szkodnika, głównie chodzi bowiem o jego niektórych kuzynów, którzy mogą w lesie nieźle narozrabiać. W innych zaś źródłach, smoliki są uznawane za tzw. szkodniki uzupełniające, czyli takie, które przychodzą już po inwazji jakiegoś innego szkodnika i dosłownie dobijają już i tak zaatakowane sosny.
      Niestety smoliki mogą przenosić groźne grzyby, które szkodzą drzewom. Podejrzewam, że mogą być problemem przy masowym pojawieniu się, czyli tzw. gradacji.

Informacja pochodzi z swiatmakrodotcom.wordpress.com














Szczyt, moi mili:

Widzicie budkę dla nietoperzy?












A tu mamy drugie jezioro z innej strony.



Ścieżka prowadząca do jeziora, jeszcze jej nie poznaliśmy. Jest plan ;)
Zbieg na dół i do domu. Czasami kusiło mnie, by się sturlać...
Bardzo by bolało?
      Aby przestać walczyć z otoczeniem, ze znajdującymi się w nim ludźmi, należy zmienić otoczenie. Należy otoczyć się drzewami, trawą, kwiatami i głazami. Należy zapomnieć o ludziach, którzy kuszą do złego.
      Zaczynam mieć wrażenie, że jestem człowiekiem tkwiącym w jakimś tajemniczym świecie, nękanym bez przerwy przez diabły. Znam ich imiona, a nie mam nad nimi władzy... a nie, to przecież nie demony, a ja nie Salomon. Ja jestem wyklętą pośród bliźnich, bo nie mieszczę się w pospolitych stereotypach.
      Dlatego otoczyłam się pięknem i postanowiłam zapomnieć. Nie na długo, a szkoda. Jestem heretykiem poglądowym, żyję podług dziwacznych zasad, kieruję się intuicją oraz wszystkim tym, przez co wielu posyła mnie w diabły. Bardzo często czuję się jak poganka w kościele. Jak Wednesday Adams w ciepłych krajach. Zwracam swą twarz do niegdyś moich ludzi, ostatni raz. A reszta niech pozostanie milczeniem. (jeszcze nie wiem jak to zrobię, ale musi się jakoś dać)

10 komentarzy:

  1. Witam.
    O rany, jestem pod wrażeniem szlaku i nie tylko. No i te fajne zdjęcia...
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa i pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Piękne widoki. Z moją kondycją to ja bym się sturlała już na samym początku;)

    Dla mojego zdrowia zdecydowanie lepsze jest powietrze bardziej wilgotne. Idealnie zwykle się czuję w Irlandii. W Polsce zmarznę trzy noce jestem chora, a tam nie.

    Czasami też mam takie wrażenie, że wszystkie siły złe sprzysięgły się przeciwko mnie. I zupełnie nie wiem dlaczego i jak z tym walczyć. Ludzie nie lubią dziś jednostek, nie lubią wszystkiego, co się wyróżnia.

    Nie wiem czy też tak masz, że szczególnie na inne kobiety działam drażniąco. Jak to ktoś kiedyś powiedział: "najwyraźniej masz w sobie coś, co drażni inne pszczółki".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, znajdzie się parę kobit, które mnie nienawidzi z niezbyt wyraźnych przyczyn. Widać taki nasz urok, nic się na to nie poradzi. Wojowniczy urok ;)

      Usuń
  3. Pięknie pokazałaś Bandytkę w tym poście!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Za każdą następną wyprawą, coraz ciekawiej mi wychodzi na zdjęciach.

      Usuń
  4. Ależ piękne widoki. Aż dech zapiera. Pięknie nam je pokazałaś, pięknymi zdjęciami.
    Krowy zdjęcie jak malowanie. A zdjęcie smolika też mam. U nas smolik to rzadkość, ale udało mi się jednego spotkać. Dziękuję za informacje o nim.
    Nie Ty jedna jesteś heretykiem poglądowym. Takich jest więcej. Sama znam kilku. ;) Najważniejsze by mieć przy sobie bliską Osobę. Reszta ludzi nie taka ważna. Z wiekiem to zrozumiesz... i BĘDZIESZ SZCZĘŚLIWA.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za podbudowujące słowa. Cieszę się, że wzmianka o smoliku się przydała :)
      Wszyscy mamy praw do własnego zdania, gdyby każdy myślał jednakowo, to ani referendum ani inne forum, nie byłoby na świecie potrzebne. Może zbyt ogólnikowo teraz pomyślałam... Doceniam różnice między ludźmi, te poglądowe zwłaszcza. Dlaczego ludzi nie potrafią ze sobą rozmawiać, dlaczego dyskusje kończą się kłótnią? Ach to życie społeczne ;)

      Usuń
  5. warto pościć w niepamięć kąsające słowa...
    Co ta jedna krowa ma pod szyją taki wielki dzwonek?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wielki dzwon, dosłownie jak z obrazka z Milki, tylko fioletowa nie jest ^_^

      Usuń

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.