wtorek, 16 czerwca 2015

Ruiny Hohensasx.

      Na wstępie nadmienię, (co będzie jedyną rzeczą teraźniejszą w tym poście, a nawet obowiązującą mnie do wtrynienia tutaj), że skorpiony przyszły. Dały się poznać jako zwiastuny podłej wiadomości.
      Wydaje się, że zaglądam do odległego świata, podążając za rzeczami, które są poza zasięgiem innych. Czasem wyglądam na smutną lub nieco zagubioną, prawdą jednak jest, że nie do końca jestem tu i teraz.
      "Zbieracz burz" przeczytany, zakończenie satysfakcjonuje mnie. Będę tęsknić za bohaterami tej powieści, za mocą słów okazujących mroczny klimat, czasami światły, biblijny, ale i nasycony sarkazmem oraz ostrym dowcipem. Mam ochotę mieć na własność te 5 książek z anielskiej sagi i wracać do nich nie jeden raz.


      Jako adherentka działań zaczepnych i ofiara tutejszej topografii, która przypierniczyła się do mnie i jest wciąż tematem 'top' pod kopułą większości pierwiastków moich myśli, opracowałam pewną strategię w myśl zasady, "co cię nie zabije, to cię wzmocni" albo jak śpiewa Ewa Farna "co cię nie zabije, to ci zrobi dobrze", też może być.
      To jest pierwsze takie moje świadome i rzeczowe podejście pod tę górę, aczkolwiek nadal nie jest wolne od emocji. W podejściu opisanym i zobrazowanym poniżej, wszelki trzeźwy i rzetelny osąd sytuacji zmiażdżył z kretesem ból głowy.
      Wędrówka w góry w moim wykonaniu wymaga odpowiedniej pogody - oczywistym jest, że nie może padać, ale upał również jest wykluczony. Ponad to należy odsiać myśli i emocje, co chciałabym zrobić w trakcie trwania wędrówki.
      Walczę. Ścieram się z samą sobą. Biorę ten temat na udry już nie pierwszy raz. Zawsze coś. Szukam takiego swojego handikapu i ruszam sprawdzić się. Ruszam sprawdzić, czy on wgl. dla mnie istnieje.
      A tymczasem relacja z eskapady w/w. działań zaczepnych, sprawdzaliśmy legendę okolicznego smoka.















Im głębiej w las, wilgoć wdawała się w aparat.
Miałam wrażenie, że to przyroda robi te zdjęcia, ja tylko naciskam spust.
Nieco zamglone o niewyraźnym konturze i jakieś rozbłyski.
Trochę jak malowane pędzlem. Miękkie.




I wyszła gadzina do człowieka. Może kiedyś znajdę jajo jakiegoś smoka, skoro tu ich tyle było?






Cień! Chłodne kamyki!



1. Wieża 2. Mur przyczelny 3. Mur zewnętrzny (chyba), bo ring to pierścień 4. Brama
5. Basen na wodę deszczową 6. Kopalnia
7. Zamek tymczasowy, z kolei Steinburch znaczy kamieniołom
& miejsce do piknikowania




Picknickplaz.





Mury odrestaurowane w roku 2008.
Prawdopodobnie sokół.




Wskazówki dojazdu:




      U podnóża można zostawić samochód na darmowym parkingu. Wejście na zamek gratis, niedaleko kolejka na szczyt góry, tam restauracja o czym było tutaj.

______________
SŁOWNICZEK
adherentka - zwolenniczka
handikap - wyrównanie szans silniejszego i słabszego przeciwnika

3 komentarze:

  1. Ech!!! Ja tak sobie myślę, że kokietujesz z tym nie lubieniem włażenia na górki ;). Dziewczyna wysportowana, wybiegana, to taka wycieczka to pryszcz jest :).
    Fajna wycieczka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli nie ma skwaru to tak. Na tej wycieczce bardzo mnie bolała głowa, niestety źle reaguje na słońce, a czapeczkę, jak widzisz, noszę ;)

      Usuń

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.