piątek, 5 czerwca 2015

Gdy patrzenie w zielone niewystarcza, czyli co jeszcze może popsuć nam sen?

      Wiele słyszałam na temat niemocy wobec potrzeby cięcia chrapickiego. Jeżeli tłem tego nie jest żadne zaburzenie czy inna insomnia vigilantium*, to spiritus movens* z całą pewnością należy do siły naszej psyche czy kompleksji*.
      Z dialogów najczęściej wynikało, że przyczyną często jest zazdrość. Nieufność, niedowierzanie, powątpiewanie, sceptycyzm, jednym słowem MASAKRATOR!!! Kobiety potrafią wiercić sobie dziurę w brzuchu całą dobę zamiast dać sobie spokój z tą emocją i spać spokojnie.
      Jestem zdania, że jeżeli do incydentów będących główną przyczyną zazdrości faktycznie dochodzi, to człowiek nie jest wart poważniejszej uwagi, i prawdopodobnie od samego początku kłamał. O ile oczywiście powód zdrady rzeczywiście istnieje... Mogłabym napisać książkę o tym, co siedzi w podejrzliwych umysłach (nie tylko damskich), ale bez cienia zrozumienia...
      To jest nienaturalna luka w pojmowaniu słowa "zaufanie". Zamiast wolnej przestrzeni dla komfortu psychicznego, rodzą się intrygi i prowokacje, sprzysiężenie zła, czarne mrze i inne takie tajne porozumienia.
      Doradzałabym rozbudować poczucie swojej wartości na tyle, żeby nie wymyślać sobie takich historii. Znałam osoby, które wpędzały się w chorobę za każdym razem, gdy ich partner wychodził sam z domu. Jeśli w tle była impreza, a jedno z pary z jakichś powodów nie towarzyszyło, zachodziła istna abstrakcja-wariacja. A gdzie zaufanie?
      Można by sobie zęby połamać na takich tematach. Ciągłe pilnowanie, pełna kontrola i liczne pretensje. Jakby to właśnie miało człowieka utrzymać na stałe, mój Boże, jacy ludzie potrafią być naiwni... Te zdrady i zazdrości... moim zdaniem to uwstecznia ludzi.

      Zasypianie staje się zmorą z wielu jeszcze powodów, np uczucia zawiści. Inaczej zazdrość materialna, która wbija gwóźdź między ludzi.
      Wyobraźmy sobie, że taki zawistny Kowalski kładzie się do łóżka i wierci w głowie swe "najważniejsze" tematy, "skąd Nowak miał na to Vovlo?"
      Niskogatunkowe myślenie.

      A z takich mniej francowatych przyczyn? Wyrzuty sumienia... a kto ich nie miał? To mój ulubiony temat.
      Zazwyczaj w takich okolicznościach doradzam sakrament pojednania. To działa zawsze jak zwykłe wygadanie się, które jest autoanalizą prowadzącą prosto do rozwiązania błędu i uczucia ulgi.
      Gdy kogoś gnębią bardzo odległe sprawy, zawsze, mówię, że przeszłości nie przeżyjemy ponownie. Musimy nauczyć się wybaczać samemu sobie. Tak samo jest w drugą stronę - zostaw w spokoju cudzą przeszłość, patrz na człowieka jaki jest dzisiaj, to nie przeszłość ich określa. Ocenianie przez pryzmat dawnych pomyłek czy wydarzeń to bardzo paskudny zwyczaj.
      Koleje losu to prywatne lekcje, które stworzyły każdego z nas takimi, jakimi jesteśmy dzisiaj. I to owe dzisiaj poznajesz.

      Zostaje jeszcze taka ciekawa przyczyna, trochę jakby na opak, bo cechuje się głównie tym, że człowiek śpi za dużo... (albo w abstrakcyjnych godzinach kładzie się spać, np nad ranem).
      Lenistwo ma podłoże psychiczne. Kiedy wzdrygamy się na myśl o jakiejś pracy, tzn. że nie jesteśmy nią zainteresowani. Ciężko jest robić coś czego się nie czuje.
      Ja nigdy nie opanowałam sztuki nigdy nie opanowałam.

      Najgorzej sypiają ludzie z nienawiścią w sercu. Po małej analizie  to się robi nawet zabawne, bo przecież ludziom, których się nienawidzi, to zupełnie nie szkodzi. Znienawidzony mógłby się tylko ucieszyć z wpływu jaki ma na nienawidzącego.

      A teraz zajmijmy się czymś mniej sparszywiałym. Mniej parchatym od zdefektowanych psychicznie ludzi. Popatrzmy na sztafaż* naszego całego życia. Spróbujmy się nacieszyć - każdy własnym sztafażem. Przypominam, że kiedyś mieszkałam w nieatrakcyjnym miejscu, w wielkiej  metropolii, ale tam również potrafiłam doszukać się czegoś miłego. I tego Wam życzę - takiej umiejętności znajdywania pozytywów. Przecież wiecie, że tutaj też walczę.
      Obecnie z termometrów nie schodzi ta gangrenowata trzydziestka, a kto mnie zna, wie, że przy takich pogodowych akcjach licho się czuję i nawet trenować mi się nie chce... -_-
      Zatem co jest na potrzebne, ale zasypiać spokojnie i żyć na dobrym psychicznym poziomie?


Młodość, wieczna młodość
Jeszcze więcej młodości
Nie da ci tego ani krem
Ani nawet Photoshop

Babeczka zbierała zioła wzbudzając tym okoliczne zainteresowanie.
Bo kiedy już zgaśnie blask
Matka Noc nie chodzi spać
Budzi nas


W tę noc chodź z nami, bo
Pełnia nam dziś wypada
Tańcz, pij, wesoło żyj
Jak co dzień nam nie wypada
W tę noc chodź z nami, bo
Pełnia nam dziś wypada
Tańcz, pij, wesoło żyj
Jak co dzień nam nie wypada


12 nut już wystukuje równy rytm
Jest dzisiaj, zaraz, jutro pora, żeby wyjść
Więc nie mów mi "dobranoc", kiedy budzi się zew
Pod peleryną nocy wre gorąca krew
Bo to, bo to jest właśnie noc
Gdy wychodzimy w mrok
By śnić na jawie aż do rana


Głośniki ledwo wytrzymują tłusty bit
Tu nikt już nie udaje, chcemy sobą być
Jak ogień niepokorny, nie powstrzyma nas nikt
Weź łyk ognistej wody, nasze zdrowie pij!


W tę noc chodź z nami, bo
Pełnia nam dziś wypada
Tańcz, pij, wesoło żyj
Jak co dzień nam nie wypada
W tę noc chodź z nami, bo
Pełnia nam dziś wypada
Tańcz, pij, wesoło żyj
Jak co dzień nam nie wypada


Jak co dzień nam nie wypada!



Oaza :)


Kolejny przypływ weny twórczej Szwajcarów.




      Zawsze uważałam, że Maryla Rodowicz marnuje swój temperament. Powinna incydentalnie - ja nie mówię, że od razu styl zmieniać, bo jest wspaniała w tym jak się prezentuje - ale naprawdę epizodycznie zaśpiewać coś, co - nieparlamentarnie mówiąc - wypuści na wolność wszechpotęgę jej gardła.
      Cóż, szalenie podoba mi się to stricte gotyckie wykonanie.



_______________
* SŁOWNICZEK (w kontekście mojego tekstu)
spiritus movens - (łac.) duch sprawczy; główny inspirator jakichś działań
insomnia vigilantium - (łac.) sny na jawie
kompleksja - usposobienie, temperament
sztafaż - oprawa, tło, sceneria, urozmaicenia. elementy stanowiące uzupełnienie lub ozdobę czegoś, będące tłem do wyeksponowania pewnych walorów

5 komentarzy:

  1. Pominęłaś bardzo istotny wątek techniczny jeśli chodzi o nie śnienie. Praca na zmiany. Przestawianie się z drugiej zmiany na ranną, wycięte pół tygodnia nocy z życia;) Ładny ten traktorek, chcę taki u siebie na podwórku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tym pisałam już kiedyś gdy pracowałam na dwie zmiany, 6:00 - 14:15 albo 13:45 - 22:15. Jednak tematem przewodnim są problemy z zaśnięciem, nie samym spaniem ogólnie pojętym. Tutaj dodałabym, że jeżeli ktoś nie cierpi swojej pracy, może być wkurzony każdego wieczora w przeddzień roboczy. Ja tak mam, zwykle natomiast jestem nadmiernie senna cały dzień, a wieczorem się rozbudzam i nie mogę spać.

      Z innej beczki, a co powiesz na takie zmiany: poniedziałek 6:30 - 14:30 do pracy, potem 20:00 - 22:00 do szkoły, następnego dnia 6:30 - 16:30 do pracy.
      Tutaj jedynym lekarstwem byłoby wyrzucenie budzika przez okno, ale zarabiać jakoś trzeba. Także nadal, jak widzisz, nie jest mi obcy tryb zmianowy. Jakby nie patrzeć - dupa z tyłu.

      Usuń
  2. W jakim rejonie Szwajcarii mieszkasz ?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kanton St. Gallen, Dolina Renu :)

      Usuń
  3. Fakt, jak mi jakieś niesforne myśli wiercą dziurę w głowie, mogę o śnie zapomnieć. Co ciekawe, będąc w obu ciążach potrafiłam spać po dwie godziny tylko. Wierciłam się w wyrku, a sen nie przychodził i tak co noc!!! Ileż ja wtedy blogów przeczytałam ;).

    OdpowiedzUsuń

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.