poniedziałek, 18 maja 2015

Via Spluga cz. 2 - Hohen Rätien i ekspansja wiewiórki szarej.

      Największy kompleks zamkowy w obszarze kantonie Gryzonia w Szwajcarii. Położony na 946 m. nad poziomem morza. Jest prywatną własnością rodzinnej fundacji Jecklin, pod ochroną Konfederacji Szwajcarskiej i regionu Gryzonii.


      Zamek jest chroniony z trzech stron przez pionowe skalne ściany. Dostęp do niego, jest możliwy tylko od strony południowej. Od czasów prehistorycznych do początku ery nowożytnej, ta stroma droga jest wykorzystywana jako łącznik pomiędzy północą, a południem w centralnych Alpach.


      Hohen Rätien pod wieloma architektonicznymi i historycznymi względami jest enigmatyczną rzadkością. Istnieją w tym miejscu znacznej ilości ślady ze wszystkich epok. Najstarsze pochodzą z epoki brązu.
      Budowla jest pozostałością rzymskich architektów. Podobne konstrukcje odnaleziono jeszcze w kilku miejscach w okolicy, były to punkty strategiczne Rzymian. Jest położony na głównym szlaku tranzytowym, podobnie jak te w Säben w Klausen, w Południowym Tyrolu.

      W średniowieczu za panowania władzy kościelnej i świeckiej, zamek był centralnym punktem  administracyjnym doliny.
      Zniszczenia, które wyraźnie zaznaczyły się na budowli, dokonało gwałtowne trzęsienie ziemi z 1295 roku. Panowała wówczas administracja biskupa. W związku z powyższym w 1354 siedziba ta, otrzymała prawa miejskie.


      Zamek podzielono na części: zewnętrzną - wzmocniony kościół i gęstą zabudowę  wewnętrzną. Otaczający go mur, zajmuje powierzchnię około jednego hektara. Wewnątrz znajdują się także trzy wieże. Dwie były dawniej zamieszkałe, trzecia pełniła funkcję strażnicy.

      W najwyższym punkcie trzypiętrowego zabudowania zamku wysokiego z XII lub XIII w., pierwotnie dwupiętrowej konstrukcji z kamienia, w 1250 mieszkali ludzie i pracowali dla administracji biskupiej. Można przypuszczać, że wieża była mocno zniszczona nie tylko przez trzęsienie ziemi. Istnieje zapis przedstawiający, iż urząd biskupi nakazał przeniesienie wieży w pobliże Zamku Biskupów i wówczas dobudowali ostatnie piętro.
      Zamek wysoki został opuszczony w 1410 roku, o czym mowa w annałach biskupich. Po prawie 600 latach od rozpadu małego miasta, w latach 1990/1991 rozpoczęto prace rekonstrukcyjne, wówczas wieża otrzymała dach oraz - z zewnątrz niewidoczne - podczas tworzenia kopii budulca, piramidę i szklane konstrukcje nośne we wnętrzu, które pozwalają na uchronienie budynku przed upadkiem.



      Na wschodnim skraju murów stoi kościół św. Jana Chrzciciela. Pierwotnie Campanile (dzwonnica) stała samotnie. Teraz jest zintegrowana ze ścianą kościoła, który został zbudowany w XV wieku jako ostatni podczas ekspansji tego miasteczka podobnie jak wiele budynków sakralnych, których początki sięgają późnego okresu rzymskiego.
      Na początku XVI wieku stary kościół oraz tradycję chrztu porzucono, również ostatni kapłan opuścił burzliwe życie. Kościół stopniowo rozpadał się. Przetrwał wieki jako ruina, aż w 1980 roku poddano go pracom remontowym. Od tego czasu przy okazjach kulturowych i religijnych, udziela się w nim Mszy Św.



      Na północny-wschód od zamku, w latach 1999 do 2005, dokonano odkryć archeologicznych. Odnaleziono cały kompleks budynków sakralnych. Wyniki wykopalisk wskazują, że obiekt po odejściu z terenu Rzymian, czyli we wczesnochrześcijańskim okresie, służył w celach religijnych, było to baptysterium sterowane przez kościół St. Johann.


      Naukowe odkrycia wywołały poruszenie, bowiem odkryto także w owym baptysterium, wielką chrzcielnicę z cegły, która jest określona na rok 500. Czytelny sygnał na ten temat pochodzi z planów budowlanych wskazujących również, że w roku 1250, istniały schody prowadzące z kościoła, będące właśnie dostępem do starego baptysterium.

      Najstarsze pozostałości murów w kompleksie budynków religijnych są określone w planach budowlanych na około 350 lat późniejszą dobudowę.

~ info zaciągnięte z Wiki.
      Spotkaliśmy Wiewiórkę szarą, która, jak się później okazało, poza jej naturalnym zasięgiem występowania we wschodniej części USA i Kanady, pokazała się na wyspowych stanowiskach w północno-zachodniej części Włoch, gdzie stanowi gatunek inwazyjny. Na zajmowanych obszarach w znacznym stopniu lub całkowicie eliminuje populacje rodzimej w Europie wiewiórki pospolitej. Mechanizm wypierania rudej rasy, opiera się na konkurencji o pokarm oraz roznoszeniu śmiertelnego dla wiewiórki pospolitej wirusa znanego pod angielską nazwą "Squirrel poxvirus". Przewiduje się w najbliższych dziesięcioleciach dalszą ekspansję wiewiórki szarej na tereny Europy Środkowej. Wszak choć nie odnotowano, rządzi ona już w Szwajcarii.
      Pierwszej z kilku introdukcji dokonano w roku 1889, Na Wyspach Brytyjskich w hrabstwie Bedfordshire. Wypuszczono na wolność około 350 tych gryzoni. Wiewiórki szare stale zasiedlały tereny podległe rudym wiewiórkom, spychając je na uboższe w pokarm terytoria. Ssaki te zaaklimatyzowały się tak dobrze, że obecnie populację tych wiewiórek w Wielkiej Brytanii szacuje się na kilka milionów.
      We Włoszech gatunek po raz pierwszy został introdukowany w Piemoncie w 1948 roku, a w 2001 areał jego występowania wynosił już około 450 kilometrów kwadratowych.

      Negatywny wpływ wiewiórki szarej na ekosystemy zajmowanych terenów, poza wypieraniem wiewiórki pospolitej, wynika z nieco innej niż u wspomnianego gatunku strategii żerowania. W okresach niedoboru pokarmu wiewiórki szare zgryzają korę i zjadają głębiej położone tkanki powodując poważne osłabienie drzew i ułatwiając ich zasiedlanie przez szkodliwe w leśnictwie grzyby i owady. Mogą też negatywnie wpływać na lęgi ptasie pożerając jaja. Dodatkowym zagrożeniem związanym z ich obecnością jest potencjalna możliwość przenoszenia się na ludzi wirusa „Squirrel poxvirus”.
      W Wielkiej Brytanii prowadzi się zdecydowaną akcję tępienia gatunku, polegającą na odstrzale, zakładaniu pułapek i niszczeniu gniazd. We Włoszech stosuje się jedynie odłów żywych osobników w celu ich późniejszego uśpienia. Nasilenie akcji zostało tam zablokowane z powodu protestów ruchów broniących praw zwierząt.
      Człowiek naprawdę miewa durne pomysły.




      Dalsza część szlaku przyjęła nas w objęcia leśnego cienia. Widok obiecywał interesujące doświadczenia, nadal marzyłam o spychaczu.




2 komentarze:

  1. Ahooj Wędrowcze! Po co tępić wiewiórki? Brytyjczycy to w ogóle mają chyba potwornie negatywne nastawienie do zwierząt. Ciężko do nich wieźć jakiekolwiek zwierzę. Dobrze, że poznajesz okolicę i zwiedzasz:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po to, że one tępią inne gatunki i roznoszą chorobę, którą Europejczyk może się zarazić i również zostać wytępiony? XD

      Usuń

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.