sobota, 16 maja 2015

Via Spluga cz. 1 - introdukcja

      Krótka lokalizacja w terenie i czasie: 3 maja, początek wycieczki - Tusis [kanton: Graubünden.] Stamtąd dostaliśmy się szybko na szlak Via Spluga oznaczony na mapach kolorem dla średnio-zaawansowanych. Jak dla mnie przegina już na wstępie i to wtedy właśnie, narodził się pomysł ze spychaczem. [ad. starsze wpisy] Lecz zachowajmy chronologię, najpierw przyjemności.
      Notabene, nie wiem skąd takie opinie biorą się u sportowego świra, osoby, która generalnie pół życia spędziła w lesie i ćwierć w siodle. Może źródło tkwi w takiej chwili, podczas której przyjemny spacer zamienia się w dotykanie granic własnej wytrzymałości?










      Pierwszym celem wycieczki był mały zameczek, który na moje nieszczęście (o zgrozo) okazał się być hotelem. Zamkniętym hotelem, zatem obeszliśmy go sobie po prostu dookoła.
      Natrafiliśmy na labirynt, który przykuł moją uwagę, co ciekawe, akurat pierwszy maja, był światowym dniem labiryntu, więc kalendarzowo, natrafiliśmy na temat prawie idealnie.



~ o labiryntach: Wiki i inne źródła
      Takie skomplikowane konstrukcje odznaczały się bardzo zawiłym układem dużej liczby pomieszczeń i łączących je krętych ciągów korytarzy, co utrudniało niepowołanym osobom dostęp do usytuowanego zwykle centralnie, strzeżonego pomieszczenia (np. grobowca, skarbca).
      Z mitologii znany jest labirynt kreteński. Został zbudowany przez Dedala i znajdował się w pałacu w Knossos, na Krecie. W nim, według greckiego mitu, uwięziony był potwór Minotaur. Byłam, polecam, piękne miejsce.
      Jako figura geometryczna o skomplikowanym, najczęściej spiralnym lub meandrowym rysunku, układana była z płyt w posadzce nawy głównej w średniowiecznych gotyckich katedrach.
      Labirynty stosowano także w parkach, ogrodach, a także współcześnie stosuje się na polach jako atrakcję turystyczną. Symbol labiryntu jest archetypem znanym na całym świecie: od Azji, przez Afrykę i Europę aż po Amerykę Płd. Początki powstawania struktury znaczeniowej symbolu sięgają czasów zamieszkiwania ludzi w jaskiniach i wiążą się z wynikającymi z tego tajemnicami, lękami, etc.
      Jego znaczenie jest tak samo skomplikowane jak sam wzór. Konotacje z istniejącymi labiryntami-budowlami, mającymi często charakter obronny, lub utrudniający dostęp spowodowały powstanie symboliki ochronnej – wizerunek labiryntu umieszczano na greckich domach dla zmylenia złych duchów. Najczęściej utożsamiany jest jednak z rytuałem "przejścia" czy inicjacji – symbolicznym powrotem do łona matki, "śmiercią" i odrodzeniem. W tym sensie rozumiany może być jako symbol poszukiwania duchowego centrum, dążenia do samopoznania. Do celów rytualnej inicjacji symbol labiryntu wprowadzano do wczesnych świątyń. Umieszczany na posadzce wizerunek labiryntu był częstokroć miejscem rytualnych tańców, naśladujących trasę Słońca na niebie. W symbolice katolickiej umieszczany na posadzkach średniowiecznych kościołów labirynt symbolizował "drogi prowadzące do Jerozolimy".




      W oddali jawił się jeszcze inny ślad przeszłości, lecz pozostał nam jedynie w pamięci jako cień i niezaspokojona ochota, gdyż nie bardzo wiedzieliśmy, która droga do niego prowadzi. Mięliśmy wytyczony konkretny szlag i zależało nam, aby się go trzymać, istotny był także czas wędrówki. Dlaczego? O tym w ostatniej części opowieści.
      Cel był jasny - przetrwać na szlaku, nie połamać kości, nie umrzeć z wycieczenia i dotrzeć do końca. A czy nam się to udało? ;) Cierpliwości.


      W istocie przyroda obcych regionów zaciekawia różnorodnością jakiej nie spotykamy u siebie. Geobotanika na tym obszarze stanowi mój ulubiony temat dla fotografii. Poniżej, potocznie mówiąc, dmuchawiec.



      Jeżeli ktoś lubi kamienie szlachetne, znalazłby pełną przyjemność w wypatrywaniu takich wcale nie małych znalezisk. [Zaznaczam, iż prawo zabrania zabierania okazów ze sobą.]
      Nie są to może kamienie jubilerskie, lecz są to na pewno całkiem efektowne minerały i skały.


      I tu zaczął się etap zasadniczy, że tak to ujmę. Via Spluga. Szlak był na krótkim odcinku zamknięty z powodu trudnych warunków, właściwie niemożliwych do pokonania. Przejście się zarwało...
      Szczęściem, była możliwość obejścia tego fragmentu. Ścieżyna prowadziła obok cudzej posiadłości, nie trwało to długo i znów znaleźliśmy się na szlaku. Historycznym szlaku, bo niegdyś było to jedyne połączenie między Włochami, a Szwajcarią.


      Oto preludium naszej podróży prowadzące prosto w prawdziwie magiczne zakątki kanionu:

4 komentarze:

  1. Ładne krajobrazy, podpisy tylko deczko przeszkadzają:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpisy niestety muszą być. Konieczność, odkąd zaczęłam znajdować swoje zdjęcia podpisane cudzym nazwiskiem. ;)

      Usuń
    2. Nawet jak masz bloga dla wybrańców? O jaa Cię...

      Usuń
  2. Wspaniała majówka!!!! Zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.