wtorek, 5 maja 2015

Szlachta wychodzi z zamku. (cz. 3)

      "Noc smakowała wilgocią i rdzą, jak powietrze w lochu."
- "Noc blizn"

      I tuzin następnych nocy pachniała w ten sposób tym, którzy rezydowali za murami zamku. Jak się człowiek z czasem wygodny zrobił, to ludzkie pojęcie przechodzi! Mieszka w takim zamku, łaźnia pod nosem, stajnia i konie, spiżarnia pełna, można osiąść i tyć w najlepsze nic nie robiąc.
      Mam mentalność osoby, której wszędy mogłoby być daleko i nie prosto. Choć w zamku mieszkać to zaszczyt, ale czyż nie mieszkamy właśnie w takich współczesnych, piętrowych zamkach? Czyż nasze stajnie po prostu nie zmieniły nazwy na garaż?
      A przez te góry przejechałabym najchętniej jakimś spychaczem czy walcem drogowym...

      Mając porównanie, zamek czy chata? Widok miejskich żył, luksus położonego blisko marketu, czy może jednak sielski pejzaż, taki jak ten:


      Zamieszkując współczesne zamkowe włości na przedostatnim piętrze, odgłosy wielkiego miasta dręczyły wszystkie dni tygodnia. Na ścianach wisiały podobne idylliczne, wręcz arkadyjskie krajobrazy. Teraz jestem otoczona małymi zameczkami, lecz podobne widoki, mam bliżej niż kiedykolwiek.
      Wróćmy jednak na zamek. On ma coś, co chciałabym oglądać każdego poranka. Słońce nie znajduje się na liście rzeczy, które chciałabym widzieć zaraz po obudzeniu się. To dobre dla kwiatów, ja nie prowadzę procesu fotosyntezy. Sypialniany, zamkowy mrok i poezja barw z witraży, są mile widziane.


      Każdy kąt zagospodarowany, plus bardzo zacna rozrywka dla szlachty. Kiedyś jeszcze grywałam, komputer nie ma tego uroku, pomimo tego, lubiłam to. Zgubiłam już hasło do kurnik.pl. Zajrzałam tam właśnie. Dodali Monopol O_O
      Tak bym widziała swoje poranki przy kawie na zamku:



      Ewentualnie... Pokaźny, całkiem interesujący kopczyk tam leżał... Ale przyznam, że w domu mam większy. Część wepchnęłam w szafkę, część tkwi w wielkiej torbie pod łóżkiem, kilka książek rozpełzło się po salonie, a jedna czytana wędruje wraz ze mną.
      Wyobraziłam sobie... Oddzielna komnata na czytelnię i strategiczne gry planszowe... *_*


      Co Wy na to?

Niestety to istnieje tylko w cudownej krainie wyobraźni.
      Umeblowanie. Ja nie lubię tego całego new design. W domu powinno być przyjemnie, przytulnie. Już w wielu średniowiecznych zamkach, mimo że wchodzi się jak do muzeum (ale odkryła... -_-) jest cieplej w odczuciu, niż w większości nowatorskich mieszkań.


      Jednak muszę się pochwalić pewnym zjawiskowym odkryciem, gdybym miała mieszkać w takiego typu bielach i jasnościach, jestem gotowa zmienić pewne poglądy. Bo biel też ma swój urok, nie musi być wcale surowa i zimna.

Zdjęcie znalazłam w sieci.
      Nie istnieje dla mnie żadna inna forma, prócz tradycyjnej bądź też łączonej z nowatorskimi pomysłami. Liczą się detale, barwy, miękkość. I zapach jeszcze. On jest bardzo ważny. Czym pachnie u Was w domach?

      Coś takiego mogłoby ozdabiać zarówno starą chatę jak i nowe mieszkanie. Kwestia kompozycji, naprawdę. Piękna, misterna robota:


            Wszedłszy na stryszek, zakomunikowano mi, że tam znajduje się gabinet dentystyczny. Zapowiadało się cudownie.


      A zastaliśmy pracownię plastyczną dla dzieci gdzie odbywają się zajęcia dydaktyczne dla szkół, może i przedszkoli.
      Stało tak także kilka ciekawych rzeczy, parę skrzyń, broń obuchowa, poukładane bez ładu i składu.






      Znów z tego wszystkiego musiałam iść popatrzeć w zielone... Co ja się taka ostatnio nerwowa zrobiłam.....


      Która strona wieży bardziej mnie interesowała? Wyrażę to poezją.

Stojąc nad cichym Purem, Nais żałościwa:
Jako (prawi) ta woda za wodą upływa,
Tak lata nasze bieżą, nazad niewrócone.
Lecz wody za wodami idą nieskończone,
Ale życia mojego skoro czas przeminie,
Inszy nie przyjdzie ani wiek nowy nadpłynie

~ "Nais" Szymon Szymonowic [frag. ze zbioru sielanek]

      Chyba dlatego wybrała taki fragment, że ten Ren to prześladuje mnie i prześladuje, syczy jak ten wąż, jak kobra jakaś, która im łba bliżej, tym szersza i prędsza.

Z wieży zamkowej w Vengerbergu, można rzucić okiem na miasteczko Buchs.







      Uwaga, pelerynę zdjęłam.


      Ale to nie koniec tej wędrówki. Vengerberg, to nie tylko osiedle poza czasem. To nie tylko zamek i roztaczające się wokół niego widoki. Trzeba zagłębić się jeszcze bardziej w to miejsce...

1 komentarz:

  1. Piękne jest to zamczysko i krajobrazy wokół niego!!!

    OdpowiedzUsuń

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.