piątek, 1 maja 2015

Szlachta idzie do zamku. (cz. 1)

      Jestem teraz pod wpływem obłąkańczo, niepojęcie przepysznej kawy z Etiopii, świeżo mielonej, uwaga, mogę pisać głupoty XD




      Dzięki dobrej pomocy, określiłam wreszcie, iż jest to Łyska Zwyczajna. Sądząc po poniższym zdjęciu z wiki, warto pójść tam jeszcze raz, gdy wylęgną się młode.
      Gniazdo znajduje się na wodzie wśród roślin wodnych, na złamanych źdźbłach lub bezpośrednio na powierzchni, więc wypatrzyć je, nie będzie łatwo. Dopiero jak młode wypłyną na szerokie wody.
      Ciekawym jest, że do gniazda, czyli wysokich budowli na suchych trzcinach, Łyski wspinają się po konstrukcji przypominającej mostek.
      Obecnie mamy okres lęgowy Łysek, więc mam dobry czas, w porę się zorientowałam. Co ciekawsze, samica składa dwa lęgi rocznie, gdy wyklują się pierwsze pisklęta, idzie złożyć drugie jajka. Gdy wszystkie powykluwają się, starsze rodzeństwo opiekuje się młodszymi.




      Gdy ominie się malownicze ogrody mieszkańców miasteczka, przechodzi się przez portal. To brama czasu:


      Zatem HERZLICH WILLKOMMEN in Vengerberg!


      Poniższe zdjęcie ukazuje pierwszy widok po przejściu bramą czasu. Jest to okienko dla zmarłych dusz. W pokoju, z którego ono prowadzi, kładziono ciało zmarłego mieszkańca, wówczas dusza tędy właśnie, nie błądząc, prostą drogą udawała się do nieba. Do tego wrócę innom razom.

PAX VOBISCUM (pokój z Wami)





      A teraz mała zmiana scenerii :)





Prywatne uprawy winne Księcia.
 


Der polnische Adel nach Schloss gehen. (Polska szlachta idzie na zamek)

      I tu na razie pozwolę sobie położyć kres tej historii, jednakże czekajcie dalszej jej części, znów będę Was nękać zdjęciami i dziwnymi bajkami XP

      Choróbsko nie postępuje, czuję się coraz lepiej. Skutkiem długoterminowego bezruchu, jest jak zwykle u usportowionych osób choroba nerwowego rozmyślania o treningach. I pomyśleć, że tak łatwo jest stracić wymodelowany brzuch - wystarczyły niecałe 2tyg. Chcę poczuć się ze sobą wyjątkowo podczas krótkiej wizyty w ojczyźnie. Tymczasem rozleniwione mięśnie schowały się głębiej pod skórą. Choroba nigdy nie zastanawia się czy termin wystąpienia jest odpowiedni.
      Nadal muszę oszczędzać dolne i górne drogi oddechowe, nabierać powietrza spokojnie i miarowo. I dalej grzecznie używać inhalatora. Nie trenować. Jeszcze.
      Jakieś pozytywy tego są oczywiście, bo tymczasem nad wioską chmury deszczowe, więc nie żal mi, że rower się kurzy, że buty niebiegane, i że tak ów weekend leniwie u mnie wygląda.

      I a propos mojego wyjazdu, spędzę dwa dni w dwóch gabinetach specjalistycznych (albo trzech, jeżeli oskrzela nadal będą zainfekowane). Ponadto obowiązkowo muszę odwiedzić kilka punktów, będę podróżować przez teleport, bo w Łodzi nadal mają nadzieję odkopać Atlantydę. Plus notariusz i urząd. Jeżeli teleport się nie zawiesi, powinno mi starczyć czasu dla najbliższej rodziny.
      Dlatego z góry przepraszam zainteresowanych spotkaniem, bo jego prawdopodobieństwo równa się z wykopaniem velociraptora na w centrum miasta.

      Obiecałam sobie dla własnej przyjemności, raz w miesiącu po wypłacie kupić coś dla siebie. Poznajcie uroczego chwosta w kropki:


      Nie wiem czy będzie rósł, bo stoi jak widać na powyższym - na podłodze, a do okna ma 30 cm od czubeczka kwiateczka i niestety nie mam dla niego lepszego miejsca. Wiem, że bezpośrednio na słońcu stać nie powinien, ale czy zacieniony kąt mieszkania nie zaszkodzi mu?
      Mam niewielkie doświadczenie, w domu w Polsce jeden taki stoi, fioletowy, ale na parapecie w pokoju północnym, a wszędzie piszą, że to niedobrze, że za mało światła. Tymczasem on ma się świetnie, dwa razy przekwitał i zakwitał, już nawet raz był przesadzany, rozwija się zdrowo. Specjaliści radzą, by wystawić go na balkon bez narażenia na długotrwałe, bezpośrednie słońce. Chyba kupię mu z tej okazji parasolkę... -_-

3 komentarze:

  1. Miasteczko pełne uroku!!! Takie miejsca śnią mi się po nocach ;)
    Rychłego powrotu do zdrowia i formy życzę :D!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Będziesz w Polsce! Na oskrzela pomógł mi Bactrim.

    OdpowiedzUsuń

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.