środa, 8 kwietnia 2015

Wild czyli dzikie.

      Zejście się dwóch różnych światów zawsze było dość abstrakcyjne, nieco rzekłabym - gryzące. Głośne stada ludzkie nie pozwalają skupić myśli sobie wzajem, a co dopiero istoty, których zmysły są znacznie wrażliwsze, żeby nie powiedzieć drażliwsze?
      Na zwieńczenie długiego weekendu, wybraliśmy się na spotkanie z dziką przyrodą tutaj. Jest to rezerwat położony na wierzchołku góry w Austrii, osadzony w pięknym, gęstym lesie. Jestem zdania - i to nawet nie mój pomysł - że place zabaw powinny być budowane już na samym początku przy wejściu, by wytępić hałasy do możliwego minimum. Niestety najbardziej interesujące mnie miejsca, były zakrzyczane i ciężko było wytropić coś w przyzwoity sposób dzikiego. Zaś nieprzyzwoicie dzikie i rozwrzeszczane, zatrzymały się w połowie rezerwatu na rzeczonym placu, dlatego kontakt trzeciego stopnia z wilkami umieszczonymi w pobliżu miasteczka wojny i płaczu, nie nastąpił. Prędzej porwałby mnie ET na latającym rowerze -_-



      Zwierzęta - ich wielkie szczęście - były oddzielone od ludzkiego gwaru siatkami. Wytyczone ścieżki musiały turystom wystarczyć.

Ryś, jaki jest, każdy widzi,
Powiadam Wam - to jest żbik. Na znaku było napisane tylko "dziki kot".
Zapomnieli nazwy, czy też nie wiedzą, jak jest żbik po niemiecku?


      "Muszę mieć tę ciemną stronę jeśli mam być całością."
***
      "Jestem pod ogromnym wrażeniem zwierzęcego charakteru nieświadomości kobiety i mam powody myśleć, że jej relacja z elementem dionizyjskim jest bardzo silna. Jej zwierzęcość zawiera w sobie duchowość, a u mężczyzny to tylko brutalność."

~ C. G. Jung


      "Wszystkie jesteśmy przepełnione tęsknotą za dzikością. Nauczono nas wstydzić się swoich pragnień. Zapuszczamy długie włosy, by zasłonić nimi swoje uczucia. Ale cień Dzikiej Kobiety wciąż za nami podąża, dniem i nocą. Nieważne, gdzie jesteśmy, ten cień ma nieodmiennie cztery łapy."
~ Clarissa Pinkola Estes


      Pamiętam swoje pierwsze spotkanie w wilkiem, niestety również nie w przyrodzie, ale było możliwe wziąć na ręce wilcze szczenie. To totalnie co innego niż psiak, zupełnie inne wrażenie. I oczy wilczycy doglądającej młodych z pewnej odległości.



Zwycięzca konkursu na radosny wyraz pyska XD






      A następnie ruszyliśmy w prawdziwe dzikie. Trochę zabawy przy tym było.  I wreszcie cisza. Cichość. Bezgłos. Sztil.




Gdy powiem, że to trucizna, będzie bardziej ekscytująco?

Dzięcioł w pień ciął.
Człek w pień ciął.
Pasiaste drzewo.

Ona mnie widziała...













      Nie mogłam się zdecydować, z której stron jest ładniejszy... Podobno tam drogie żarcie mają. Ciekawe skąd je biorą...






      "Aby obcować z dziką stroną swej natury, kobieta musi na jakiś czas zostawić świat i pogrążyć się w stanie odosobnienia (aloneness) w najstarszym sensie tego słowa.(...)Właśnie taki jest cel samotności - stać się jednią."

      "Kobieta udomowiona to taka, która zagubiła gdzieś swój talent, pasję, tkwiący w niej ogień; zostawiła za sobą, zaniedbała to, co kochała, co pragnęła robić, to, kim chciała być. (...) Zrezygnowała z dziecięcych marzeń, ponieważ na jej drodze pojawiła się złota kareta, obietnica łatwego życia, bogaty kochanek, dobrze płatna, choć nudna praca"

      "Po pierwsze, trzeba rozpalić ogień - kobieta musi dążyć do tego, by gorąco płonąć, płonąć pasją, słowami, ideami i pragnieniem tego, co naprawdę kocha, cokolwiek to jest. Od tej pasji zaczyna się gotowanie, a gotująca się strawa to oryginalne, ambitne zamysły kobiety. Żeby ugotować posiłek dla Baby-Jagi, trzeba się upewnić, że twórcze życie stoi na buzującym ogniu."

~ "Biegnąca z wilkami"

      Recepta na życie: Czasem pogrążyć się w swojej samotności, czasem zgubić się w lesie specjalnie, czasem spojrzeć wilkowi w oczy i nigdy, przenigdy nie zapominać o tym, co jest ważne. Kobieta udomowiona już nie umie rozpalić ognia, a wilczyca nie jeździ złotą karetą.

3 komentarze:

  1. Co za piękny reportaż z dziką (no prawie) zwierzyną :)
    Napatrzyłam się, a dawno nie widziałam żadnej.
    I Wy też wyglądacie na zadowolonych :)))
    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  2. O mamo... Wszystko mi się podoba..Zdjęcia świetne..a tekst.. Och!Urzekło mnie wszystko.. Rozbudziło pewne uczucia..Czas ubrać długa spódnice schowaną gdzieś na dnie.. I iść do lasu. Żeby się zgubić.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pomyśl sobie, że ja to mam na co dzień -15h/dobę. Mając dzieci trzeba uzbroić się w cierpliwość!!! Dobrze by też było (dla zdrowia psychicznego) móc uciec czasami do lasu ;). Niestety niewiele jest osób chętnych do przypilnowania moich przesłodkich, kochanych diablątek :).
    Fajny spacerek zaliczyliście :). Ależ by się Zosi spodobały zwierzaczki (plac zabaw pewnie też).
    Super fotki :D

    OdpowiedzUsuń

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.