niedziela, 5 kwietnia 2015

Easter...

      Zwyczaje świąteczne w Szwajcarii różnią się od polskich przede wszystkim tym, iż w sobotę wielkanocną nie ma zwyczaju szykowania koszyków i święcenia jajek.
      Owszem, niekiedy zdarza się zobaczyć kogoś idącego z koszyczkiem do kościoła, zdarzają się tutaj katolicy, przeważnie są to starsi ludzie, bądź dzieci, które wkrótce będą miały I Komunię, więc wiecie, trzeba się pokazać.
      W kościele katolickim, święcenie pokarmów nie odbywa się cały dzień jak w Polsce. Jest raz. I jedno nabożeństwo.
      Tutaj raczej nie mają swego zaszczytnego miejsca rytualne śniadania i obiady. W Wlk. Czwartek za to, autobahn'y pełne są samochodów i kamperów, zdecydowana większość w tej chwili urlopuje gdzieś w jakichś interesujących zakątkach.
      Wielkiego Piątek jest dniem wolnym od pracy, (ale nie we wszystkich kantonach) tradycyjnie jak w całym świecie, nie to dotyczy handu.
      Szwajcaria liczy mniej więcej po równo katolików i protestantów, od tego jednak należy odjąć tych, którzy mimo iż w rejestrze zdeklarowani ku konkretnej religii - nie praktykują.

      Wielkanoc jest wyczekiwana szczególnie przez dzieci, wg tradycji, przed niedzielnym śniadaniem poszukują jajek, ukrytych nocą przez zajączka wielkanocnego.

      Wielki Poniedziałek jest świętem lecz nie we wszystkich kantonach. Jednakze zwyczaj lania wody nie istnieje. I chwała za to, tu nie grożą żadne akty wandalizmu. Co to w ogóle jest za idiotyczny zwyczaj z tym co najmniej dwuznacznie brzmiącym, mokrym dyngusem?

Krótki przekrój regionalny:

Kanton Zurych (choć nie tylko)
- "Zwänzgerle" - jest to gra polegająca na tym, że dzieci wychodzą na ulice z koszykami malowanych jajek (ugotowanych na twardo) i zaczepiają starszych pytaniem: Gra Pan/i także w Zwänzgerle?
      Trzeba rzucić monetą dwudziestu rapów tak, by wbiła się krawędzią w jajko. Jeśli przebije skorupkę, dorosły zachowuje swoją dwudziestkę i wygrywa jajko. Przeważnie dzieci wychodzą na tym lepiej, zachowują jajka i zyskując pieniążek.

Kantonie Ticino, miejscowość Mendrisio:
- w Wielki Czwartek i Wielki Piątek, odbywa się tradycyjny marsz na Kalwarię - inscenizacja drogi Chrystusa na górę Kalwarię w strojach z tamtej epoki.

miasteczko Romont:
- w Wielki Piątek odbywa się jeszcze mroczniejsza procesja. Żałobnicy ubrani w czarne szaty z zakrytymi głowami, niosą na szkarłatnych poduszkach narzędzia tortur Chrystusa i materiał, którym św. Weronika obmyła twarz Chrystusa z potu. Ceremonia odbywa się w akompaniamencie śpiewów i modlitw.

miejscowość Nyon i Bischofszell w kantonie Turgowia:
- zwyczaj wywodzący się ze starej tradycji niemieckiej, przystrajanie studzien kwiatami, gałązkami, kolorowymi wstążkami i jajkami.

Kanton Valais:
- mieszkańcy dzielą się chlebem, serem i winem.

Luzerna:
- organizowane są koncerty wielkanocne, które co roku skupiają coraz więcej uczestników, szczególnie turystów szukających na ten czas ciekawej rozrywki. Jest to nowa tradycja.

- źródło - Internet

Tak, to jest nasz koszyczek, jest niepoświęcony, jest pogański, jest prawdziwy.
      Co słychać na polskiej ziemi? Dziś nasze rodziny spotykają się przy suto zastawionym stole, wcześniej z kuchni dobywały się zapachy pysznych ciast.

      Tego dnia w kalendarzu chrześcijańskim jak i pogańskim, jest bardzo ważne święto symbolizujące czas wielkich zmian. Generalnie wszystkie święta są oparte na cyklicznych zmianach przyrodniczych. Katolicka Wielkanoc polega na obrządkach i symbolach bardzo uniwersalnych, dlatego nie wiem jak można dopatrywać się w nich starszych pokładów wierzeń chrześcijańskich. Wszak w Biblii nie zawarto żadnych wytycznych w jaki sposób i czy w ogóle powinniśmy świętować Zmartwychwstanie Chrystusa. Pogańscy Bożkowie uchronili się od ognia i miecza misjonarzy, chowając się przez długie wieki za fasadą chrześcijańskich symboli. Dzięki temu, anonimowo wiodą spokojne życie wśród Nas. :)

      Dawniej w tym czasie czczono bóstwa płodności i urodzaju. Nasi słowiańscy pradziadowie obchodzili święto Jaryły, natomiast na terenach bliskiego wschodu Syryjskiej Bogini Isztar, czy Astarte, czy jej anglosaskiego odpowiednika Easter  <--  EASTER!! od jej imienia w języku angielskim nazwano święta Wielkanocne.
      Warto w tym miejscu przytoczyć osobę Astarte, kiedyś interesowałam się nią, troszkę jeszcze pamiętam, ale posłużę się też dodatkowym źródłem, by niczego nie pominąć.
      W Egipcie miała swą świątynię - Urk. Ogólnie bogini miłości, płodności i wojny. Brzmi zacnie, prawda? Nieodłącznym elementem kultu Astarte były akty seksualne spełniane pomiędzy wyznawcami odwiedzającymi świątynię, a specjalnymi kapłankami zwanymi kedesza. Cześć oddawano również paląc kadzidła, składając w ofierze produkty spożywcze, zwierzęta, a niekiedy także małe dzieci. Kult Astarte – nazywanej też Królową Niebios bardzo rozpowszechnił się także wśród Izraelitów, o czym niejednokrotnie wspomina Biblia. Spotykało się to ze sprzeciwem kapłanów i proroków hebrajskiego boga Jahwe, którzy niekiedy doprowadzali do (jak zwykle, bo chyba inaczej "rozmawiać" nie umieli) krwawych starć.

      Geneza słowa Pascha również może nieco zaskakiwać, jest bardzo bliźniacza z tradycjami u Żydów. Warto cofnąć się jeszcze bardziej w czasie i przyjrzeć się dziejom sprzed Księgi Wyjścia. Na ziemiach Bliskiego Wschodu wśród plemion koczowników semickich również obchodzono Paschę, która wchodziła w skład święta Przaśników, które w tamtych czasach miało charakter ludowy, ściśle związany z początkiem wiosny, strzyżeniem i wypasem owiec na nowe pastwiska, ale także pierwszymi zbiorami roślin o krótkiej wegetacji - chodzi o rzeżuchę, która od korzeni zanurzonych w mokrej wacie, po końcówki swoich listków nie jest symbolem chrześcijańskim, ale za to jest pogańska jak „sto diabli”.
      Anguskiem nazywaliśmy koszyczkowego baranka. Od zarania dziejów składano go w ofierze Bogom wraz z innymi zwierzętami ras hodowlanych.
      W prawosławnych i grekokatolickich koszyczkach spotkamy się również z namiastką wina, pamiątką Ostatniej Wieczerzy. Zdarza się, że do święconki ląduje również coś mocniejszego, w postaci wódeczki.

      Niektóre obrzędy kształtowała wzmożona aktywność demonów w tym okresie. Brzmi absurdalnie, ale kiedyś to było bardzo ważne, bowiem Wielkiemu Postowi i Wielkanocy towarzyszyło krocie zabiegów magicznych, które odpędzały złe moce lub czyniły je dobre dla ludzi. Także wspomniane demony stawały się łaskawsze. Symbolem takich praktyk była palemka wielkanocna. Bo niedziela palmowa, to tak naprawdę niedziela wierzbna. To była różdżka z wierzby, bukszpanu i borówki.

      Święcenie pokarmów ma niejasna genezę. Wiadomo tylko, iż za czasów Polan, kapłan przychodził do domu i święcił zastawione stoły.
      Pogański koszyczek to kolejny sekret kościoła. Początkowo święcono pożywienie, chcąc nadać mu moc życiową i uzdrawiającą, ale przede wszystkim, aby je uświęcić i schrystianizować bożków kryjących się za wielkanocną babą i wiejską kiełbasą.
      A co tu robi długouchy szarak? Ponoć jako pierwszy zobaczył Zmartwychwstałego Jezusa, ponieważ śpi on z otwartymi oczami.
      Często też szaraki znajdziemy na nagrobkach, gdzie oznaczały przemijanie, ze względu na ich krótki żywot. Były także uosobieniem Erosa, greckiej Afrodyty, czy egipskiej Izydy, dzięki której jej mąż Ozyrys zmartwychwstał.
      W ramach ciekawostki polecam Wam poszukać porównania życiorysu Jezusa i Ozyrysa. Według niektórych badaczy są bardzo podobne, a wręcz identyczne.

      A dlaczego święta Wielkanocne są ruchome? Obchodzimy je w pierwszą niedzielę po pierwszej wiosennej pełni księżyca. Przed Mojżeszem Żydzi obchodzili wtedy Paschę, związaną z rytmem natury. (Właśnie podczas tego święta Izraelici uciekli z Egiptu, przez co ten dzień nabrał religijnego znaczenia, o którym uczymy się dzisiaj w szkołach.) Wg kalendarza żydowskiego, czternasty dzień (pełnia księżyca) miesiąca Nissan. Odpowiednika przełomu marca-kwietnia.
      Różnice między kalendarzem hebrajskim, a naszym gregoriańskim wynikają z tego, że nasz jest słoneczny, natomiast hebrajski księżycowy.
      W 325 roku na soborze nicejskim postanowiono: chrześcijańska Pascha będzie obchodzona w pierwszą niedzielę po pierwszej pełni księżyca! Przypuszcza się, że powód był zaprawdę „szczytny” Chodziło o to, żeby oba święta nigdy nie wystąpiły w jeden dzień i abyśmy nigdy nie świętowali z „zabójcami Jezusa”.

      Tylko przez wiek XX straciliśmy tak wiele zwyczajów, które stały się reliktami przeszłości. Przyczyniły się do tego systemy totalitarne, które zniszczyły europejskie społeczeństwa, rozwój technologii, ale przede wszystkim jest to wina branży rozrywkowej, która wypełnia nasz wolny czas i wypełniły pustkę kulturową po zniszczonych przez wojny światowe tradycjach.

- źródło - wiele

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.