Wild czyli dzikie.

Zejście się dwóch różnych światów zawsze było dość abstrakcyjne, nieco rzekłabym – gryzące. Głośne stada ludzkie nie pozwalają skupić myśli sobie wzajem, a co dopiero istoty, których zmysły są znacznie wrażliwsze, żeby nie powiedzieć drażliwsze?
   Na zwieńczenie długiego weekendu, wybraliśmy się na spotkanie z dziką przyrodą TUTAJ. Jest to rezerwat położony na wierzchołku góry w Austrii, osadzony w pięknym, gęstym lesie.
   Jestem zdania, że place zabaw powinny być budowane już na samym początku – przy wejściu, po to aby wytępić hałasy z terytorium zwierzęcego do możliwego minimum. Niestety najbardziej interesujące mnie miejsca, były zakrzyczane i ciężko było wytropić coś w przyzwoity sposób dzikiego. Zaś nieprzyzwoicie dzikie i rozwrzeszczane, zatrzymały się w połowie rezerwatu na rzeczonym placu, dlatego kontakt trzeciego stopnia z wilkami umieszczonymi w pobliżu miasteczka wojny i płaczu, nie nastąpił. Prędzej porwałby mnie ET na latającym rowerze 😔



Zwierzęta były oddzielone od ludzkiego gwaru wysokimi siatkami. Wytyczone ścieżki musiały turystom wystarczyć, nawet jeśli nie było możliwości wypatrzenia danego gatunku.



"Muszę mieć tę ciemną stronę jeśli mam być całością."

***

"Jestem pod ogromnym wrażeniem zwierzęcego charakteru nieświadomości kobiety i mam powody myśleć, że jej relacja z elementem dionizyjskim jest bardzo silna. Jej zwierzęcość zawiera w sobie duchowość, a u mężczyzny to tylko brutalność."

– C. G. Jung




"Wszystkie jesteśmy przepełnione tęsknotą za dzikością. Nauczono nas wstydzić się swoich pragnień. Zapuszczamy długie włosy, by zasłonić nimi swoje uczucia. Ale cień Dzikiej Kobiety wciąż za nami podąża, dniem i nocą. Nieważne, gdzie jesteśmy, ten cień ma nieodmiennie cztery łapy."

– Clarissa Pinkola Estes


Pamiętam swoje pierwsze spotkanie w wilkiem, niestety również nie w przyrodzie, ale było możliwe wziąć na ręce wilcze szczenię. To totalnie co innego niż psiak, zupełnie inne wrażenie. I oczy wilczycy doglądającej młodych z pewnej odległości...


"Aby obcować z dziką stroną swej natury, kobieta musi na jakiś czas zostawić świat i pogrążyć się w stanie odosobnienia (aloneness) w najstarszym sensie tego słowa.(...)Właśnie taki jest cel samotności – stać się jednią."

"Kobieta udomowiona to taka, która zagubiła gdzieś swój talent, pasję, tkwiący w niej ogień; zostawiła za sobą, zaniedbała to, co kochała, co pragnęła robić, to, kim chciała być. (...) Zrezygnowała z dziecięcych marzeń, ponieważ na jej drodze pojawiła się złota kareta, obietnica łatwego życia, bogaty kochanek, dobrze płatna, choć nudna praca"

"Po pierwsze, trzeba rozpalić ogień - kobieta musi dążyć do tego, by gorąco płonąć, płonąć pasją, słowami, ideami i pragnieniem tego, co naprawdę kocha, cokolwiek to jest. Od tej pasji zaczyna się gotowanie, a gotująca się strawa to oryginalne, ambitne zamysły kobiety. Żeby ugotować posiłek dla Baby-Jagi, trzeba się upewnić, że twórcze życie stoi na buzującym ogniu."

– "Biegnąca z wilkami"



Recepta na życie: Czasem pogrążyć się w swojej samotności, czasem zgubić się w lesie specjalnie, czasem spojrzeć wilkowi w oczy i nigdy, przenigdy nie zapominać o tym, co jest ważne. Kobieta udomowiona już nie umie rozpalić ognia, a wilczyca nie jeździ złotą karetą.


Zielone bajorka, małe jeziorka.

Nie ma jak stanąć na rozdrożu – ot co. Popularnym jest określenie "kobieta na zakręcie", ja zostałam "kobieta na ...", jak się nazywa ten przyrząd rolniczy z dwoma zębami??
   Generalnie tak to jest, gdy posiada się dwa domy. Bo nie ukrywajmy – dom rodzinny, Domem na zawsze pozostanie, niezależnie o długości zapuszczanych korzeni w nowym miejscu. Na szczęście nie jestem tradycjonalistką, więc obecnie nie cierpię z powodu problemu zaistniałej na wielkanocny ten czas, sytuacji.


Od dłuższego czasu nikt nie wypróbowywał na mnie swoich technik manipulacyjnych, a mam w tym spore doświadczenie (niestety w byciu ofiarą). Ludzie są istotami społecznymi – potrzebujemy towarzystwa, mamy potrzebę dzielenia się, jedni na mniejszą skalę (np. tylko rodzina), inni na większą (wszyscy bez wyjątku). Jedni są zamknięci i niewiele o sobie mówią, inni stanowią część przewodnią społeczeństwa. Są i tacy ludzie, którzy uprzykrzają życie innym (wszystkim bez wyjątku).
   W towarzystwie zawsze ma się podświadomy wpływ na współtowarzyszy, (np. podświadome sugestie). Jest się nadawcą nowych pomysłów. Wpływ może też być świadomym, intencjonalnym zabiegiem, gdy wpływa się na sposób myślenia, emocje czy zachowanie drugiego człowieka, co nie zawsze jest złe, czasem w ten sposób pomagamy (np. porzucić złe nawyki).
   Są też tacy, którzy pasjonują się niemal melodramatycznie, krzyżowaniem cudzych planów lub zmienianiem czyichś decyzji na co najmniej niekorzystne. Tacy ludzie mają jeden wspólny mianownik – są nad wyraz bardzo grandilokwentni. Przesadny nacisk emocjonalny kładziony na wybraną ofiarę, napawa ich przyjemnym dreszczykiem złośliwej emocji.
   Można podumać nad tym, jak obronić się przed manipulacją, czyli celowym i świadomym wykorzystywaniem przez innych ludzi (lub instytucje – tak, oczywiście), choć wiedza na ten temat nie gwarantuje co prawda sukcesu, da przynajmniej szansę na to, aby stać się nieco bardziej spostrzegawczym.
   Warto ignorować pewne postaci z naszej bajki, czasem jednak trzeba przywdziać srebrną zbroję i stanąć w nieprzyjemne szranki. I niepotrzebne, ale człowiek człowiekowi wilkiem, niestety.

– z pozdrowieniami dla Johanki B. "o naszych nieprzyjaciołach" mojego autorstwa


Podczas leśnych wędrówek nabyliśmy doskonałej umiejętności odnajdywania małych jeziorek. Ponadto, ja po ostatnim załączeniu się szwędacza, odkryłam, że moja umiejętność wynajdywania sklepów indyjskich w każdym mieście na świecie – jeszcze nie umarła.
   Nie wchodziłam tam, boję się, że w nim także mieszka diabeł kusiciel. W łódzkim na 100%, jeszcze mi się nie zdarzyło, bym wyszła z pustymi rękami.
   Częstochowski sklep indyjski, diabła był pozbawiony. Warszawski go posiadał, na szczęście ja nie posiadałam gotówki, (z wielkim bólem serca wypuściłam z rąk trawiasto-zielone, cudownie zdobione szarawary...). Olsztyński natomiast, odwiedziłam już dwa razy w ciągu roku...
      Do szwajcarskiego zaś, boję się wejść...


Połać zieleni nie tylko przyciąga moją wilczą duszę. Głównym, sprzyjającym znaczeniem koloru zielonego jest równowaga. Od dawna wiadomo, że przebywanie wśród zieleni uspokaja i regeneruje siły witalne. Pierwotnym i najbardziej chyba znanym symbolem nadziei jest właśnie ów kolor. Mnie kojarzy się z harmonią, naturą oczywiście i uczuciem spełnienia. Dla starożytnych był kolorem odrodzenia.


W Polsce przepracowywałam do późnych godzin wieczornych wszystkie święta w ciągu roku. Stało się tak, że od Wlk. Czwartku włącznie, mam już swoje ferie w tutejszych obowiązkach. Mój pracodawca wyjechał do Niemiec, firma zamknięta do następnego czwartku. Mogę nadrobić zaległości w snuciu swej opowieści, mogę odpocząć, wreszcie wyspać się i co najważniejsze – wyzdrowieć. Chwała za nowe lekarstwa.