czwartek, 26 marca 2015

Trzeba patrzeć więcej w zielone! Oraz słówko o mojej wylince. + pytanie do użytkowników Blogspota!

      Dziś złożyli góry do pudełka i schowali je w piwnicy żeby nie zmokły. Powolutku wypogadza się ale zdecydowanie nie rozchmurza, muszę przyznać, że w autobusach podają świetną prognozę na najbliższe dwa dni.

      Znalazłam w internecie ciekawą stronę na temat Szwajcarii dziś i w historii. Warto przyjrzeć się tym porównaniom na zdjęciach. Co zmieniło się, prócz strojów przechodniów?

      Ostatnio miałam silny dysonans poznawczy, może zbyt mało patrzyłam w zielone? Ten stan nieprzyjemnego napięcia psychicznego pojawia się wtedy, gdy np. pewne zachowania nie są zgodne z postawami czy z rzeczywistością, albo plotki nie zgadzają się z faktami, ale mają większą siłę przebicia. Ten antagonizm i towarzysząca mu kakofonia dyferencji werbalnej obaliły mnie do wyra i spartoliły 2 dni, które przespałam w najlepsze i dodatkowo jeszcze jeden, w którym chciałam dać z siebie 100%.
      Spokojnie... popatrzmy raz jeszcze w zielone:








Oczywiście odjęło mi rozum, rzuciłam wszystko i musiałam jak podejść najbliżej... O_o
Właściciele obserwowali całe widowisko z występującym prawdopodobnie niesmakiem,
jak dziewczę z wymalowanym kretynizmem na twarzy
adoruje ich wałacha...
Inni ludzie reagują tak na dzieci. W związku z tym, czy powinnam
urodzić sobie konia? O_o







     Wizyta w szkole po 3 dniach nieobecności, wykazała iż jestem genialna. A na pewno jestem genialnym profetą. To nie był fantazmat. Ja naprawdę zrobiłam tyle zadań w ćwiczeniach, ile rzeczywiście w czasie mojej nieobecności na lekcji zrobili. Nawet pracę domową odrobiłam, mimo iż nikt mi jej nie zadał, nikt nie podpowiedział (dlatego, że skrzynka pocztowa nawaliła, musiałam wymyślić sobie lekcje sama)
      Kolega ściągnął ode mnie zadanie, pozostali zaś, mięli nadzieję, że zrobiłam jedno z gramatyki, którego nie zrozumiał nikt. Ja myślałam, że rozumiem, dopóki parę godzin później nie sprawdziłam i nie wymazałam wszystkiego gumką twierdząc, że to jednak jest bez sensu. Ale lud wierzył w szlachtę i jej szlacheckie objawienia. Następnym razem nie mogę ich zawieźć! OO
      Uwaga warta zapisania, jesteśmy niezwykle solidarni: bawiliśmy się w nazywanie warzyw i owoców z ilustrowanych tabliczek. Kiedy pojawił się ogórek, natychmiast zgodnie całą klasą, zawołaliśmy DILDO!
      Przeklinam wszystkie niemieckie rodzajniki i Niemca, który je wymyślił. W polskim takowych nie ma i jakoś żyjemy!

      Czas na reaktywację. Po przebytej i ciężkiej niezwykle chorobie, aż cud, że to przeżyłam. Okrzykną mnie niebawem bohaterem, ale zanim wystąpię przed poczet sztandarowy, muszę powiedzieć sobie prawdę prosto w oczy - wyległ mi na mordę syf. A to także po zeżarciu gościnnej słodyczy w absolutnie każdym domu i chwała wszystkim goszczącym za to, na co dzień tego nie mam, bo przecież szlachta musi trzymać rezon.
      Na wągry i inne pypcie maseczka od rodzicielki. Ale noż kurtka na wacie(!!) ja zwiotczałam!! Będą już prawie 2 tyg. jak siedzę. A najdalej jak się przeszłam to wczoraj do sklepu i z powrotem. Nawet cycki mi obwisły. Czuję się posunięta w latach i skapcaniała. Wczoraj wpadłam na pomysł, że poprowadzę samochód jak znów będzie tak padać - no to już (jak na mnie) szczyt lenistwa, przecież do celu jest tylko 45 min. spacerkiem.
      A skórę na nosie zmieniałam już dwa razy, niedługo wszystkie żółwie mi zazdroszczą tak sprawnego i częstego pozbywania się starej wylinki...

2 komentarze:

  1. dzieje się tak, gdy tekst kopiujesz i wklejasz do edytora bloggera. Gdybyś tekst przed wklejeniem "odformatowała" tła by nie było.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdy kopiuję, nie klikam "wklej" lecz "wklej jako zwykły tekst" i nigdy nie było takich konsekwencji. Jednakże w notatkach, akurat to co mi zaznaczyło, nie było wklejane tylko napisane od razu w edytorze boggera.

      Usuń

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.