poniedziałek, 23 marca 2015

Magiel towarzyski.

      Średniowieczny zamek królewski, znajdujący się we wsi Olsztyn w województwie śląskim, od lat budzi moje szczególne zainteresowanie.
Ja w centralnym punkcie.
      Istniejącą od drugiej połowy XIII wieku strażnicę rozbudował w XIV wieku Kazimierz Wielki jako jeden z najbardziej warownych zamków na pograniczu śląsko-małopolskim. Według tradycji za jego panowania więziony był w zamku wojewoda poznański Maćko Borkowic, który zmarł w niej skazany na śmierć głodową za zorganizowanie spisku przeciw królowi. Według podań duch wojewody, jęki, brzęk kajdan i zawodzenia do dziś mają straszyć w okolicy zamku, ale to nie jedyna legenda. Biała dama również tam mieszka. Czyż to nie klasyczne dla ruin zamku? Ludzie wszędzie umierali, dlaczego nie ma legend o duchach barokowych toalet? A przepraszam, o Jęczącej Marcie już była...

      W 1370 r. król Ludwik Węgierski przekazał Olsztyn z ziemią wieluńską w lenno swemu siostrzeńcowi, księciu opolskiemu Władysławowi Opolczykowi za popieranie swych planów dynastycznych. W 1391 r. Władysław Jagiełło po tygodniowym oblężeniu zdobył zamek i przywrócił go Koronie. W 1406 r. podgrodowa osada nazywana wówczas Olsztynkiem została siedzibą starostwa. W 1488 r. Kazimierz IV Jagiellończyk nadał jej prawa miejskie. W XV wieku zamek odegrał znaczącą rolę przy odpieraniu napadów ze strony książąt śląskich. W tym czasie został rozbudowany, potem był kilkakrotnie przebudowywany z powodu kruszenia się murów wskutek osuwania się skał.
      W 1552 Olsztyn uzyskał przywilej na targi i jarmarki. Miasto nigdy nie rozwinęło się ze względu na nieurodzajną, piaszczystą glebę oraz położenie z dala od szlaków handlowych.
Ma ładniejsze zdjęcia ode mnie...
      W 1587 r. atakowany był przez wojska austriackie arcyksięcia Maksymiliana, pretendenta do tronu polskiego. Dowódcą załogi był wówczas starosta Kacper Karliński. Jego porwany kilkumiesięczny syn wraz z piastunką wystawiony został pod zamek na pierwszą linię ognia. Obrona się powiodła, z poświęceniem jednak życia syna dowódcy. Doszło też do zniszczeń zamku. Wydarzenie to znalazło swój wyraz w twórczości Władysława Syrokomli i Aleksandra Fredry.
      W 1656 r., w czasie potopu, Szwedzi zrujnowali zamek i spalili miasto. Był to początek jego upadku. W latach 20. XVIII wieku rozebrano duże fragmenty dolnych partii zamku. Do końca tego stulecia przetrwało starostwo olsztyńskie. Wkrótce także odebrano Olsztynowi prawa miejskie.
 - wiki


      Do dziś z zamku zachowały się mury części mieszkalnej, wieże: cylindryczna (stołp) i kwadratowa (Starościańska), fragmenty murów budynków gospodarczych, częściowo także piwnice oraz odkryte w czasie badań archeologicznych fundamenty kuźnicy i ślady dymarek.
      Dymarka, mimo swej zacnej nazwy, była piecem hutniczym. ;] W nim, poprzez redukcję tlenkowych rud żelaza i za pomocą węgla drzewnego, otrzymywano żelazo w postaci gąbczastej, zawierającej żużel.


      Nikt inny nie jest odpowiedzialny za Twoje szczęście - tylko Ty. Życie jest zbyt krótkie, by tracić czas, przebaczaj. Uśmiechaj się dużo i często, znajdź też czas, aby usiąść w ciszy, przez co najmniej 10 minut dziennie. Pij zieloną herbatę i dużo wody. Nie trać energii na plotki, problemy z przeszłości, negatywne myśli lub rzeczy, których nie możesz kontrolować. Skup się na pozytywach.
- Ewa Chodakowska

      Jak odzyskam zdrowie, popracuję nad tym raz jeszcze. Tymczasem w 6 dni przeciągnięto mnie przez magiel emocjonalną. Przeszedł przeze mnie taki woltaż, że kwasy organiczne zrobiły się słone i niezdolne produkować odpowiednie cząstki dla obrony wewnętrznego środowiska ciała.
      Na zdjęciach spoglądam na Was z zamkowych murów, obowiązkowego punktu przynajmniej jeden raz w roku i to od kilku już lat. W tej ziemi i w tych wapiennych skałach, kryje się jakaś energia, ciężko wyrazić to słowami. Niesamowita aura odzwierciedla się optymizmem wśród zwiedzających, mnóstwo pokojowych reakcji na różne sytuacje. Uśmiech nie schodził z twarzy. Tu jest coś specyficznego, to miejsce, cisza na przemian z wiatrem...
      Pojawiałam się na tym wzgórzu, będąc w skrajnie różnych momentach życia, ale zawsze schodziłam zeń ukojona. Są takie miejsca... Jest ich znacznie więcej. I cieszę się, że tym razem to był taki szczególny dzień, szczęśliwy, mimo że moje szlacheckie ciało postanowiło zrobić sobie urlop ode mnie samej. Miało sobie 35stp. i za nic nie chciało mi pozwolić koegzystować dłużej z zaprzyjaźnionymi wapieniami.







"Tajemnice Izaury"



"Edward nożycoręki"
"Ostatni skaut"
"Hakuna matata"
"Mortal kombat"

      Teraz mogę, wszem i wobec
      zapowiedzieć taką rzecz.
      Mogłam nogę, mogłam głowę,
      a oddałam 5 swych serc.
      Pierwsze dobre, kolorowe,
      czuje do śmiechu zew.
      Drugie śmiałe, wybuchowe,
      pewne siebie jest.
      Trzecie zawzięte i uparte,
      czy on jeszcze mnie chce?
      Czwarte twórcze i posępne,
      lubi gdy samo jest.
      Piąte wielkie, wyjątkowe
      właśnie dla niego jest.
      I wszystkie pięć oddałam,
      pełne gorszych i lepszych cech,
      a tak naprawdę nie określone
      przecież kobieta zmienną jest. ;)

"Stawka większa niż życie"
"Mr & Mrs Smith"

2 komentarze:

  1. Uwielbiam stare zamczyska!!! Mają w sobie niezwykłą energię :)

    P.S. Gratuluję i... niech miłość Was uskrzydla :D

    OdpowiedzUsuń

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.