Magiel towarzyski.

Średniowieczny zamek królewski, znajdujący się we wsi Olsztyn w województwie śląskim, od lat budzi moje szczególne zainteresowanie.
   Istniejącą od drugiej połowy XIII wieku, strażnicę rozbudował w XIV wieku Kazimierz Wielki. To jeden z najbardziej warownych zamków na pograniczu śląsko-małopolskim.
   Podobno był tu więziony wojewoda poznański Maćko Borkowic, który zmarł w wieży, skazany na śmierć głodową za zorganizowanie spisku przeciw królowi. Według podań jęki, zawodzenia oraz brzęk jego kajdan, do dziś mają straszyć w okolicy zamku, ale to nie jedyna legenda.
   Biała dama również tam mieszka. Czyż to nie klasyczne dla ruin zamku? Ludzie wszędzie umierali, dlaczego nie ma legend o duchach barokowych toalet? A przepraszam, o Jęczącej Marcie jedna była...

Ja w centralnym miejscu.
W 1370 r. król Ludwik Węgierski przekazał Olsztyn z ziemią wieluńską w lenno swemu siostrzeńcowi, księciu opolskiemu Władysławowi Opolczykowi za popieranie swych planów dynastycznych. W 1391 r. Władysław Jagiełło po tygodniowym oblężeniu zdobył zamek i przywrócił go Koronie.
   W 1406 r. podgrodowa osada nazywana wówczas Olsztynkiem została siedzibą starostwa. W 1488 r. Kazimierz IV Jagiellończyk nadał jej prawa miejskie. W XV wieku zamek odegrał znaczącą rolę przy odpieraniu napadów ze strony książąt śląskich. W tym czasie został rozbudowany, potem był kilkakrotnie przebudowywany z powodu kruszenia się murów wskutek osuwania się skał.
   W 1552 Olsztyn uzyskał przywilej na targi i jarmarki. Miasto nigdy nie rozwinęło się ze względu na nieurodzajną, piaszczystą glebę oraz swoje położenie z dala od szlaków handlowych.


W 1587 r. atakowany był przez wojska austriackie arcyksięcia Maksymiliana, pretendenta do tronu polskiego. Dowódcą załogi był wówczas starosta Kacper Karliński. Jego porwany kilkumiesięczny syn wraz z piastunką, wystawiony został pod zamek na pierwszą linię ognia. Obrona powiodła się, lecz z poświęceniem życia syna dowódcy. Doszło też do zniszczeń zamku. Wydarzenie to znalazło swój wyraz w twórczości Władysława Syrokomli i Aleksandra Fredry.
   W 1656 r., w czasie potopu, Szwedzi zrujnowali zamek i spalili miasto. Był to początek jego upadku. W latach 20. XVIII wieku rozebrano duże fragmenty dolnych partii zamku. Do końca tego stulecia przetrwało starostwo olsztyńskie. Wkrótce także odebrano Olsztynowi prawa miejskie.
 – wikipedia

Powiększ.
Do dziś z zamku zachowały się mury części mieszkalnej, wieże: cylindryczna (stołp) i kwadratowa (Starościańska), fragmenty murów budynków gospodarczych, częściowo także piwnice oraz odkryte w czasie badań archeologicznych, fundamenty kuźnicy i ślady dymarek.
   Dymarka, mimo swej zacnej nazwy, była tylko piecem hutniczym 😜 W nim, poprzez redukcję tlenkowych rud żelaza i za pomocą węgla drzewnego, otrzymywano żelazo w postaci gąbczastej, zawierającej żużel.

Podziemia.

Gdy tylko odzyskam zdrowie, popracuję raz jeszcze nad zachowywaniem harmonii wewnętrznej. Tymczasem w 6 dni przeciągnięto mnie przez magiel emocjonalną. Przeszedł przeze mnie taki woltaż, że kwasy organiczne zrobiły się słone i niezdolne produkować odpowiednie cząstki dla obrony wewnętrznego środowiska ciała.
   Spoglądam na Was z zamkowych murów – obowiązkowego punktu przynajmniej jeden raz w roku – od kilku już lat. W tej ziemi i w tych wapiennych skałach, kryje się jakaś energia, ciężko wyrazić to słowami. Niesamowita aura odzwierciedla się optymizmem wśród zwiedzających. Mnóstwo pokojowych reakcji na różne sytuacje. Uśmiech nie schodził z twarzy. Tu jest coś specyficznego, to miejsce, cisza na przemian z wiatrem...
   Pojawiałam się na tym wzgórzu, będąc w skrajnie różnych momentach życia, ale zawsze schodziłam zeń ukojona. Są takie miejsca... Jest ich znacznie więcej. I cieszę się, że tym razem to był taki szczególny dzień, szczęśliwy, mimo że moje szlacheckie ciało postanowiło zrobić sobie urlop ode mnie samej. Miało sobie 35 stp. i za nic nie chciało mi pozwolić koegzystować dłużej z zaprzyjaźnionymi wapieniami.



      Teraz mogę, wszem i wobec
      zapowiedzieć taką rzecz.
      Mogłam nogę, mogłam głowę,
      a oddałam 5 swych serc.
      Pierwsze dobre, kolorowe,
      czuje do śmiechu zew.
      Drugie śmiałe, wybuchowe,
      pewne siebie jest.
      Trzecie zawzięte i uparte,
      czy on jeszcze mnie chce?
      Czwarte twórcze i posępne,
      lubi gdy samo jest.
      Piąte wielkie, wyjątkowe
      właśnie dla niego jest.
      I wszystkie pięć oddałam,
      pełne gorszych i lepszych cech,
      a tak naprawdę nie określone
      przecież kobieta zmienną jest. 😊



2 komentarze:

  1. Uwielbiam stare zamczyska!!! Mają w sobie niezwykłą energię :)

    P.S. Gratuluję i... niech miłość Was uskrzydla :D

    OdpowiedzUsuń

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.