wtorek, 31 marca 2015

Kiedy było słońce.

      Tradycyjnie, rokrocznie w zbliżające się święta, zamierza pojawić się w chwale i wśród ludzkich westchnień - śnieg. Pląsające zające o niezmierzonej woli przetrwania, gdy tylko poczują drastyczny smak nowej współczesnej wiosny i nadchodzącej śmierci, powiją swe dziatki pośród biało-srebrzystego puchu. A my człowieki będziemy się cieszyć, że możemy zeżreć pomalowane jajka. Gdyby kury miały rząd i armię, już by nas wysiekły za ubój rytualny.
      Tak więc pogoda zwolna syci się wychładzaniem planety, aby już we wtorek przywitać nas słońcem, czyli wiosna part 2. Dlaczego wzięła urlop? Może z tego samego powodu co my - lubimy odpocząć. Rozkwit to także ciężka praca. Ale pożyteczna, potem wyciągamy gębę do słońca i się cieszymy. Ja może trochę mniej, zwykle robię grymas do słońca, ale w sumie lubię jak robi się sucho i rosną kwiatuszki. Można trenować wtedy fotografię makro. I Muminki się cieszą i Buka mniej straszy...








      Przyznam, że las już trochę się zmienił, kwiaty ustąpiły soczyście zielonemu listowiu. Ale troszkę brakuje mi czasu na uaktualnianie zdjęć, niemniej, w chwili obecnej nie ma o czym mówić, tydzień w autobusie, rower się kurzy, myślę, by zainstalować za oknem pluwiometr. Według chińskich kronik opady były mierzone już w czasach starożytnych.



      Tak, to co widzicie to pole kwiatkowe. Niestety łączka słabo widoczna na zdjęciu ale zawsze można spróbować powiększyć klikając na nie. A później wyłoniły się mury czegoś. Jak ktoś wiem co to, jestem otwarta na sugestie.









      Deszcz podlewa zielone - pamiętamy wszyscy, że w zielone trzeba dużo patrzeć - wiatr grzywki urywa, wszyscy tęsknią do chodzenia w krótkich rękawkach, a później jak nam słońce dogrzeje, tak przeklinać będziemy ten dzień cichym, nieco skrzekliwym głosem z czeluści mrocznej sypialni, spod kołdry prosto z łap migreny. Pozdrowienia dla wszystkich ciśnieniowców i wielbicieli zimy.




      Byłoby jednakże znacznie milej, gdyby ktoś odnalazł cudowny lek na skrócenie mąk, bo duszenie się całą dobę, życia nie umila. Drugi tydzień leci, jak nie mogę wrócić do zdrowia, ale wrócić do obowiązków to już trzeba było.
      Czasami mam wrażenie, że system kiedyś rzeczywiście mnie zabije. Jak nie na jakąś chorobę, to na brak snu czy inny kataklizm, ale mnie zabije. Bo się taka ambitna urodziła, co chce robić wszystko na raz. Bo im ma więcej obowiązków, tym staje się bardziej harmonijna. Takie coś zaszczepiono w ludzkość dawno temu. Przypomniał mi się pomnik na Śląsku, prezentujący najbardziej pracowitego górnika, postać faktyczna, nie pamiętam co mu podawali... I to był szczyt honoru na tamte czasy. Dzisiaj nie we wszystkich ludziach przetrwał ten gen, wystarczy spojrzeć na ulice.

      Mnie zawsze najbardziej smakowały chwile nad jeziorem. Im gorzej się zatyrałam, tym smakowały bardziej. I często nad jeziorem też tyrałam. Powiedzcie mi - gdzie tu sens i jakakolwiek logika? Stanąwszy przed systemem - jakby to Borg powiedział - "Zostaniesz zasymilowany. Opór jest daremny."


Wszystkim jeziorom jest ze mną do twarzy.





      Pierwsza wiosenna burza w Alpach zaliczona - odhaczyć. Wnioski - utrudnia spanie. Wrażenia - nic mi się nie śniło, internet nadal działa, można za chwilkę iść spać dalej.

2 komentarze:

  1. Po raz kolejny muszę Ci napisac, że pięknie tam u Ciebie :). Rzadko teraz wychodzę z domu, a jeśli już to do lekarza, więc brakuje mi bardzo kontaktu z przyrodą. Z drugiej jednak strony, mamy tu taki syf pogodowy, że i tak ciężko by było gdzieś się wyrwac ;). Odpoczywam, korzystam z pomocy Miśka i mam/babc i pierwszy raz od roku jestem wyspana i jakaś taka... zrelaksowana :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj pogoda zmienna, jak to w górach. Czasami dodaję zdjęcia ze spaceru sprzed tygodnia, bo np w bieżącym leje ;) Europa - chmury te same, przeważnie leje u nas jednocześnie.

      Usuń

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.