piątek, 6 marca 2015

Jaryło się rodzi, Jaryło nadchodzi.

      Biorę to za ostateczną decyzję przyrody, mamy wiosnę. Ona nie czeka na 21 marca. W Mezopotamii obchodzili Akitu, w Iranie Nouruz, a w Polsce uroczystości Wielkanocne. Dawniej na naszych ziemiach, było to najważniejsze prasłowiańskie święto - Jare Święto.
      W Alpach pierwsze stadko bocianów rozpanoszyło się po wiosce:




      Wiosna w rolnictwie to okres intensywnej pracy. Gdy stopnieje śnieg i zazielenią się łąki, zaczyna się wypas zwierząt hodowlanych np. owce i krowy wypędza się na hale, gdzie pozostają aż do jesieni. Na stosie pali się boginię mroźnej zimy i śmierci.
      Wszystkie organizmy zwiększają swoją aktywność po zimowym uśpieniu. Miałam już do czynienia z pierwszym pająkiem jaki przywędrował wcale nie z piwnicy, a z zewnątrz. Wreszcie wrócą kanie rude. Widziałam też pierwszą muchę.

      Dziś już mało kto wie, że pierwszy dzień wiosny był dla naszych słowiańskich przodków jednym z najważniejszych dni w roku. Świętowano narodziny nowego życia po mroźnej i wyczerpującej zimie, stąd Jare Święto, zwane też Jarymi Godami.
      Jare Święto było nawet kilkudniowym cyklem obrzędów. W czasach prasłowiańskich wierzono, że zabicie postaci przedstawiającej boginię śmierci spowoduje jednocześnie usunięcie jej królestwa, czyli zimy, i nadejście wiosny. (palenie, bądź topienie kukły)
      Kolejnego dnia malowano pisanki, które były symbolem odrodzenia życia. Nasi przodkowie przed chrystianizacją ozdabiali pisanki w Jare Święto, a w miarę rozpowszechniania się chrześcijaństwa, zwyczaj ten został przeniesiony na dni wielkanocne, zachowując właściwie całą swoją pradawną symbolikę. W to święto należało też porządnie się obmyć w świętej wodzie, a także przyjąć dla zdrowia kilka razów wierzbową witką, który to zwyczaj zwano śmigusem.
      Oczywiście Jare Święto było nie tylko okazją do psot i zabawy, miało też dla Słowian głęboki wymiar religijny. Tego dnia rodził się bóg Jaryło, patron Jarego Święta. To bóg płodności i wiosny, przedstawiany jako młodzieniec z wieńcem na głowie, siedzący na białym koniu, w jednym ręku trzymający pęk zboża, a w drugim ludzką głowę.
      Może więc pierwszy dzień wiosny, współczesne Jare Święto, będzie dobrą okazją do tego, abyśmy sobie o tym przypomnieli?

      Mroki średniowiecza okazują się, przy bliższym poznaniu, całkiem jasnymi i optymistycznymi czasami, dopóki nie pojawili się pierwsi Chrześcijanie. Niektóre historie przypominają mi orszak diabła sięgającego po życie niewinnych w imię wymyślonego na własne podobieństwo boga. Wiedza kosztuje mnie jedynie zwątpienie w cały ten instytut kościelny.
      Cieszę się, że tu jestem wolna. Bo w Polsce, jako że mam obecnie porównanie, czuję się jak jawny poganin w mieście inkwizycji. Strach się bać, lincz słowny jest wszechobecny, musiałam się tłumaczyć na każdym kroku, nie tylko z poglądów, bo tych można po prostu nie przedstawiać, nie chcąc wmanewrować się w dyskusję. Tłumaczyłam się już za wygląd, i za słowiańskie ozdoby. Jak czarna wrona pośród gołębi. Gruchać nie będę, mam swoją pieśń.
_____________
kilka słów zapożyczyłam z różnych źródeł

1 komentarz:

  1. Ileż ciekawostek mogę u Ciebie przeczytać :)!!!

    Krytykę smutnych ludzi mam nadzieję, że olewasz!!! Nie warto zaprzątać sobie nimi głowy!!!

    OdpowiedzUsuń

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.