wtorek, 17 lutego 2015

Szkoła językowa i powroty w czarnej mgle.

      Obawiałam się, że na kursie językowym dla początkujących, gdzie nie ma szans, by nauczyciel znał polski (zgadza się), ani by szczęściem Polak znalazł się w grupie (nie zgadza się, mam od kogo brać notatki w razie czego), będą ludzie całkiem dobrze znający Niemiecki (niestety to brudna prawda) i podczas gdy ja będę starała się zrozumieć kolejne polecenie, ktoś inny będzie sobie w najlepsze szprechał z nauczycielką (oni oszukują!)
      Ludzie, masakra jakaś, jestem w zdecydowanej większości naprawdę początkujących, ale kilkoro uczniów powinno raczej zastanowić się nad grupą zaawansowaną. Przeszkadzają mi ;]

      W drodze do szkoły *jadąc zdecydowanie na około) można zobaczyć taki piękny dom:


      Lecz tak naprawdę jestem na kursie wieczornym i nie wygląda to tak. I powiem Wam, że wracanie rowerem w nocnej czeluści i gęstej mgle, sprawia, że rowerowa lampka nie oświetla drogi - jej światło rozprasza się i oślepia. Póki jeszcze leży na trawce śnieg, dostrzegam kierunek, granice ulicy. Później moja sytuacja na drodze może zmienić się dramatycznie... Chciało się mieszkać na wsi, to się ma. Na szczęście dzielę swe życie z zacną duszą posiadającą bagażnik mogący pomieścić zacny rower i nie będę straszyć po nocach jęcząc marudnie i tocząc się dwa na godzinę. I nikomu w dom nie wjadę, bo szkoda by było. Ani nikt we mnie nie wjedzie, bo naprawa samochodów tutaj droga, a ubezpieczenie nie pokrywa szkód na moim zdrowiu psychicznym, które mogłyby spowodować ewentualne osiwienie i wypadanie zębów, za co też nikt mi nie zapłaci. Za zderzak mój ubezpieczyciel odda w razie co, niemniej po co prowokować testowanie warunków na jakie się zdecydowałam oddając mój szlachecki podpis?

      Dostałam książkę do nauki. Zmusili mnie do mówienia, a nawet pisania. Wygląda na to, że mnie czegoś nauczą...

3 komentarze:

  1. też bym się na niemiecki wybrała - tak sobie pomyślałam dwa lata temu i coś się zawiesiłam na tym bym, ale Tobie wytrwałości! choć pewnie mus i tyle

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem i padam, ale jestem. Tak tylko chciałam, żebyś wiedziała, że zaglądam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Język niemiecki jest dla mnie prawie jak chiński ;)
    Powodzenia życzę :)

    OdpowiedzUsuń

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.