piątek, 6 lutego 2015

Kamienice, drewniaki i inne starocie.

      Kamienica – miejski budynek mieszkalny, murowany z cegły lub kamienia, przynajmniej jednopiętrowy. Kamienicą określa się zazwyczaj budynek stojący w zwartym szeregu innych domów, jeśli tak nie jest, to kamienica odróżnia się brakiem dużych okien na jednej z jej ścian (jest to związane z tym, że podczas budowy przewidywano w tym miejscu inny budynek lub taki budynek istniał, ale został wyburzony).
      Kamienice były podstawą miejskiego budownictwa mieszkaniowego od średniowiecza po drugą połowę XX wieku.
      Określenie występuje od XV wieku, jest ono specyficzne dla Polski. Mieszkania w kamienicach są przeważnie droższe i większe niż w przypadku tych w wielkiej płycie.
- podaje Wiki

      Można to nazwać czułostkowym przywiązaniem, bo czasami wirtualnie zaglądam do mojego rodzinnego miasta i może z jakiegoś przyzwyczajenia śledzę postępy projektu "Mia100 Kamienic". Łódź nie tylko odnosi się do jednej prestiżowej ulicy. To całe miasto interesujących zabudowań, z których zreanimowano już znaczną część i nadal powstają następne plany.
      Jeszcze wiele z nich kojarzy się ze slamsami, ale cóż poradzić, że Łódź to żyzna gleba dla takich chwastów jak dresiarze, których bramy wykarmiają wilgocią i chronią swym cieniem przed światłem dnia i spojrzeniami stróżów prawa? I kto by pomyślał, tworząc dwa kluby sportowe, że przyniosą tylko krew, a prawo będzie akceptować małą szkodliwość społeczną?

      Tymczasem, zainteresowałam się kolejnym remontem. Wnętrza kamienicy zostaną odnowione w stylu jego lat świetności, nawet sufitowe freski odkryją swoją drugą młodość. Piwnica wydaje mi się obiecująca, ale trzeba wiedzieć, że ja mam szajbę na tle wszelkich podziemi, czy to będzie bunkier czy jaskinia, a może lochy - mnie się spodoba, to pewne. ;] No spójrzcie tylko... *_*



      W Szwajcarii zaś, mają zupełnie inny program ochrony starych zabudowań. Jeżeli na prywatnej ziemi stoi jakiś stary budynek, to choćby nie wiem jak bardzo się rozwalał, nie wolno go zburzyć. Można odnowić, ratować, ale nie stawiać od nowa. Dlatego większość Szwajcarów porzuca takie pustostany, czasem na środku pola czy łąki i czeka aż bezpowrotnie ulegną degradacji. Na amen, że będzie mógł już tylko zgarnąć grabkami na szufelkę.

Zagrożenie życia, nie dotykać... (tu jeszcze chodzi o instalacje elektryczne w środku)
      Przyznam szczerze, że te ruiny w środku pola mają swój urok. Szczególnie latem na soczyście zielonych polach drewniane chatki, pokrzywione ale urocze. Niektóre domki zostały przerobione na pomieszczenia gospodarcze, robią za stodołę, bo jeszcze dach dobry, albo chowają weń jakieś maszyny, jeżeli wejście odpowiednio szerokie. (poniższe zdjęcia pochodzą z sierpnia)

Dalej w polu widać kolejną małą ciupkę.
      Takie osiedla pamiętają chyba średniowiecze, część z tych domów ma przeznaczenie wakacyjne. Życie płynie własnym torem, a jego prąd ma prędkość zmienną. "Wiem w każdym razie, że jest mi z moim życiem bardzo dobrze; życiem, w którym gości coraz większy spokój i poczucie równowagi."



2 komentarze:

  1. W będzińskich kamienicach z kolei sam żul mieszka (pewnie przesadzam, ale wrażenie takie jest znaczne idąc latem główną ulicą).
    Zdjęcia miasteczka przywodzą mi na myśl Międzygórze w Kotlinie Kłodzkiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to Werdenberg. Jest jednym z najmniejszych miast w Szwajcarii. Kojarzy mi się z Vengerbergiem w Aedirn, jeśli czytałaś Sapkowskiego...

      Usuń

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.