poniedziałek, 12 stycznia 2015

Tak to się zaczęło.

      Jak właściwie to wszystko się zaczęło i co ja tutaj robię? Przede wszystkim muszę szczerze przyznać, że nigdy nie marzyłam o emigracji i jest to sytuacja dla mnie zupełnie nowa. Krajem tym, nigdy nie interesowałam się, na całe jednak szczęście, dość szybko się adaptuję, więc choć przywykłam wcześniej do innych widoków, a marzenia nosiły inne miano, zaakceptowałam ten majestat przyrody wokół. Ale słowo daję, że łatwo nie było.


      Trochę mnie to przygniata... wiem, że aktualnie jestem za słaba, aby żyć z tym miejscem za pan brat, wciąż brakuje mi sił i czystych płuc (jako dziecko wielkiej aglomeracji oraz biernego palenia od noworodka) i jeszcze upierdliwiej odczuwam tutaj skutki zmian ciśnieniowych, ale niech już te góry będą.
      Czternasty rok był wyjątkowy. Miałam wrażenie, jakby ktoś czytał moje myśli i nagle postanowił zrobić taki mały żarcik - spełnić je wszystkie, nawet te najbardziej śmiałe.
      Mamy dwa tysiące piękniasty - i oto jestem - zakochana i szczęśliwa.
      Ta historia zaczyna się właśnie tutaj, właśnie teraz. Co było początkiem minionego lata, to zachowam tylko dla siebie. A dzisiaj jest początkiem jutra.

      Mała zamieć zastała nas tuż po przekroczeniu granicy z Austrią. Wydaje mi się, że to było w tym miejscu... Przetrwałam większość drogi, około 10h, a na ostatnich 50km zasnęłam z głową zwieszoną nieprzytomnie. Obudziłam się już w Szwajcarii, jechaliśmy może 10km/h, Tutejsi ludzie są bardzo ostrożni, nie znają pojęcia "pirat drogowy".
      Śnieg był gęsty, okładał wszystko dookoła puchem, który wydawał mi się nieco inny od śniegu, który dobrze znałam. Osiadał jako taka wielka czapa, poza obrys przykrytej bryły, jak wielka puchowa poduszka.
      Już nie zamykałam oczu, patrzyłam tylko gdzie jest dom. I nie zamierzałam wcale tą wieczorową porą zasypiać, oj nie. Ze mną najpotrzebniejsze rzeczy, które potrzebowały już swojego miejsca.
   - Witaj w domu - usłyszałam.
      Od tego dnia wszystko diametralnie się zmieniło. Pamiętam, że jeszcze nic do mnie nie docierało. Halo, puk puk, tu rzeczywistość!

      Dziś za oknem spokój. Zima już odeszła, wczoraj słupek rtęci dobił do 10stp. C w cieniu. Jest pięknie, już coraz bardziej przyzwyczajam się do tego, że wyglądając przez okno, zobaczę zawsze dumną siłę naszej Ziemi. Fotograficznie wracam jeszcze jednak do śnieżnych pejzaży, aż nie dobrnę wreszcie do prawie wiosennego czasu bieżącego, mam jeszcze mnóstwo zdjęć.


      Pierwszy spacer odbyliśmy już następnego dnia. Wcześniej zauważyłam, kiedy przyjechałam tu w lecie na urlop, że zwierzyna nie płoszy się tak jak w Polsce. Nie boi się człowieka, który nie robi jej krzywdy i nie hałasuje. Taka tutaj jest mentalność. Zaobserwowałam dużą dbałość, troskę, tak różną od zachowań Polaków, jakbym ze świata ludzi przyjechała nagle do druidów czy coś takiego...
      Jest to kraj farmerski, użytki rolne zajmują ok. 26% całej powierzchni kraju, dominującą formą użytkowania ziemi są łąki i pastwiska (13,8%). Tutejsze gospodarstwa mają powierzchnię 10–20 ha (średnio 16,2 ha). Mają joba na punkcie zdrowej żywności, więc zdecydowana większość stosuje nawozy naturalne. Doskonale ich rozumiem, mam tego samego joba.
      Lasy zajmują ok. 31% powierzchni kraju, ale ich znaczenie przemysłowe maleje w związku z rozwiniętą ochroną. Mała ilość lasów przeszkadza mi. By iść do lasu, trzeba iść w góry. Żeby iść w góry, trzeba mieć siłę i kondycję. Ostatnio prawie umarłam... O_o a przecież od lat regularnie trenuję interwałowo, biegam etc. Byłam zaskoczona swoją słabością...


      Roślinność śpi. Jedna z czterech pór roku w przyrodzie, w strefie klimatu umiarkowanego, która tutaj jest - nie wymarły jeszcze całkiem te białe pejzaże, tak jak w Polsce, gdy zimę mamy zaledwie kilka dni roku. Odleciały kanie, a sądziłam, że te ptaki nie migrują... Tutaj w lecie tych rudych drapieżników było multum, aż pięknie popatrzeć. W Polsce zobaczyć ptaka drapieżnego to wielkie wydarzenie, a tutaj normalność, pełno ich. Milvus milvus po łacinie. To od tej kani nosiła imię bohaterka wiedźmińskiej sagi. Przylatuje w marcu i kwietniu, a odlatuje od sierpnia do września, a czasem nawet do listopada - podaje Wiki. Zgadza się również, że jej piękny szybujący lot jest ozdobą krajobrazu rolniczego. Na zdjęciu kania szybująca nad bielikiem.

      Ludzie są tu zjednoczeni z przyrodą, naprawdę pięknie się patrzy na taki obrazek, rodzinnego spaceru. Właściwie nie ma dnia, by nie minąć jeźdźców, raz nawet z okna widziałam jednego, stępującego po osiedlu bloków.

      Wszystko układa się w porządku, choć wolnym tempem. W związku nie czuję się jak w bajce - to wreszcie nie jest oparte na fikcji, to jest naprawdę. Byłam tą złą kobietą, z której kilku już wyrwało całe dobro z serca. Ale On wlewa we mnie ciepło uczucia. Bo z uczuciami jest jak z wodą, można trzymać w otwartych dłoniach, ale nie w zamkniętych pięściach. Nigdy nie szukałam księcia z bajki. Szukałam mężczyzny, przy którym mogę czuć się bezpiecznie. Człowieka z białą kartą, którego przeszłość nie będzie próbowała wbić mi noża w plecy. Przy poprzednich związkach, jak i ogólnie w całym życiu, czułam się jak Kapelusznik. Szalona do granic możliwości, z innej bajki, w nieodpowiednim miejscu i czasie.


      Tak się zaczyna nowe życie. Dotykiem mroźnego śniegu, smagnięciem alpejskiego słońca i spojrzeniem w błękitne końskie ślepia. Tu zdecydowanie więcej widuję koni zimnokrwistych. Podobno pochodzą od konia leśnego z północnej Europy, ale bardziej znam się na jeździe niżeli historii zwierząt, więc daruję sobie rozszerzenia.
      Jednym z marzeń niezrealizowanych, jest powiązanie pasji z zawodem. Obecnie zwolniwszy się z firmy po 6 latach, jestem na etapie edukacyjnym, gdyż do pracy trzeba komunikatywności. Opuściłam korporację bez żalu, a ludzie i rodzina? Jesteśmy w stałym kontakcie, nie zwiałam przecież do innej galaktyki.
      Co ma być to będzie. Poczekacie ze mną na rozwój wydarzeń?

2 komentarze:

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.