piątek, 23 stycznia 2015

Szwajcarskie mniam mniam.

      Co smacznego można znaleźć w szwajcarskim sklepie i w dodatku ciekawego? Pamiętam gdy byłam tu poprzednim razem i na drogę powrotną dostałam żółwia. Była to bardzo długa podróż, 18 godzin w PKSie, i miałam ze sobą pełny zestaw śniadaniowo-obiadowo-kolacyjny.
      I taki oto żółwik towarzyszył mi do samego rana. Został bestialsko pożarty od głowy, już w Polsce.
      Jest to zwyczajna bułeczka maślana, nic wygórowanego. Pojawiają się jeszcze inne kształty. Swoją drogą to właśnie w prostocie odnajdujemy największe przyjemności kulinarne. W skomplikowaniu można co najwyżej się zagubić.
       Pamiętam jak zaskoczeniem dla mnie były torby, w które klienci mogą sobie pakować pieczywo. W Polsce jesteśmy przyzwyczajeni do foliówek, które urywają się od gorącego. Tutaj mamy do dyspozycji perforowane torebki wytrzymujące temperaturę świeżego pieczywa, związywane na sznureczki.
      Jakość ciasta pozwala na utrzymanie go w domu przez kilka dni i nie ma prawa z tym się nic stać.  Nie pleśnieje. Prędzej wyschnie. I co najważniejsze - nie mam po tym pieczywie zgagi. Było to zawsze moim utrapieniem, mając do czynienia głównie z chlebem z ciasta głęboko-mrożonego, w którego składzie nie było podstawowych kilku budulców nawet drożdży, za to pełna tablica Mendelejewa.

      A to moja ulubiona przekąska. Muesli przekładane mlecznym kremem, najlepiej smakuje z lodówki. Są to przede wszystkim doskonałe produkty do spakowania na podróż.

      Tutaj wciąż angielski krajobraz, dosłownie nie widać gór, mgła i bloki w zasięgu wzroku. Słońce wstało bardzo powoli, jakby trochę przyduszone ciężarem tego obowiązku. A może by czmychnąć gdzieś, gdzie świeci słońce?
      W górach jest taka fajna sprawa, że słońce można gonić. W jednej dolinie pada deszcz, a w drugiej - trzeba tylko przedostać się przez góry - jest ciepło i jasno.
      Niewiele trzeba aby poczuć różnicę. Ostatnim razem przeszedłszy na drugi brzeg rzeki, szłam do drugiego mostu w słońcu. Cały czas na krótki rękaw. A gdy wróciłam na swoją stronę, trzeba było się ubrać, wiało, że aż grzywkę zrywało.

      I tak oto, tym słodkim akcentem zaznaczam się w historii Waszego dnia.

2 komentarze:

  1. Powiem Ci, że kuchni mojej nowej ojczyzny nigdy nie ogarnę - Czesi gotują ziemniaki z kminem (swoją drogą to akurat dobry pomysł, smak poprawia), ryż z czymś, nie jestem pewna z czym, ale wyszło mi, że Diabeł miał na myśli goździki, a puire ziemniaczane jest płynne. Wszystko tu pływa w sosach i maśle, na dodatek makaronu się prawie w zupach nie stosuje, mają być ziemniaki i kulki mięsne lub smażona kiełbasa / parówki. Za Boga nie wiem jakim cudem znam tylu chudych Czechów ;)
    Jedno, co mają obłędne, to pieczywo! Chleb wyłącznie ciemny, kto chce białe pieczywo, to albo tostowe albo bułki, ale ja nie chcę - tutejszy chleb mogę pożreć w całości na jeden raz, jest przepyszny. Większość pieczywa ma dodatek w postaci kminu i soli, a pełnoziarnistych bułek jest chyba milion rodzajów, jedne lepsze od drugich. Tylko żytnich bułek nie polecam, zawsze mają zakalec.
    Przy pieczywie są do wyboru foliówki lub papierowe z perforowaną folią, ale widzę, że te szwajcarskie ciekawsze ;)
    Pamiętam jak kiedyś wracaliśmy do Pragi, akurat od strony, że widać ją przez chwilę częściowo w dole. Była pięknie podzielona - prawy brzeg tonął w słońcu, lewy cały szary, zachmurzony.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Puire płynne? O_O Dziwne no ale grunt to smak, prawda? My Polacy ogólnie jesteśmy przyzwyczajeni do klusek. A wiesz, że Brazylijczycy robią hot-dogi z ziemniakami?
      Sól to podstawowy składnik każdego chleba. W klasycznej piekarni przynajmniej. Ale pamiętam, gdy kiedyś ktoś poczęstował mnie chlebem z kminem. PYCHA!
      Wiesz ja wciąż się przyzwyczajam do krajobrazu górskiego. Wiesz, że ja cały sercem gdzieś na Suwałkach zawsze byłam, ale nie o widoki przecież chodzi, ta historia ukazuje to wyraźnie. :) A góry dobrze wyglądają przed obiektywem ;)
      W tym poście pokazałam same ciekawostki, może kiedyś wybiorę się w "podróż kulinarną" po Szwajcarii, poznam tradycję. Może. Czas pokaże.

      Usuń

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.