sobota, 17 stycznia 2015

Relacje polsko-szwajcarskie.

      Zwykły samotny spacer również może przychylić nowych, ciekawych prac w zakresie fotografii. Pomiędzy nauką i zajmowaniem się domem, relaksuję się z nosem w książce gdzieś na skraju miasta i przyrody. Towarzyszy mi wtedy aparat, mój kompan od około 10 lat - stary sprzęt, już migawka się zacina, ale jeszcze póki co, daje radę.


      Znalazłam właściwy dla mnie, intensywny kurs językowy który rozpocznę od połowy lutego. W międzyczasie, wreszcie otrzymam papiery z mojej firmy.
      Droga kręta, rzeczywiście ciężko się tu dostać (i zostać), ale nikt nie obiecywał mi gruszek na wierzbie. Czuję, że jestem na właściwym miejscu, uparłam się.

      Podobno Polakom zdarza się mówić do sąsiadów nasze polskie "dzień dobry", zamiast klasycznego, szwajcarskiego przywitania. Tak naprawdę nie jest to jeden język, ale szeroki wybór lokalnych akcentów i dialektów, więc czym tu się denerwować? Szwajcarzy też mają wpadki jak wyjadą do sąsiedniego kantonu.
      Ze względu na wiele dialektów, nawet Szwajcarzy mają problemy z komunikacją z ludźmi z innych regionów własnego kraju. I nawet jeśli niechętnie go używają, większość ludzi ma bardzo dobrą znajomość języka niemieckiego Hochdeutsch (dosłownie ,,wysoki niemiecki”). Szwajcarom nie udało się ustalić oficjalnej gramatyki krajowej (nie ma jeszcze porozumienia nawet w sprawie, jak się pisze ,,Schwytzerdütsch” ).



      Sentymentalnie, kilka kamyków z Renu, leży od wakacji na biurku w Polsce. Dzisiaj już ich nie zbieram, całe mrowie pod domem... Upieram się jednak przy swoim, że nie ma nic piękniejszego i nic bardziej głębokiego, niż bratanie się z przyrodą. Od muzyki piękniejsza jest tylko natura i cisza. W takie miejsca jak to, zawsze będzie mnie ciągnąć z wielką mocą. Ciężko było odnajdywać chwile, momenty w wielkim mieście.
      Dobrze jest dzielić wspólne upodobania z drugą osobą. Razem spojrzeć w niebo i zauważyć tą samą, spadającą gwiazdę.





      Temperatura powietrza tutaj oscyluje w granicach 0 stp. C nad ranem i pod wieczór. W ciągu dnia od południa jest około 10 stp. C. Jest piękne słońce, a na zachodzie niebo o zmierzchu dosłownie płonie kolorami. Dzień zapada później niż w Polsce o półtorej godziny, mimo że nasze zegarki nie mają różnic czasowych.

      Wychodzę do tego świata pomimo bariery językowej, niezniechęcona dzięki ich życzliwości. To bardzo mili ludzie. Różnice między Polakami, a Szwajcarami wynikają głównie z wychowania. I są  d i a m e t r a l n e!




      Bicie dzwonów i krakanie wron. Klimatycznie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.