środa, 21 stycznia 2015

Okazało się, że tu mi bliżej do kota domowego niżeli wędrownego wilka.


      Zauważyłam, że w Szwajcarii bardzo wielu ludzi dba o zdrowie i kondycję. Codziennie można spotkać nie jednego, a kilku biegaczy nad samym Renem i dwa razy więcej rowerzystów. Sieć dróg rowerowych w Szwajcarii dorównuje już chyba liczbie dróg dla samochodów. Szwajcaria po prostu okazała się być krajem wspaniałym, by nie powiedzieć rowerowym rajem. Mentalność tutejszych kierowców jest zupełnie odmienna od naszych rodzimych. Ich wysoka kultura skłania do jej odwzajemniania i trzeba przyznać, że w szwajcarskich miasteczkach rowerzyści starają się również nie utrudniać ruchu innym użytkownikom drogi. Cały kraj poprzecinany jest wielką siecią specjalnie wytyczonych szlaków, które prowadzą albo po ścieżkach wybudowanych wyłącznie dla rowerów, albo po drogach o bardzo minimalnym ruchu. Nie spotkałam się z sytuacją, by taka trasa rowerowa biegła po chodniku. Tutejsza mentalność podyktowana jest wysoko rozwiniętą turystyką rowerową - jest to bodajże najpopularniejszy sport w Szwajcarii, a mieszkańcy korzystają ze swoich rowerów chyba równie często jak z samochodów, i nie tylko w ciepłych miesiącach roku, czyli tak samo jak ja.
      Wszystkie trasy są bardzo dobrze oznaczone, aż oniemiałam, tutaj nie da się zgubić i nie trzeba mieć mapy. Drogowskaz wyznacza nie tylko cel danego kierunku, także i długość drogi oraz potencjalny czas, w jakim ją przemierzymy. Czas jest podany osobno dla rowerzysty i dla pieszego. Prócz tego, istnieją tutaj niespotykane dotąd w Polsce - drogi ruchu... r o l k o w e g o. Również dokładnie oznaczone i szczegółowo opisane znaki drogowe.

      Te drogi nie mogą i nie będą się marnować! Pod koniec stycznia planuję pierwszą przejażdżkę. Muszę tylko na sprzęt poczekać.

      Trzeba wziąć się za kondycję. Sądziłam dotychczas, że dziarska ze mnie babka, tymczasem dziś wyprzedził mnie pewien pan na rowerze, na oko po twarzy jakieś 70 lat, ale sylwetka gracja panie. Mięśnie i ni grama tłuszczu. Obciślaki pokazały mi wszystko... O_O
      I to nie jest pierwszy raz. Ci ludzie jeżdżą na trasach, na jakich ja podczas marszu dostaję zadyszki. Czasami kąt góry, podejścia pod nią, ma jak dla mnie już poziom krytyczny, ale gdzie tam, taki staruszek rowerem, spokojnie, powoluteńku ale popedałuje. Jeszcze ma siłę uśmiechnąć się do mnie i pozdrowić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.