Hoher Kasten - kolejką do nieba.

"Podróż jest jak małżeństwo. Podstawowym błędem jest myślenie, że możesz ją kontrolować"
- John Steinback


Zacne 1794 m byłoby zacniejsze, gdyby zdobyte na piechotę, ale nie tym razem. Nie jestem pewna, czy darzę góry aż taką miłością. Uczucia moje są wątpliwe, tak samo wiele kwestii związanych z tym krajem, których jakoś przewlekle zaczynam nie znosić.
   Przewinęła się jakaś tam myśl o emigracji, wszak ciężko wiązać się z kimś na odległość. Rozłąki są bolesne, a zbliżający się dzień powrotu do Polski, mocno przyćmiewał mój entuzjazm.
   Tego dnia zauważyłam coś jeszcze...



Lubię patrzeć się w chmury przepływające ciężkimi obłokami przez ostre granie. Jest w tym coś niesamowitego i tak majestatycznego, że ucieszyłam się, iż niebo nie było czyste, a widoczność spadła.
   Było po prostu magicznie. Ciężko bagatelizować słoneczne, perfekcyjne dni, jednak w tym było coś więcej...





Hoher Kasten

Jesteśmy na miejscu. Szczyt znajduje się na masywie Alpstein, dzielącym kanton Appenzell i Dolinę Renu. Jest on dostępny od 1964 roku tylko od strony Appenzell kolejką linową. (Od drugiej, trzeba wspinać się na własnych nóżkach.)




Do ciekawostek należy restauracja z obrotową podłogą. Zjedliśmy tam obiad, a w tle grała nam skoczna muzyka na żywo. Kocham takie swojskie klimaty 😊
   Obok znajduje się 72-metrowa wieża transmisyjna firmy telekomunikacyjnej Swisscom, a z wysokiej skrzynki radiowej nadawane jest Radio FM1, SRF, SRF2 i SRF3.
   Między innymi, dzięki rozwojowi kolejki linowej, miejscu stało się popularnym dla paralotniarzy.





Gdy byliśmy już na dole, wracając samochodem, do podniesienia obiektywu skusiło mnie miasteczko, przez które przejeżdżaliśmy. Wakacyjny wyjazd mogę uznać za udany i niezwykły. Duszę zaś, za zszarganą.
   Mam wiele do przemyślenia...


4 komentarze:

  1. przepiękne widoki, jak ja za tym tęsknię...

    OdpowiedzUsuń
  2. Zazdroszczę tej bliskości natury tak bardzo, jak wierze, że wszystko będzie dobrze :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Widoki ładne. Ja to jednak jestem człowiek morza, nie gór. Nie wyglądasz aż na tak szczęśliwą, ale wierzę, że to zmęczenie po podbojach nowych miejsc. Powodzenia. Samych dobrych ścieżek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zaś, jestem człowiekiem Mazur zdecydowanie. Jezior mi brakuje. Gęstych lasów, grzęzawisk, uroczysk i bagien. Tego tu nie ma. Powietrze nie pachnie wilgocią. Teraz mam zbyt daleko, by spędzać na Mazurach każdy dłuższych weekend oraz wakacje, jak w minionym roku (byłam kilka razy na Warmii) ale nie znaczy to, że nie spędzę w tym roku choćby i jednego dnia w tej pięknej krainie. Tutaj mnie cieszy przede wszystkim zima. Dawno takiej nie widziałam.
      A co mnie przygnębia i odbiera pełnię szczęścia? Trud rozpoczynania wszystkiego od nowa. Byłam długie lata mistrzem, teraz znów jestem uczniem. I od lutego idę do szkoły nawet. Jak te sprawy przyziemne się poprawią, będzie dużo lepiej z moją klimatyzacją w kraju.

      Usuń

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.