wtorek, 13 stycznia 2015

Aklimatyzacja.

      Pierwsze kroki ku zasymilowaniu się z nowym miejscem i ludźmi, rozpoczynam zawsze tam, gdzie zostaję sama. Ludzie uprzejmi i uśmiechnięci, ładne pejzaże, ale ja nie przyjechałam tutaj na poczet turystyki - ja przyjechałam tutaj żyć.


      W prądzie umysłu proces ten przynosi niemało napięcia ale i ekscytacji. Wyobraźcie sobie bowiem, że znajdujecie się w sytuacji, gdy trzeba coś załatwić, a nie znacie tubylczego języka. Na całe szczęście nie jestem tutaj sama, ale wywołuję interakcję, zmuszam mózg do przetwarzania słówek, których nauczyłam się sama w domu.

      I jeszcze słowo o przytulnym miejscu i interesującej okolicy. Przede wszystkim chciałam wiedzieć gdzie ja jestem. Jedno małe marzenie zostało spełnione, nie mieszkam w wielkim i głosnym mieście.

WAHLKREIS: Werdenberg

      Ta okolica, to przede wszystkim Ren. Jedna z najdłuższych rzek w Europie, licząca 1233 km. Ren wypływa z Alp Szwajcarskich (gdzie ma swoje źródło), przez Jezioro Bodeńskie, dalej na północ tworząc granicę między Francją a Niemcami. Ren uchodzi poprzez Deltę Renu i Mozy do Morza Północnego na zachód od Rotterdamu w Holandii.

      Nazwa rzeki pochodzi od protoindoeuropejskiego rdzenia reie-, oznaczającego "poruszać się, płynąć", który jest również podstawą takich słów jak polskie rzeka czy angielskie river. Koryto łagodnie kręte i bardzo długie, przez około 25 kilometrów stanowi granicę pomiędzy Liechtenstein i Szwajcarią - i tu jestem ja.


      Przybieżeliśmy dziesiątki spacerów, dziś pod gołym niebem wędruję sama. Słońce wyciągnęło mnie z domu zaraz po śniadaniu, wzięłam rower i oto jak wymarzona tęcza po burzy - mój szary świat został pokolorowany barwami, o jakich czasem śniłam. Grawitacja przestała istnieć, nagle poczułam, że los się wreszcie odwraca. Jakiś tam gorzki żal po przeszłości zostaje, ale i sił wiele, aby nauczyć się swobodnie żyć tutaj i przede wszystkim wtopić w siebie troszkę tej niezależności. Trzeba twardym być jak stal. Czas mój rozpędza się, gna ku nowemu, horyzonty co dnia tutaj wyglądają inaczej. Przybyłam tutaj w jakimś celu. To nic, że jest mi wciąż trudno, bariera językowa, samodzielna nauka (idzie mi wolno) i czasami płonie we mnie pustka. Ale... ale ta życzliwość jaka jest we mnie, która niedawno poszła precz, a którą mogę zawołać i przygarnąć do siebie, ona pomaga.
      Przyjechałam tutaj jako "dziki Polak", który dziwuje się kiedy obcy człowiek mijany na ulicy wita się z szerokim uśmiechem, tak po prostu, po ludzku - a przecież tak powinno być.

   
      Jest wiele jeszcze do zrobienia, myślę o kursie językowym, wydaje mi się, że nauczyłabym się szybciej rozmawiać, co zwiększyłoby moje szanse na znalezienie pracy, choć opinie na ten temat są przeróżne. Jedni mówią, że kurs uczy, drudzy, że niewiele jest wart i sami z życia więcej się nauczyli, ale jestem zdania, że mnie to zahartuje językowo.
      Chciałabym poczuć się swobodnie i niezależnie. Małymi krokami, już coś gdzieś zwojowałam, już gdzieś ktoś mnie rozpoznał, już mam nawet szwajcarski numer telefonu oraz ulubione artykuły w spożywczym. Jeszcze trochę.
      Przyjdzie czas.
            Zadomowię się.

3 komentarze:

  1. Będę czytała, choć nie zawsze się odezwę, by nie mącić tej pięknej atmosfery :) Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  2. No to widzę, że wiele się zmieniło w Twoim życiu :) Odważna decyzja, będę zaglądać i śledzić Twoje losy. Szwajcaria jest dobrym krajem do życia, życzę Ci powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  3. P.s. a może zamieszczaj nieco większe zdjęcia, robisz je naprawdę dobrze, szkoda, że są takie maleńkie, podobnie jak literki. Jak sobie nie powiększę czcionki, to czytanie przychodzi mi z trudem :)
    Bardzo, bardzo się cieszę, że Ty już rozpoczynasz tę przygodę, ja już nie mogę się doczekać mojego wyjazdu, niestety mam tu trochę więcej bagażu, niż Ty i muszę go uporządkować, w końcu wiele lat na niego pracowałam.
    Uściski serdeczne :)!

    OdpowiedzUsuń

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.