NOWY ADRES

Mam niniejszym zaszczyt zaprosić Was na mój nowy blog.

Podjęłam dziwną decyzję o rozstaniu z "Drogą Donikąd", a dziwną dlatego, że choć to nowe miejsce, powolutku przenoszę archiwum. Jednak nie bezmyślnie.
   Pozbywam się rozgardiaszu. (Nie piszę ich od nowa co prawda, bo pół wieku by mi to zajęło...) Pozbywam się też treści niepotrzebnych, reklam po współpracy z firmą wysyłkową, nieudanych notatek, ani też – co chyba najważniejsze – nie pozwalam prześlizgnąć się na nową stronę depresji.
   Ogólnie mówiąc odsiewam cały galimatias z blogosfery, jaki nazbierał mi się przez te 4 lata.

Co się zmieniło technicznie? Przejrzystość strony. Pojawiły się zakładki tematyczne, a zniknęło archiwum. Nieco zmniejszyłam rozdzielczość zdjęć, bo część osób mówiło mi, że się nie wczytują do końca. Zlikwidowałam cały chaos jaki wprowadziłam na samym początku istnienia strony, w końcu muszę zdecydować o czym piszę w jednym poście, a nie pisać o wszystkim i do tego zalewać ogromem zdjęć z jakieś wycieczki... mętlik znika na zawsze.

Jeszcze nie wszystko tam działa, jeszcze nie każda zakładka jest zapełniona, jeszcze niektóre posty są pozbawione treści (np. same tytuły bez posta), częściowo blog jest nadal w budowie, ale krok po kroku się uzupełni.
   Co ważniejsze – bieżący ciąg dalszy pojawia się od dziś już na nowej stronie, gdzie zapraszam do zapowiadanego ostatnio posta:

adres, jakby link nie zadziałał: ekstraktzycia.blogspot.ch